Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Na szlaku budowli romańskich. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Na szlaku budowli romańskich. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 maja 2016

966. DAGOME IUDEX

Ostrów Lednicki 29.05.2016 r.


966.Dagome Iudex. Mieszko i dwie z jego żon.

966.Dagome Iudex

Spośród nieprzebranej ilości wydawnictw nawiązujących do 1050 rocznicy Chrztu Polski moją uwagę zwróciła książka Nawrócenie i chrzest Mieszka I, amerykańskiego historyka Philipa Earla Steele'a. Jest to rozszerzona wersja I wydania z 2005 r. Autor prezentuje nowe spojrzenie na początki naszej historii i przyczyny jakie spowodowały podjęcie najważniejszej chyba, decyzji w  przeszło tysiącletniej historii Polski. Autor polemizuje głównie z modelem Burkhardtowskim, powszechnym wśród marksistowskich historyków. Taka interpretacja historii, doszukuje się pragmatycznych motywacji w decyzji Mieszka. Nie dopuszcza możliwości, że Mieszko nawrócił się z powodów religijnych. Przytaczając przykłady najbardziej spektakularnych nawróceń w historii chrześcijaństwa, na przykładzie Konstantyna i Chlodwiga, analizując źródła i wykopaliska archeologiczne, porównując wiele opracowań historyków autor dochodzi do konkluzji, że Mieszko przyjął chrzest dlatego, że po prostu wierzył. Wielu historyków poszukuje logiki w decyzji Mieszka i jej nie znajdują.


966.Dagome Iudex. Opowieści o bogach i przodkach

966.Dagome Iudex. Lud oddaje cześć swoim bogom
Powinni oni jednak wiedzieć lepiej, - pisze Steele - ponieważ mają „odpowiedź" już we własnych „arsenałach". Głos Trawkowskiego: „w systemie wierzeń pogańskich, także wśród Słowian, obcy bogowie byli tak samo realni, prawdziwi i mocni jak właśni. Zachodni Słowianie skłonni byli wprowadzać także Boga chrześcijan do zespołu swych bóstw opiekuńczych, o ile uznali, że może On być im pomocny". I głos prof. Strzelczyka: Jeśli obcy Bóg okazywał się - jak Bóg chrześcijan - rzeczywiście potężny i zwycięski, nie miano na ogół oporów, by oddawać cześć i jemu, włączyć go do własnego panteonu"89.
Otóż jest to brakujący kawałek puzzli. Przypisawszy Mieszkowi wiarę w Opatrzność, widzimy, jak wszystkie części nagle składają się w całość, jak starannie opisany wyżej brak logiki w przyjęciu chrztu natychmiast znika. Ambitny, pogański woj rzeczywiście uznał, że On będzie mu pomocny, o ile sam będzie Jemu - i wyłącznie Jemu -wierny. Książe polański wierzył, iż mając po swej stronie wszechmogącego Boga, mając - w swoim zabobonnym pojmowaniu - „tajemną broń", pokona nieprzyjaciół. Opór kapłanów, dworzan, jego towarzyszy broni i ludu na nic się nie zda. Wrogie wojska nie zwyciężą. Mieszko I zapewne wierzył, że wraz z przyjęciem chrześcijaństwa uzyska obietnicę, jaką kiedyś otrzymał Konstantyn Wielki: HOC SIGNO VICTOR ERIS — POD TYM ZNAKIEM BĘDZIESZ ZWYCIĘZCĄ. Uznawszy przekonanie Mieszka - przekonanie, które rozproszyło jego obawy przed buntami, czy też zemstą Światowida - widzimy wielkiego Polanina dokładnie tak, jak Jan Matejko doskonale uchwycił go na portrecie - oczy Mieszka patrzące w światłość, jego lewa ręka przyciska Krzyż do piersi, a prawa dzierży miecz.
Inne spojrzenie na początki chrześcijaństwa w Polsce zyskało akceptację wielu polskich mediewistów, którzy do tej pory nie patrzyli z takiej perspektywy. Oprócz tego Steele przypisuje wejściu Polski na dziejową, europejską scenę dużo większe znaczenie, niż zwykło się o nim sądzić.
Osobne fragmenty dotyczą ustalenia miejsca, w którym odbył się pierwszy chrzest? Amerykański historyk stawia na Ostrów Lednicki, nie ukrywając przy tym, swej fascynacji tym niezwykłym miejscem, na poparcie swojej tezy przedstawia, przekonywujące źródła i dowody archeologiczne.

966.Dagome Iudex. Z Czech przybywa Dobrawa.
966.Dagome Iudex. Mieszko poślubia Dobrawę

  
966.Dagome Iudex. Chrzest Mieszka I (próba generalna)
966.Dagome Iudex. Chrzest Mieszka I



Autor (oraz Żona autora) tego bloga należą do kręgu miłośników Ostrowa Lednickiego, więc gdy dowiedzieli się o tym, że szykowane jest widowisko historyczne mające uświetnić 1050 rocznicę Chrztu Polski, którego premiera zaplanowana jest na 28 maja, przełamali nabytą niechęć do plenerowych imprez masowych i wieczorną porą udali się na Ostrów Lednicki.

Spektakl 966. Dagome Iudeks*) został interesująco skonstruowany w formie dyptyku, na jednej scenie widzowie oglądali dramatyczne sceny odbywające się na dworze Mieszka - księcia Polan,  zdarzenia, które miały zdecydować o przyłączeniu kolejnego narodu słowiańskiego do chrześcijańskiej Europy. Na drugim podeście, prowadzony był dopełniający wątek życia codziennego zwykłych ludzi w X wieku. Atutami widowiska były surowa, minimalistyczna scenografia w naturalnym otoczeniu. Samo przedstawienie jednak nas nie porwało a przyjemność odbioru psuła przesterowana fonia. Ponadto użycie języka stylizowanego na starosłowiański nie pomagało w percepcji widowiska.
Warto jednak, i trzeba było (!) być wczoraj wieczorem w Małym Skansenie. Przebywając  tutaj, widząc słońce kąpiące się w wodach jeziorze Lednickiego, nietrudno pojąć motywy osiedlenia się naszych przodków właśnie w tym miejscu. Prof. Andrzej Wyrwa przypomniał wczoraj, że musimy kultywować pamięć o naszych dziejach, ponieważ wszyscy się wywodzimy od tamtych ludzi sprzed tysiąca lat, to są nasi przodkowie, w naszych żyłach płynie ich krew, pamięć o naszych polańskich przodkach zawarta jest w naszym języku, obyczajach i wartościach, które szanujemy.

966.Dagome Iudex. Krzewienie chrześcijaństwa ogniem i mieczem


966.Dagome Iudex. Chrześcijański krzyż zapanował w kraju Polan

*) W spektaklu wyreżyserowanym przez Andrzeja Pieczyńskiego (urodzony w pobliskich Pobiedziskach, bardziej znany z roli taksówkarza Jurka w Wielkim Szu) wystąpili m.in. Łukasz Nowicki, Jacek Kopczyński, Katarzyna Adamczyk-Kuźmicz, Olga Paszkowska, Andrzej Pieczyński oraz grupy rekonstrukcyjne z Polski i Czech. Widowisko znalazło się w programie pierwszego Wielkiego Zlotu Słowian na Ostrowie Lednickim

Finał. Czytaj dalej  na następnej stronie ---->

czwartek, 13 lutego 2014

Dagome iudex

W podziemiach poznańskiej katedry.




W tym miejscu, w podziemiach poznańskiej katedry pochowani zostali pierwsi władcy Polski - jak udowadnia Zdzisław Skrok - wikingowie Mieszko I (Dago) i Bolesław Chrobry (król Gotów).
Grobowiec Bolesława Chrobrego został doszczętnie zniszczony w XVIII wieku. Na nim wyryte było epitafium, ktόre do naszych czasów się nie zachowało. Tekst znany jest jednak z odpisόw, często fragmentarycznych. Może pochodzić z XI lub z XII w., a nawet z XIV; nie jest późniejszy niż z XIV w.  Znajdujemy w nim zdanie: Posiadleś bez zdradnych zakusόw / Wielkie krόlestwo słowiańskie, gockie albo polańskie. Łac.: Regni Sclavorum Gottorum'  sue' Polonorum.  W nowym tłumaczeniu gockie*) tłumaczone jest jako jaćwińskie a ich pochodzenie często wywodzi się od Gotów - Wandalów.

Na pierwszym planie - miejsce pierwotnego spoczynku Mieszka I,
dalej Bolesław Chrobrego. W tle pozostałości basenu chrzcielnego.



Wikingowie w X wieku tworzyli najbardziej twórczą i dynamiczną populację w Europie. Byli niedościgłymi żeglarzami, konstruktorami okrętów, również twórcami lub inicjatorami powstawania państw**) - pisze Skrok.  Rzekami dotarli aż na Ruś Kijowską i przejęli tam władzę, budując państwo asymilując się jednocześnie z miejscową ludnością - Słowianami, utworzyli dynastię panującą (Rurykowiczów). Zdaniem Skroka podobny proces - przyspieszenie kształtowania się państwa z samodzielnych plemion dzięki pojawieniu się wikingów - mógł mieć miejsce w Polsce. Wielce prawdopodobnym jest że, wikingowie, którzy osiedli się w Wielkopolsce i których potomkiem był Mieszko I, przybyli właśnie z Rusi. Autor książki Czy wikingowie stworzyli Polskę? uważa, że w okolicach Gniezna osiedliła się część Normanów przybyłych na ziemie słowiańskie razem z ruskimi Rurykowiczami. Średniowieczny ruski kronikarz  Nestor w Powieści dorocznej wspomina o wygnaniu kijowskiej linii wikingów z  ambitnego rodu Dira i Askolda, którzy próbowali uniezależnić się od władzy Rurykowiczów w Nowogrodzie. Zdaniem Skroka wygnani, wraz z silną drużyną, wyruszyli na zachód w poszukiwaniu  nowych siedzib dla siebie.  Nestor pisze, że wydarzenie to miało miejsce w roku 944, czyli na krótko przed ogromnym przyspieszeniem rozwoju państwowości w Wielkopolsce.




Z kolei prof. Urbańczyk uważa, że pierwsi władcy Wielkopolski Piastowie byli uciekinierami z Wielkich Moraw, które w IX w. kwitły w łuku Karpat.***) Bardziej przekonywujące wydają mi się wywody Skroka, historyka i archeologa, który swoje tezy podpiera bogatym materiałem dowodowym uzyskanym dzięki współczesnym badaniom archeologicznym.





Przez lata obowiązywał pogląd, jakoby państwo polskie było ukoronowaniem długiej ewolucji. Najnowsze odkrycia archeologów (również tych z odkrywek przy budowie autostrad) podważyły tę tezę.
Henryk Samsonowicz: Proszę zwrócić uwagę: ziemie, na których powstało państwo polskie, przypominają nieco czarną dziurę (...) Co jest natomiast imponujące: z niebytu, z czarnej dziury nagle wybucha organizacja państwowa typu wczesnego państwa, która w ciągu trzydziestu lat staje się jednym z głównych rozgrywających w tej części Europy! Przebija swoim rozmachem i terytorialną ekspansją Czechy; zrównuje się z Wielką Rusią, a niekiedy nad nią dominuje. Jest oczywiście silniejsza niż plemiona bałtyckie na północy, a stawia nawet czoła margrabiom niemieckim****).




Fotografie na tej stronie wykonałem w Poznaniu, 7.02.2014 r. Są to skany fotografii kolorowych by Rossmann.

   __________
      *) http://www.mediewistyka.pl/Chrobry.pdf
    **) Zdzisław Skrok, Czy wikingowie stworzyli Polskę? Wydawnictwo Iskry 2013. 
  ***) Agnieszka Krzemińska. Czy Mieszko był Polakiem. Polityka, 2 lipca 2013
****) Bez Mahometa nie byłoby Mieszka I. Teologia Polityczna

środa, 15 maja 2013

Górka Klasztorna 2013



Niewiele spośród osób, które przyjeżdżają do Górki Klasztornej uświadamia sobie, że klasztor i gaj - pozostałość starej puszczy -  były w czasie II wojny światowej, miejscem potwornych zbrodni, zagłady duchownych oraz cywilnej ludności polskiej  i żydowskiej. Przechadzając się wygrabionymi alejkami, podziwiając wiekowe góreckie dęby czy obchodząc kamienny krąg trudno nam uwierzyć, że ziemia po której stąpamy przesiąknięta jest krwią niewinnych. Pierwszymi ofiarami byli księżą i bracia zakonni Misjonarze Świętej Rodziny oraz duchowni diecezjalni.

 


Ostatnie publiczne nabożeństwo w Górce Klasztornej  odprawił ks. Wincenty Tomasz 22 października 1939 r. Nazajutrz, 23 października Niemcy i volksdeutsche przekształcili klasztor w Górce w obóz zagłady dla Misjonarzy Świętej Rodziny. W nocy z 11 na 12 listopada 1939 roku wywieźli więźniów góreckich do Paterka koło Nakła, gdzie ich w okrutny sposób zamordowali: 5 księży z ks. Prowincjałem Piotrem Zawadą na czele oraz 25 braci zakonnych,  ponad 20 księży diecezjalnych, dwóch księży z innych zakonów i dwie siostry zakonne należące do Zgromadzenia Służebniczek Niepokalanego Poczęcia N.M.P. Po rozprawie z duchownymi  Niemcy zorganizowali na terenie klasztoru obóz zagłady dla Polaków i Żydów.
W Łobżenicy i Górce nastały rządy brutalnego terroru bojówek niemieckiego Selbstschutzu i miejscowych volksdeutscheów. 

Grupa Selbstschutz odpowiedzialna za zbrodnie w Górce Klasztornej.
Szósty od lewej stoi Harry Schulz. 

W ciągu pierwszych trzech miesięcy niemieckiej okupacji przez więzienie Selbstschutzu w Łobżenicy przeszło kilkuset Polaków i Żydów, spośród których około 200 zostało zamordowanych. Łobżenica była największym, obok Paterka pod Nakłem, miejscem kaźni ludności polskiej w powiecie wyrzyskim. Terror jaki zaprowadzili tam miejscowi volksdeutsche był tak brutalny, że przeraził samych Niemców, zmusił do oficjalnej reakcji władze sądowo-policyjne. W marcu 1940 aresztowano i wytoczono proces najaktywniejszemu zbrodniarzowi - volksdeutschowi Harremu Shulzowi. Za udowodnione mu 5 gwałtów został skazany na 15 lat ciężkiego więzienia oraz pozbawienie praw obywatelskich na 10 lat. Do końca wojny Niemcy trzymali Shulza w więzieniu w Koronowie. Po wojnie ukrywał się pod zmienionym nazwiskiem w Szczecinie. Ożenił się z Polką a nawet kreował się nawet na ofiarę faszyzmu. Przypadkowo rozpoznany został jednak aresztowany i skazany na karę śmierci przez powieszenie (1953). Wyrok wykonano 22 lutego 1954. Pozostali dowódcy łobżenickiego Selbstschutzu – Werner Köpenick i Hermann Seehaver – zamieszkali po wojnie w Niemczech Zachodnich. Żaden z nich nie został postawiony przed sądem.


Szczególnie okrutną śmierć Schulz wymyślił dla Anny Jaworskiej z pobliskiego Liszkowa: Przyprowadzili Żydów i Annę Jaworską. Przywiązali jej do nóg silne liny i dwom grupom Żydów, po pięciu w każdej, kazali ciągnąć w przeciwnych kierunkach. Selbschultze oświadczyli, że ich za to zwolnią. Kobieta prosiła o darowanie życia, bo ma małe dzieci. Krzyczała wniebogłosy. Zapamiętałem jej ostatnie słowa: „Jezus, Maryja, co wy ze mną robicie!”. Schulz popędzał Żydów. Gdy z rozerwanej kobiety wypłynęły wnętrzności, kopnął te strzępy skrwawionego ciała razem z linami do dołu. Żydów zaraz potem rozstrzelano – zeznanie Jana Topora*).
Z rzezi ocalał jedynie wspomniany Jan Topor, którego Selbstschutzmani oszczędzili ze względu jego rzeźbiarskie umiejętności. Po zakończeniu egzekucji rozkazano mu zakopać wszystkie zwłoki, a później miejsce zbrodni wyrównać i przykryć liśćmi. 
Po wymordowaniu więźniów obóz w Górce Klasztornej został zlikwidowany. Klasztor był jeszcze przez pewien czas miejscem libacji Harry’ego Schulza i jego kompanów. Później Niemcy przekształcili go w obóz dla jeńców brytyjskich, filię Stalagu XXA w Toruniu. Od jesieni 1943 do końca wojny Górka Klasztorna pełniła z kolei funkcję obozu szkoleniowego dla nazistowskich hufców pracy.


 


       *) Zachariasz Kruża, Swastyka nad Górką Klasztorną

poniedziałek, 4 marca 2013

W Starym Koninie






W Koninie zamierzałem sfotografować tylko jeden obiekt, słup milowy - obelisk o fallicznym kształcie, który jest najstarszym znakiem drogowym w Polsce. Stoi obok gotyckiego kościoła Św. Bartłomieja. Łacińska inskrypcja głosi, że został ufundowany przez komesa palatyna Piotra w 1151 roku. Pierwotnie słup ustawiony był pobliżu konińskiego zamku i wyznaczał połowę drogi między Kaliszem a Kruszwicą. Miły starszy pan, zapytany o drogę na Starówkę zaprowadził mnie do samego słupa, wyjaśniając w międzyczasie, że szkoda mojego czasu bo tam nic nie ma. Trudno było mi się z nim zgodzić, bo gdybym nawet nic poza słupem w Starym Koninie nie znalazł, to i tak bezpośredni kontakt z olbrzymim kręglem z XII w. w pełni mnie usatysfakcjonował. Mój przewodnik, porównując Konin z Krakowem z którego pochodzi, miał duży dystans do tutejszych zabytków. Przyjechał  do pracy w konińskiej kopalni 40 lat temu,  zaraz po studiach, na kilka lat zaledwie, aby się tylko trochę dorobić i wrócić do rodzinnego miasta. Swoje konińskie życie, mimo, że od wielu lat jest na emeryturze ciągle traktuje tymczasowo. Do Krakowa raczej się nie przeniesie. Nie dorobił się aż tak bardzo aby kupić mieszkanie w Krakowie, poza tym tutaj na prowincji, życie jest chyba tańsze? 







Parę kroków dalej stoi klasycystyczny ratusz z przełomu XVIII i XIX wieku. Budynek ma kształt trapezu, a na wieży zamontowany jest zegar pochodzący z klasztoru w Lądzie. U wylotu - na nadwarciańskie bulwary - z ładnie odrestaurowanego, klasycystycznego Rynku stoi (od 2009 r.) czarny pomnik konia albo ludzko-końskiej hybrydy, który umieściłem 2 posty temu (20.02.2013).



Między Nowym a Starym Koninem.

piątek, 9 listopada 2012

Inowrocław. Fragmenty

Na szlaku budowli romańskich




W Inowrocławiu, w ścianach romańskiego kościoła Najświętszej Marii Panny znajdujemy jedne z najbardziej niezwykłych i tajemniczych detali sztuki romańskiej. Podziwiamy ryte ciosy i płaskorzeźby przedstawiające groteskowe maski ludzkie i diabelskie, wizerunki fantastycznych zwierząt i krzyże.  

Ściana północna bazyliki.  WS


Już 200 lat temu, nasi przodkowie uznawali ich wartość historyczną i artystyczną. Badacze historii próbowali na rożne sposoby wyjaśnić cel i znaczenie płaskorzeźb tkwiących w murach kościoła.
Jedna z hipotez głosi, że w tym miejscu stała świątynia pogańską, a budowniczowie kościoła wmurowali w jego mury kamienie z wyobrażeniami pogańskich bóstw. Wikipedia podaje, że te wizerunki  pełniły funkcje apotropeiczne – miały chronić święte miejsce przed złymi duchami. Płaskorzeźby i ryty mogą mieć związek z Celtami, z uprawianym przez nich kultem ściętych głów. Trudno to potwierdzić,  wiadomo na pewno,  że umieszczono je ścianach kościoła w trakcie jego budowy.
   Wśród płaskorzeźb dwukrotnie powtarza się krzyż grecki. Znaki krzyży są wyznaniem wiary, manifestacją przynależności do Kościoła chrześcijańskiego, symbolem śmierci Jezusa i odkupienia ludzi do życia wiecznego. Guzy miedzy ramionami krzyża wraz z nim, symbolizują 5 świętych ran Chrystusa. Takie samo znaczenie mają beleczki na ramionach krzyży.



  




  Dwojako interpretowany jest wizerunek twarzy, z zaznaczoną fryzurą, stylizowanymi wąsami i brodą, o szlachetnych rysach. Tak mieli wyglądać opisywani przez starożytnych historyków Celtowie. Z kolei w symbolice chrześcijańskiej, maska, albo twarz może oznaczać istotę eteryczną, duszę lub ducha. Włosy oznaczają - siłę, zdolności twórcze, wolność, miłość, szacunek i honor. Broda to znak mądrości, powagi, godności i honoru. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa wierzono, że broda należy do "wyobrażenia Boga", stąd nosili ją stworzeni na jego podobieństwo ludzie. Można zatem przypuszczać, iż maska symbolizuje duszę ludzką, sądząc ze szlachetnych rysów, zbawioną. 


To zdjęcie pochodzi  z Wikipedi, wyryty w kamieniu lew jakoś nam umknął... :-(
...chyba, że jest na analogsach, wtedy wymienię zdjęcie, w bliżej nieokreślonej przyszłości...
   
Lew często występował w symbolice chrześcijańskiej i ma wiele znaczeń. Może symbolizować Chrystusa - jako Lew Judy albo jego zmartwychwstanie (wierzono, że ojciec lew w trzy dni po narodzeniu rykiem budzi lwiątka do życia - stąd skojarzenie). W proroctwie Jeremiasza symbolizuje zagniewanego Boga (Lew z Północy). Jest atrybutem św. Marka. Ucieleśniając siłę bywa strażnikiem kościołów. Jest także symbolem szatana i grzechu. W romańskich kościołach realistycznie przedstawiano w rzeźbie pożeranie człowieka przez lwa, plastyczną alegorię wpadania w otchłań grzechów. Święty Piotr przestrzegał wiernych: "Przeciwnik wasz, diabeł, jako lew ryczący krąży szukając kogo pożreć". Ryty w Inowrocławiu lew, z ogromnymi zębami i pazurami podkreślającymi drapieżność, najpewniej symbolizuje szatana.
Kościół wzniesiony został, w stylu romańskim,w końcu XII lub na początku XIII wieku. O historii kościoła najwięcej dowiemy się na stronie parafii Imienia NMP >>


czwartek, 20 września 2012

Romańskie Strzelno

Na szlaku budowli romańskich (archiwum 2009-2010)



Na wzgórzu św. Wojciecha w Strzelnie, stoją obok siebie, aż dwie świątynie romańskie:  kościół św. Trójcy i rotunda św. Prokopa. Zwieźć nas może barokowa fasada pierwszego ale wchodząc do środka zobaczymy, że wszystko jest jak najbardziej w porządku - romańskie, kościół powstał w XII w. Mimo gotyckiej i barokowej przebudowy świątynia zachowała romańską bryłę. Pierwotnie był to kościół sprowadzonych w XII w. do Strzelna sióstr norbertanek.  



Zabytki dla których przyjeżdżają tu turyści z całego świata, to trzy wczesnośredniowieczne tympanony (zachował się m.in. tympanon fundacyjny - znajdziemy go nad wejściem do kaplicy św. Barbary) i dwie słynne na cały świat kolumny - obok Drzwi Gnieźnieńskich najcenniejsze zabytki sztuki romańskiej w Polsce.  Na każdej z kolumn przedstawiono po 18 postaci wyobrażających Cnoty i Przywary. Wyobrażona jest  między innymi polska wenus wstydliwa - pierwsze w polskiej sztuce sakralnej przedstawienie nagiej kobiety, uosabiającej rozpustę. Sa też personifikacje Sprawiedliwości, Posłuszeństwa, Cierpliwości, Czystości oraz Pychy, Gniewu, Krzywoprzysięstwa.


Mężczyzna z mieczem w ręku symbolizuje grzech zabójstwa.


W lewej nawie kościoła św. Trójcy, w ołtarzu norbertanek lub Krzyża Świętego, znajduje się największe w Polsce nagromadzenie (dokładnie 658) relikwii świętych, błogosławionych, męczenników, nawet pierwszych chrześcijan z katakumb rzymskich. W monstrancji nad tabernakulum znajdują się fragmenty nawet fragmenty krzyża na którym skonał Chrystus. Posiadają 3 papieskie certyfikaty autentyczność. Jednocześnie wiadomo nam, że w średniowieczu papieże duplikowali najcenniejsze relikwie, przez pocieranie rożnych przedmiotów lub ich fragmentów o autentyczne relikwie. Podobno, gdyby zebrać wszystkie rozproszone po świecie  fragmenty Krzyża Św. można by z nich złożyć 12 pełnych krzyży.




Rotunda św. Prokopa, według Długosza powstała w 1133 roku i jest największą romańska rotundą w Polsce. Średniowieczna budowla wykonana została z ciosów granitowych z elementami ozdobnymi z piaskowca, elementy ceglane  powstały później.
Wcześniej pisałem już, że we wnętrzu rotundy znajduje się romański ołtarz, od zachodu empora (rodzaj balkonu) z romańską kolumną. Uświadamiamy sobie nagle, że w tym miejscu zasiadali Królowa Jadwiga i Królowie Władysław Łokietek, Kazimierz Wielki, Władysław Jagiełło (aż 7x) i Kazimierz Jagiellończyk, że stąpamy po tych samych kamieniach. 
Barbarzyństwo i ludzka głupota nie znają granic, podczas II wojny światowej Niemcy przerobili kościół na magazyn a wycofując się, podłożyli materiały wybuchowe. Wybuch zniszczył kopułę i górne partie wieży ale kamienne mury na szczęście wytrzymały.







sklepienie krzyżowo-żebrowe




Św. Prokopie, daj mi po chłopie, może być kulawy, o jednym oku, byle w tym roku - legenda mówi, że jeśli panna wypowie te słowa, jednocześnie  lewą ręką przez prawe ramię wrzucając monetę do grobowca w rotundzie pewnym jest jej zamążpójście w ciągu 12 miesięcy.

Widok wnętrza rotundy z empory
Tympanon fundacyjny rotundy (niestety kopia) i stacja drogi krzyżowej 

..: Notatki z prowincji :..

Notatki z prowincji. Listy z Suicide City 1.

Świat się szybko zmienia, zmienia się internet, powoli zmienia się i ten blog. Od jakiegoś czasu staje się dla mnie - jak to kiedyś p...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy