Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antybechery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antybechery. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 sierpnia 2014

Agawy małe i duże, stare i nowe.





Kolekcja, nazwana roboczo Big Agawa, w ciągu wakacji znacznie się powiększyła. W pierwszych dniach lipca trafiliśmy na trzy imponujące agawy w Obornikach Wielkopolskich. Znajdują się w ogródku z tyłu Pizzerii ZAMKOWA, jest to zresztą jedyne miejsce w okolicy Rynku*) gdzie można się posilić niezbyt smacznymi fastfoodami lecz w sytuacji gdy nie ma wyboru dobre i to. Dwie agawy stoją w ciasnych kątach i trudno je sfotografować w całej okazałości.







W Lubostroniu zmiany, trwa rewitalizacja Pałacu. Wielkie agawy trochę podrosły stoją w innych miejscach niż 4 lata temu.







Z kolei w Kołobrzegu na skwerze koło Katedry stoją dwie okazałe rośliny oraz piękna araukaria (o. 2,5 m)








W inny miejscu kurortu, koło przystanku autobusowego na ul. Jedności Narodowej, na środku klombu rośnie sobie agawa a obok uprawa kilku małych agawek przeznaczonych na sprzedaż w cenie 50 zł.


 







Na koniec plantacja z Pakości, agawy wygrzewają się na słońcu obok parafii kościoła Św. Bonawentury i klasztoru franciszkanów. Sam kościół zbudowany został w XVII wieku na fundamentach i murach średniowiecznego zamku. Historia pakoskiego zamku i rycerza Wojciecha oraz jego zmagań z Krzyżakami aż się prosi o osobny zapis.






----
*) Możliwe, że znajdują się w okolicy i inne lokale ale są dobrze ukryte.

piątek, 12 kwietnia 2013

Jędrka Paszaka ORWOgrafie z dzieciństwa


 
Jak już kiedyś wspominałem, unikam na tym blogu zamieszczania materiałów związanych z moją pracą, robię to jedynie w przypadkach szczególnych, kiedy przedsięwzięcie z różnych powodów uważam za ważne, niecodzienne, zazębia się z moją prywatną niekomercyjną działalnością fotograficzną i niesie ze sobą dużo pozytywnych emocji. Dzisiaj, naśladując Krzysztofa Szymoniaka, metodą PODAJ DALEJ pragnę wydobyć z cienia Jędrka Paszka, młodego człowieka, który ma jeszcze wiele entuzjazmu dla fotografii a zaczął od poznania i doskonalenia warsztatu, swoje zamysły realizuje poruszając się w zasadzie pod prąd, wbrew powszechnym fotograficznym modom. Ma on talent do utrudniania sobie życia w imię zasad, jest chyba jedynym znanym mi fotografem, który nie posiada własnego aparatu cyfrowego (nawet w telefonie). Jest to ortodoksja, którą niezwykle szanuję i zamierzam wspierać podobnych fotografiołów kiedy tylko nadarzy się okazja.



Kilka miesięcy temu zaproponowałem Jędrzejowi przygotowanie do wystawy kilku kolorowych zdjęć w technice ORWOGRAFII. Od kilku dni mogę powiedzieć, że pomysł jest bliski finału, a jego zwieńczeniem będzie wernisaż 26 kwietnia 2013 r. Będą to zdjęcia*) jeszcze bardziej antyestetycznie przegięte niż niedawno prezentowane w tej samej galerii zdjęcia Krzysztofa Szymoniaka (wystawa jest teraz eksponowana w Gnieźnie).
Jędrzej Paszak do pracy nad wystawą wykorzystał efemeryczną - wydawało by się - już nie wykorzystywaną przez nikogo, kolorową technologię ORWO oraz pozytywowy Kodaka RA-4 Kodaka, który twórczo zmodyfikował i uprościł na własny użytek.
Kolorowe zdjęcia z nieprodukowanych już filmów kolorowych ORWO bardzo niegdyś popularnych w całych demoludach miały specyficzny urok. Zbudowane były z innych komponentów barwnikowych niż obecnie produkowane filmy do gorących procesów E-6 i C-41,  dlatego nie da się ich wywołać w tych procesach. Muszą być wywołane w specjalnym dedykowanym procesie ORWOCOLOR.


Mieszkańcy Suicide City  bez trudu zlokalizują miejsca wykonania poszczególnych kadrów ale dzięki interesującym zabiegom technologicznym, ostateczny efekt jaki udało się osiągnąć Jędrkowi jest niezwykle frapujący, mimo iż zdjęcia wykonane zostały współcześnie (2012-2013) to wydaje nam się, że pochodzą z przełomu lat 80’ i 90’ XX wieku.  Zdjęcia są eksperymentalnym powrotem do czasów dzieciństwa lat 90-tych, retrospektywną wędrówką pomiędzy wspomnieniami. Ludzka pamięć jest zawodna, wszystko zaciera się i blaknie niczym stare odbitki. Są próbą fotograficznej reprodukcji tego, co pamiętamy coraz słabiej. Mają także zwrócić uwagę na otoczenie współczesnych dzieci oraz udzielenia odpowiedzi na pytanie: Czy przez kilkanaście lat zmieniło się wiele? - napisał do mnie Jędrzej. Na kolejnych obrazach widzimy miasto dzieciństwa autora bez pomocy wehikułu czasu, konfrontując zdjęcia z rzeczywistymi miejscami i obiektami, uświadamiamy sobie, że w zasadzie od ostatnich dekad XX,  tutaj czas stoi w miejscu. Wrażenie potęguje szczególna estetyka a raczej antyestetyka tych zdjęć - żółta dominanta, głębokie czernie, nieostrości, zwichrowane piony. Obrazy Jędrka mogą być szkolnym przykładem subiektywnego dokumentu o zabarwieniu nostalgicznym. Na oryginalnych zdjęciach sprzed 30 lat i bardzo popularnych wtedy slajdach ORWO, które wielu z nas  posiada w swoich archiwach - kolory wyblakły, obraz jest już mało wyraźny a często zanikł całkowicie. Jak wspomnienia, które się zacierają a ich hierarchia się zmienia. Jedne blakną i odchodzą w głębokie rejony podświadomości inne łagodnieją ulegają idealizacji, kolejne ulegają wyostrzeniu a jeszcze inne, te traumatyczne są kasowane z dysku jakim jest nasz umysł. Tak samo zaciera się pamięć o NRD (DDR) nieistniejącym już, totalitarnym państwie niemieckim, które produkowało szeroki wachlarz materiałów fotograficznych, nadal cenionych i poszukiwanych, na internetowych aukcjach,  przez rzesze fotografów eksperymentatorów. 


Już po  po napisaniu poprzedniego akapitu zajrzałem na bloga Jędrka (Fotoamatorszczyzna) i znalazłem takie słowa: Lata 90-te były dla mnie czasem dziwnym, choć beztroskim. Wczesne dzieciństwo w Wągrowcu. Nie myślało się wtedy zbyt wiele o życiu, nie zwracało się większej uwagi na otoczenie i to co dzieje się dookoła, choć działo się naprawdę wiele. Siłą rzeczy były sprawy, które nie omijały nawet dzieciaków (...) Wszystko wydawało się sielanką, a sama mieścina ziemią obiecaną. Z biegiem lat człowiek nabiera do wszystkiego pewnego dystansu, zupełnie inaczej wszystko pamięta...lub zapomina. Wspomnienia zacierają się i blakną jak stare, kolorowe odbitki z wakacji czy szkolnej wycieczki do Ciechocinka. Po latach stwierdziłem, że nie chciałbym fundować swoim dzieciakom takiego dzieciństwa. Nie tutaj, ponieważ mam bardzo dziwne wrażenie, że nie zmieniło się tutaj wiele poza fasadą.” Ciekawa synchronia, nieprawdaż?

Jędrek Paszak jest dopiero na początku swojej fotograficznej drogi, a zaczął ją od właściwej strony -najpierw podjął mozolną pracę w celu doskonałego opanowania analogowych technik i technologii, zaczął od zmagań z ich materią. Miał to szczęście, że od razu, trafił na dobrych nauczycieli - w ŚWIETLICY, udało mu się „załapać na udział” w realizacji ostatnich ważnych projektów Kolektywu Fotograficznego, szybko stał się jednym z najbardziej aktywnych członków grupy. W krótkim czasie perfekcyjnie opanował analogowy proces czarno-biały i fotografię otworkową, teraz zgłębia i modyfikuje procesy kolorowe osiągając coraz lepsze efekty. Następnym etapem powinno być tzw. świadome fotografowanie. Liczę, że przed nim wiele ważnych projektów fotograficznych, którymi jeszcze nie raz nas zaskoczy.




Przygotowując materiały do wystawy, autor długo zastanawiał się nad adekwatnym tytułem, ostatecznie zdecydował się na tytuł Orwografie z dzieciństwa chociaż zestaw pierwotnie miał się się nazywać  Niepocztówki/Antywidokówki ale podobne tytuły miało już kilka wystaw, więc nie chciałby naśladować innych z Niepocztówkami z dzieciństwa. Jeżeli chodzi o informacje na temat samych zdjęć - napisał do mnie Jedrzej -  Cóż. Ciężko pisać mi o swojej fotografii i tłumaczyć czemu fotografuję akurat to i dlaczego wygląda to tak, a nie inaczej. Fotografuję na czuja, instynktownie. Odbiorca albo czuje to co ja,  albo po prostu tego nie kupuje. Albo każdy widzi co innego. I to bywa fajne. Myślę, że poniższy opis wystarczy. Nie ma sensu pisać elaboratu i podawać potencjalnemu odbiorcy (może jednak ktoś będzie chciał to zobaczyć i nie wyjdzie po ujrzeniu pierwszego kadru) wszystkiego na tacy.


__________
*) Wszystkie zamieszczone tutaj zdjęcia J. Paszaka są fotografiami oryginalnych odbitek formatu wykonanymi przez autora.

środa, 3 października 2012

Nowe obiekty w kolekcji Big Agawa

Antybechery. B. Agawy ze Żnina i Gniewu 





__Na rondzie w Żninie (wyjazd na Gąsawę, Inowrocław, w pobliżu cukrowni i dworca kolejki wąskotorowej  znajduje się okazała agawa. Sfotografowaną z każdej strony (umieszczona w kontekście  z przyjemnością włączyłem ją do kolekcji.
Rondo miało imię, przez pół dnia w zeszłym roku, jak podaje Gazeta Pomorska na donicy z agawą, akurat w 31. rocznicę Sierpnia '80 ktoś przybił tablice  RONDO SOLIDARNOŚCI, dwie aby były dobrze widoczne z każdej strony. Władze miasta zaprzeczyły aby rondo otrzymało nazwę z ich inicjatywy, więcej >>

W tle widoczny jest ciekawy fragment industrii - żnińskiej cukrowni.
- Ta donica to własność ratusza. Zarządowi Dróg Wojewódzkich nic do niej. Może przybierać różne barwy - twierdzi Henryk Tokarz, znany w regionie działacz "Solidarności”. (fot. Iwona Woźniak)

__Druga roślina pochodzi z Gniewu, na Pomorzu a konkretnie Kociewiu. Najbliższe otoczenie gniewskiego zamku i rezydencji Marysieńki Sobieskiej jest placem budowy. Jednym z pierwszych obiektów ustawionych przed restaurowanym aktualnie, nowym hotelem, jest agawa właśnie, może jeszcze nie big ale w przyszłości?


sobota, 24 marca 2012

Becherki

Łobżenica, 2005
Becherki (czasami też nazywane antybecherami) nie mają nic wspólnego z Becherovką. Są to cykle fotograficzne nawiązujące do typologii Berndta (1931-2007) i Hilli (1934-) Becherów. Małżeństwo z Düsseldorfu zajmowało się dokumentowaniem obiektów przemysłowych, różnej wielkości, najczęściej wolno stojących jak silosy, wieże ciśnień, piece hutnicze, magazyny, przedziwne konstrukcje z rur i rusztowań. Zdjęcia poszczególnych obiektów układali obok siebie w symetryczne zestawy, aby podkreślić cechy wspólne oraz wyodrębnić różnice. Przypominać to mogło gazetowe zabawy w stylu: znajdź 20 szczegółów którymi różnią się dwa z pozoru takie same obrazki. Skrajny obiektywizm to najważniejsza, programowa, cecha ich twórczości. Starali się nie pozostawiać na zdjęciach najmniejszego śladu swych emocji. Światło było zawsze neutralne, brak nieba a punkt i kąt widzenia kamery był zawsze ten sam (kilka przykładów). Wydaje mi się, ze typologie to dominujący nurt we współczesnej fotografii dokumentalnej. 
Ze szkoły Becherów wyszli Andreas Gursky, Thomas Ruff, czy Candida Hofer, którzy są wzorcami fotograficznego metra dla studentów wyższych szkół artystycznych.
Becherki to też typologie, kolekcje obiektów banalnych, wykonywane z pobudek niekoniecznie artystycznych. Bo i obiekty nie takie potężne jak piece hutnicze, nie tak ważne jak górnicze wieże. Becherki są zbiorami obiektów zwyczajnych, często nietrwałych, tymczasowych jak poniższe budki, niewielkich jak kolekcje śmietników czy placów zabaw zbierane systematycznie przez moich kolegów.
To typologie obiektów z miejscowości prowincjonalnych, gdzie budynki rzadko mają więcej niż 2-3 piętra a obiekt przemysłowy jest jeden w mieście. To kioski, fontanny, pomniki, pozostałości (np. żydowskie albo komunistyczne), kapliczki, wiejskie sklepy, szyldy, grafitti... i co tylko sobie autor wymyśli. Becherki nie muszą też sztywno trzymać się jednej reguły formalnej. Mają tylko dokumentować, pobudzać do refleksji, a autorowi dawać przyjemność z fotografowania i zbierania.

BECHERKI. Z cyklu BUDKI (sheds, booths, newsstands, stalls, etc.).
Co w nich najbardziej intryguje? To często obiekty wiodące drugie życie. Najczęściej są to małe punkty handlowe albo usługowe, trafić można i na BIURO. Jeszcze niedawno, w Suicide City, przy ulicy Kościuszki, w podobnym kiosku mieściło się biuro firmy Warta. Oprócz działalności ubezpieczeniowej, w biurze wykonywane były usługi ksero. Żałuję, że nie przyszło mi do głowy aby budkę sfotografować.
Budki po zakończeniu tego etapu często otrzymują szansę na trzecie życie w roli działkowej altany.
Często naszą uwagę przyciąga ich niebanalne, wręcz anarchizujące swą formą, liternictwo. Nie zawsze piękne ale za to autentyczne.



Ustka/Przewłoka


Ustka, 2006

SC, 2005

czwartek, 9 lutego 2012

Big Agawa


Lubostroń
Kołobrzeg 
Łazy
Strzelno
Licheń

Licheń

Jedni zbierają wieże ciśnień, inni płatki śniegu lub śmietniki. Ja kolekcjonuję wolno stojące agawy i święte Weroniki. Kolekcja "Big Agawa" powstaje przy okazji projektu Parki i ogrody. Zdjęcia są zarówno analogowe jak i cyfrowe, ale by utrzymać stylistykę zredukowane są do czerni i bieli. Niestety w Suicide City nie trafiłem jeszcze na tego typu obiekt. Jeśli któryś z kolegów natknął się gdzieś w SC na Big Agawę, to proszę o informację. Z przyjemnością włączę do kolekcji roślinę z SC.
W niedalekim Żninie, na rondzie umieszczona jest agawa niezwykle okazała, pojawi się tutaj wkrótce >>.

..: Notatki z prowincji :..

Notatki z prowincji. Listy z Suicide City 1.

Świat się szybko zmienia, zmienia się internet, powoli zmienia się i ten blog. Od jakiegoś czasu staje się dla mnie - jak to kiedyś p...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy