sobota, 17 listopada 2012

Natura górą. Smuszewo (part 1)

Po prawej wznosiły się budowle kopalni Wapno...

Jak co dzień po śniadaniu, Pan Donimirski wszedł na pałacową wieżę, z której doskonale widział całą okolicę. Po prawej wznosiły się budowle kopalni Wapno, od świtu pracowało potężne koło wieży wyciągowej dalej dobrze widoczne były kościoły w Srebrnej Górze, Damasławku i Niemczynie.
Po lewej wznosiła się wieża kościoła w pobliskim Czeszewie. Przy dobrej pogodzie mógł zobaczyć nawet położoną na wzgórzu Kcynię. Ale nie po to aby podziwiać malownicze widoki, co dzień wchodził na wieżę Pan Dobromirski, ale by ogarnąć swój majątek gospodarskim okiem, mieć baczenie, jak pracują w polu jego chłopi. Z wieży doskonale widać było kto pilnie wykonuje swoją robotę. Przed bystrym okiem pańskim nie ukrył się żaden leń. Postał tak kwadrans potem nabił i zapalił fajkę i dalej prowadził obserwację, zakonotował sobie w myśli kogo pochwalić a komu obciąć z dniówkę...
Właściciel Smuszewa Edward Donimirski, jak na Wielkopolanina przystało,  był ziemianinem z urodzenia i zamiłowania, wraz z przyjacielem, wielkim patriotą, Kazimierzem Grabowskim ze Zbietki, patronował kółkom rolniczym w całym powiecie. Sam stosował najnowsze metody produkcji rolnej i uczył nowoczesnej gospodarki okolicznych włościan. Najlepszy przykład miał za miedzą, w okolicy żywa była pamięć dokonań Karola Libelta (1807-1875), dobrego gospodarza pobliskich wsi Czeszewo i Brdowo, sławnego patrioty, filozofa wcielającego w życie zasady pracy organicznej. Edward Donimirski przebudował dwór po Gutowskich, w parku założył stawy, wytyczył ścieżki, pobudował mostki i altanki. Niestety jego Arkadia istniała  tak samo krótko jak II Rzeczypospolita. 


Po tym grafomańskim wstępie proponuję wycieczkę do zapomnianego przez boga i ludzi Smuszewa. Aby dojechać do wsi, trzeba zjechać z w boczną drogę, od trasy SC-Kcynia, w Łukowie musimy   skręcić na Wiśniewo. Dalej polną drogą i XIX wiecznym brukiem dojeżdżamy w pobliże położonego na niewielkim wzgórzu pałacu i parku. Przebijając się przez chaszcze i krzaki dotrzeć można do samego pałacu. Wybudowany został przez Gutowskich w latach 1870-1880. Budowla jest eklektyczna, na bazie klasycyzmu z elementami renesansowymi, wewnątrz zachowała się piękna klatka schodowa i  kolumny wzorowane na greckich. Dziś niewiele zostało po pięknym zadbanym parku ze stawami i fontannami. Na szczęście ocalały wiekowe jesiony i klony.
Po drugiej strony brukowej drogi widać jeszcze resztki ruin po zabudowaniach gospodarczych: spichlerzu, stajni dla koni wyjazdowych i roboczych, kuźni, stolarni, oborze i stodole.



W czasie niemieckiej okupacji,  do roku 1945 majątkiem zarządzał Niemiec Winteler. W czasie jego rządów ludzie musieli  pracować przymusowo od 6 rano do 21, nawet dzieci i młodzież. 
Po 9 wieczorem wszystkie bramy i budynki gospodarcze były zamykane, Niemcy bali się Twardowskiego, który dokuczał Niemcom w powiecie. Po wojnie Edward Donimirski wrócił do swego majątku ale nie ominęły go upokorzenia. Wkrótce, dekretem PKWN o reformie rolnej, jego majątek został rozparcelowany a on sam po prostu wyrzucony, wyjechał więc na ziemie odzyskane, na Pomorze. Do pałacu wprowadzili się jego oddani pracownicy. Jak pisze Hubert Wesołowski - Donimirski jeszcze w 1939 roku pochował na strychu srebra, książki i inne cenne rzeczy. W 1947 roku do pałacu przyjechała córka i zabrała wszystko co ocalało na strychu i w schowkach. Od tego czasu Donimirscy nie pojawili się w Smuszewie.


Władza ludowa, dała mieszkania w pałacu, rodzinom bezrolnych chłopów. Ludzie mieszkali w nim do lat 70-tych. Z czasem wszyscy mieszkańcy się wyprowadzili.  Od tego czasu pałac zaczynał popadać w ruinę. "Ktoś" powybijał szyby, wyniósł wszystkie elementy metalowe. Przeciekać zaczął niezabezpieczony dach, pospadały stropy i tarasy. Dzisiaj w niezłym stanie są tylko ściany nośne. Przez jakiś czas opuszczony dwór służył jeszcze jako miejsce schadzek i spotkań alkoholizującej się młodzieży. Kilka lat temu pałac kupił prywatny inwestor, który niestety zmarł w 2011 r. Dzisiaj już nie tylko park ale i pałac zarastają krzakami, bujna przyroda może sobie swobodnie poszaleć w Smuszewie. Natura zwycięża! Jak dotąd, na naszych oczach, bez przeszkód realizuje się scenariusz z Pomarzanek czy Miedzianki (Filipa Springera).





Historia Smuszewa sięga znacznie głębszej przeszłości niż XIX-go wieku. Za wsią, na wysokim brzegu Jez. Czeszewskiego, znajdują się pozostałości grodziska z V wieku p.n.e. Kiedy przez kilka pokoleń mieszkańcy grodziska zniszczyli swoje środowisko, przenieśli się opodal na przesmyk między Jeziorami Czeszewskim i Czeszewskim Małym i wznieśli tam nowy gródek obronny. Podczas badań archeologiczne przeprowadzonych w 1956 roku, odsłonięto fragmenty drewnianych domów, wałów obronnych, ulic oraz fragmenty ceramiki i innych wyrobów. Gródek był niemal identyczny z Biskupinem. Osada została opuszczona po wielkim pożarze. W tym samym miejscu, w IX wieku nasi przodkowie wznieśli drewniany gród, otoczony wałem i fosą. Niektórzy uczeni uważają, że we wczesnym średniowieczu Smuszewo było główną siedziba potężnego rodu Pałuków.

Droga do Wapna i Czeszewa.
W tekście wykorzystałem informacje z publikacji Rafała Różaka. Tropem regionalnego ducha szlacheckiego. 2012 oraz ze strony Opuszczone perły Ziemi Wągrowiekiej redagowanej przez Huberta Wesołowskiego. 

4 komentarze :

  1. Witam ,Posiadam w domu zdjęcie pałacu w Smuszewie w pełnej krasie przed zniszczeniem

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimie, chętnie obejrzę, "mam w zanadrzu" jeszcze nie jeden materiał o Smuszewie. Proszę o kontakt
    lech.szymanowski@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam. Takie małe uzupełnienie, a właściwie korekta. Pałac był jeszcze zamieszkany w 1993/94 roku (z tego co wiem, byli to "PeGeRowcy). Co prawda, tylko częściowo ale przez kilka osób. Mieszkały one z pomieszczeniach od strony drodze brukowej (choć bardziej trafnym określeniem byłoby "kamiennej")prowadzącej do wsi Kujawki.
    Okolica piękna i ciekawa, szkoda, że oprócz samego Wągrowca, Gołańczy i częściowo Wapna, tak naprawdę... trochę zapomniana.
    Mariusz B.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepraszam za literówkę ;)
    * w pomieszczeniach od strony drogi brukowej

    OdpowiedzUsuń

..: RAPID :..

Notatki z prowincji. Jeszcze mniejszy obrazek

SC, 13.04. 2016 (skan) Jakub Dziewit w drugiej części swojej książki Aparaty i obrazy. W stron kulturowej historii fotografii ...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy