Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biskupin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biskupin. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 lutego 2017

Biskupin. Święte źródło







Jednym z najciekawszych, a jednocześnie bardziej tajemniczych miejsc na terenie biskupińskiego rezerwatu jest źródełko  znajdujące się na terenie wioski neolitycznej tuż obok rekonstrukcji obozowiska łowców mezolitycznych.

To oczko wodne, nazywane było od dawien dawna źródełkiem, gdyż spod ziemi wypływa tutaj zasilające je kryniczna woda. Zawiera ona dużo związków żelaza, stąd rdzawy odcień roślinności rosnącej wokół tego miejsca.
Do powstania źródełka, jakieś 6 tys. lat temu, przyczynili się prawdopodobnie mieszkańcy jednego ze znajdujących się tutaj długich domów. Aby uzyskać potrzebną do lepienia garnków i uszczelniania ścian domów glinę wykopali głęboki dół. Wydobywali ją tak intensywnie, że przerwali warstwy wodonośne co doprowadziło do powstania źródła. Przez tysiąclecia miejsce to służyło okolicznej ludności do czerpania wody, a w niektórych okresach uchodziło ono zapewne za święte źródło i wierzono, że zamieszkują ją wodne duchy, którym należy składać drogocenne dary. Te przypuszczenia potwierdziły badania archeologiczne z lat 1956-58.








Historia tego miejsca jest opisana na postawionych tutaj tablicach, które sfotografowałem w ubiegłym roku:  
Kilkaset lat po powstaniu źródełka osiedliła się tutaj ludność kultury pucharów lejkowatych, wśród której powszechnym zwyczajem było składanie ofiar wotywnych w bagnach oraz źródłach. Również w biskupińskim źródełku odkryto pozostałości takich darów w postaci pięknie ornamentowanych naczyń i siekier krzemiennych. Znajdowały się one w lejowatym zagłębieniu, odkrytym na głębokości około 1,5 metrów poniżej współczesnego poziomu gruntu.
Kolejne ślady użytkowania źródła pochodzą sprzed około 2700-2600 lat czyli z okresu, w którym to na pobliskiej wyspie na Jeziorze Biskupińskim istniał słynny gród ludności kultury łużyckiej. Dno zbiornika zostało wówczas wyłożone kamiennym brukiem, który miał ułatwiać czerpanie wody.
Około l wieku p.n.e. ułożono nowy bruk. którego zarys wpisywał się w regularny trójkąt o bokach około 6,40 – 6,80 m. Pomiędzy jego kamieniami odkryto pozostałości dębowych kołków, będących być może pozostałością niewielkiego pomostu. Na poziomie tego bruku odkryto, oprócz ceramiki, zapinkę (tzw. fibulę) do spinania odzieży. Do tych właśnie konstrukcji nawiązuje prezentowana obecnie rekonstrukcja wyglądu ”źródełka”.





„Źródełko” było użytkowane również w okresie średniowiecza, w XII-XIII wieku. Od północnego zachodu do tego miejsca przylegała wtedy wieś Starzi Biskupici wymieniona w 1136 roku w Bulli Gnieźnieńskiej papieża Innocentego II. O korzystaniu ze źródła w średniowieczu świadczą odnalezione tu charakterystyczne zabytki oraz ułożone w rzędzie kamienie, mające ułatwiać dojście do miejsca czerpania wody.
Biskupińskie źródło było także intensywnie wykorzystywane w czasach nowożytnych, w XVII-XVIII wieku. Z tego okresu, pochodzą ślady drewnianych konstrukcji, będące być może pozostałością cembrowin. Oprócz naczyń pochodzących z tego okresu, odnaleziono również 4 końskie czaszki - znaczenie tych ostatnich znalezisk nie jest jednak do końca jasne.




wtorek, 20 września 2016

Biskupin 2016. Skarb z Brudzynia





Ta zapinka to już klasyka - mimo, że znaleziona niedawno, wiosną tego roku - w Brudzyniu koło Janowca. Jej replika spinała płaszcz wodza, dyrektora muzeum biskupińskiego Wiesława Zajączkowskiego podczas trwającego jeszcze XXII festynu archeologicznego w Biskupinie. Wódz odziany był w wełniany strój inspirowany ubiorze człowieka z Trindhoj (z epoki brązu). Pomysł na temat przewodni festynu Biskupin Archeo-fashion week, okazał się genialny w swojej prostocie i skuteczny, bo skok ilościowy i jakościowy w porównaniu z kilkoma latami poprzednimi widać było wyraźnie. Tłumy przy każdym stanowisku, nakładające się prezentacje i koncerty, uniemożliwiały obejrzenie wszystkiego w ciągu jednego dnia; w końcu lichwiarskie ceny, od miejsca parkingowego począwszy a talerzu zupy skończywszy ;)







Największą atrakcją okazał się skarb spod Janowca Wielkopolskiego; znaleziony został się w pobliżu rzeki Wełny, na granicy wsi Brudzyń i Wybranowo. Okoliczności jego znalezienia są dość dziwne a to powodu niejasnego udziału policjantów w całej historii. Z oficjalnej strony Policji dowiadujemy, że funkcjonariusze wydziału kryminalnego z Komendy Wojewódzkiej (po otrzymaniu informacji o nielegalnych poszukiwaniach archeologicznych), jako pierwsi prowadzili wykopaliska w Brudzyniu a dopiero później powiadomili o odkryciu odpowiednie instytucje i służby.
Zdaniem archeologów skarb został ukryty pod ziemią 2,5 tys. lat temu czyli z czasów kultury łużyckiej. W skład znaleziska wchodzi blisko 80 przedmiotów z brązu i żelaza: części uzbrojenia, narzędzi. Dominują jednak piękne ozdoby z brązu.




Konserwator wojewódzki w Toruniu zdecydował się przekazać znalezisko do Muzeum w Biskupinie; zabytki w pochodzą bowiem z tej samej epoki, co biskupińska osada; jej mieszkańcy mogli posługiwać się podobnymi przedmiotami. W momencie odkrycia artefakty były ze sobą zgrupowane, co może wskazywać, iż pierwotnie były złożone w organicznym pojemniku, np. z drewna lub tkaniny, który nie zachował się do naszych czasów. Skarb podzielony został na dwie części: przedmioty brązowe i żelazne. Zabytki z brązu wystarczyło oczyścić na miejscu w Biskupinie aby wyeksponować w gablocie; żelazo zachowało się w znacznie gorszym stanie więc przekazane zostało do pracowni konserwatorskiej w Warszawie. 
Na czas festynu skarb z Brudzynia stanowi fragment okolicznościowej wystawy, po jego zakończeniu trafi z powrotem do pracowni konserwatorskich i zostanie zabezpieczony metodami chemicznymi przed dalszą korozją. Czytaj więcej >>>








-----
A tak wyglądał fragment procesu dymarkowego, na pierwszym zdjęciu widzimy gliniany piec dymarkowy na chwilę przed rozbiciem.


Ruchomy obrazek automatycznie wygenerowany przez Zdjęcia Google

wtorek, 12 stycznia 2016

O pamięci przedmiotów. Notatka z Pilipiuka

 




- Gdy przedmiot ulubiony w dłoni obracamy, część naszych cech z czasem przejmuje. I tak gdy kowal mło­tem kuje, a potem synowi go przekaże, ten pracować bę­dzie z ochotą i szybko umiejętności posiądzie, jakby go duch ojca w tej pracy stale wspierał. Takoż gdy gospodarz na łożu śmierci sierp od swego ojca otrzymany synowi przekazuje, tak samo się dzieje. Gdy zmęczony żniwiarz kosę swą towarzyszowi oddaje, temu pokos łatwiej poło­żyć, niż gdyby żeleźce nowe prosto z kuźni na stylisko so­bie osadził. Bywa, że człowiek pobożny odchodzi do nieba, a różaniec lub krzyżyk, który mu przez lata w modlitwie towarzyszył, następcy powierzy. Wtedy nawet jeśli w po­czet świętych wciągnięty nie został, echo modlitw jego uczniowi towarzyszy i jego modlitwę wzmacnia, a po­bożność utwierdza. Podobnie w bitwie lepiej mieć w ręce szablę, która już się wrogiej juchy napiła, czasem gdy obok nas pada doświadczony rębajło, warto swój oręż odrzucić, a jego w dłoń pochwycić - odczytała na głos. - O, w mordę. On naprawdę w to wierzył?
- On to wiedział. Tak po prostu jest.
- To są kompletne bzdury... Pamięć przedmiotów? Duchy przodków kowali pomagające wnukom?!
- Nie musisz w to wierzyć. Ten alchemik był najmą­drzejszy spośród ludzi, jakich kiedykolwiek poznałam. Dostrzegał naturę rzeczy głębiej niż inni. Pewne zjawiska obserwował przez dekady, a nawet stulecia, dysponował więc możliwościami osądu płynącymi z doświadczenia znacznie szerszego, niż miewają zwykli ludzie.



- Formu­łował dzięki temu wnioski i idee z pozoru paradoksalne, ale często po dekadach okazywało się, że miał rację. Nowe odkrycia potwierdzały to, czego on się domyślał, co dedukował z okruchów dostępnej nam wiedzy. Oczywiście bywało i tak, że pomylił się w jakiejś sprawie.


(…)
- A więc przedmioty mają swoją pamięć i pomagają lub szkodzą nowym użytkownikom.
(…)
- O przedmiotach niebezpiecznych. Istnieją wytwory rąk ludzkich, które w chwili gdy powstawały, zostały prze­klęte przez swych twórców. Broń robiona przez jeńców lub niewolników do obrony jest mało przydatna, gdyż ka­leczyć może tego, kto jej dobywa. Wiedzieli o tym Turcy i kucia szabel nie powierzali płatnerzom wziętym w jasyr.


…Drzewo, na którym człowiek się obwiesił, albo takie, o które plecami zaparty przemocy uległ i zginął, wyciąć należy i spalić, gdyż z przedmiotu takiego, naznaczonego śmiercią, niczego niosącego poży­tek uczynić nie sposób. Jeśli belkę bierzma z niego wycio­sasz, dach zapaść się może. Most na palu takim oparty wodzie się nie oprze.(...)


Zdjęcia: Biskupin 2014 (nokiografie)
Tekst: fragment książki Andrzeja Pilipiuka - Zaginiona (Kuzynki cz. 4)





poniedziałek, 19 października 2015

Biskupin 2015. Percival




Tym razem, widoki na osadę łużycka i trasę ze Żnina, fotografowane ze środka jeziora.
Powyżej i dalej, zeskanowane odbitki żelatynowo-srebrowe 13x18 cm.

W zeszłym roku, w Biskupinie udostępniona została w osada neolityczna z dwiema długimi chatami. Zwiedzający na własne oczy mogą zobaczyć, jak żyli pierwsi rolnicy zamieszkujący Ziemię Pałucką przed sześcioma tysiącami lat.
Jedna z odtworzonych długich chat pokazuje dość warunki, w jakich żyli dawni rolnicy, a wnętrze drugiej z nich urządzono na potrzeby ekspozycji muzealnych. Do wioski przejść trzeba kładką nad linią kolejki wąskotorowej, która łączy teren rezerwatu z nowo powstałymi obiektami. W okolicy chat postały poletka doświadczalne, na których rosną rośliny uprawiane przed wiekami. W zagrodzie żyje para kilkuletnich, 800 kilogramowych wołów rasy czerwonej polskiej, które są głównymi bohaterami rekonstrukcji orki pradziejowej, jednego z punktów programu Festynu Archeologicznego w Biskupinie 







Pod koniec neolitu prymitywną, kopieniaczą uprawę ziemi zastąpiła orka sprzężajna*). Potrzebne było do tego radło a do jego ciągnięcia woły lub inne silne zwierzęta. Zastosowanie znacznie efektowniejszego od motyki, radła rylcowego w pługu zaprzężonym w dwa woły ułatwiało zaoranie gruntów, które pozyskiwano dla upraw metodą żarową. Dzięki  takiej mechanizacji gleba została wykorzystana efektywniej a plony wzrosły znacząco, pojawiły się nadwyżki żywności i koło historii przyśpieszyło.





Apis i Popis ze swoim opiekunem p. W. Kawczyńskim.


Od lat podczas biskupińskich festynów archeologicznych pracownik Muzeum Archeologicznego, Wojciech Kawczynski, odtwarza scenę użytkowania radła rylcowego zaprzężonego w parę wołów Apisa i Popisa. W neolicie uprawą roli zajmowały się kobiety i zapewne one wynalazły radło aby ułatwić sobie pracę. Woły wykorzystywane do orania potrafiły pochłonąć dziennie nawet 100 kilo zielonej paszy, w samym Biskupinie wykorzystywano je więc i do innych celów ciągnięcia wozów (koło  znane  było  osadnikom biskupinskim z VII wieku p.n.e.). Ściągały z lasów pnie drzew na budowę osady i jej potężnych umocnień.**)


Percival

Ozdobą biskupińskich festynów są koncerty, w 2015 (wrzesień) trafiliśmy na koncert Percivala, na dużej scenie osady łużyckiej. Jak zdołaliśmy się szybko zorientować, publiczność koncertu nie była przypadkowa, gdy zbliżała się godzina koncertu, fani grupy licznie zaczęli ściągać pod scenę. Percival Schuttenbach to czołowy zespół polskiego folk-metalu, który w sposób niezwykle bardzo żywiołowy łączy słowiańską kulturę z mocnymi brzmieniami. Na zrekonstruowanych instrumentach Percival grają z mocą metalowej kapeli. Usłyszeliśmy pieśni z różnych stron słowiańszczyzny, melodie Ukrainy i Bałkanów a nawet Wikingów.





 

Oficjalny serwis zespołu www.percival.pl

piątek, 26 września 2014

Leszek Biały Niedoceniony



Skan odbitki żelatynowo-srebrowej na papierze barytowym 20x23 cm.



Koniec rządów i życia Leszka Białego był tragiczny pisał Jasienica w Polsce Piastów. Twierdził, że co prawda książę niczym specjalnym nie odznaczył się w dziejach Polski, ale pewne wiadomości  świadczą o nim dodatnio. W czasach krucjat, szerokiej ekspansji kościoła zachodniego, kiedy ziemie zamieszkiwane przez pogan (w tym konkretnym przypadku chodzi o ziemie plemion pruskich) uznawano za niczyje - władca chrześcijański zobowiązany był do szerzeniu wiary ogniem i mieczem. Leszek Biały uważał i postępował zupełnie inaczej. Jedni uważają, że z lenistwa inni, że z braku odwagi, po wiekach, współcześni nam historycy oceniają Leszka Białego raczej jako człowieka o niskiej energii skłaniającego się do dialogu i współpracy. Książę Leszek nie chciał i nie zamierzał nawracać Prusów siłą. Doradzał zakładanie w ich kraju ośrodków  handlowych, co miało ułatwić przenikanie religii katolickiej drogą pokojową. Warto zapamiętać ten szczegół. Dowodzi on, że tolerancja i skłonność do współżycia z innowiercami na ludzkich warunkach istniały już w Polsce piastowskiej i nie zanikały nawet w dobie głębokiego upadku politycznego Na wyprawę krzyżową Leszek nie wyruszył, wyjaśniając papieżowi, że w Palestynie brak piwa i miodu, bez których żyć nie można. Henryk Samsonowicz w szkicu o Leszku Białym w "Poczcie królów i książąt Polski" pisze o tym tak: (…) złożył Leszek ślub, że weźmie udział w przygotowywanej wówczas wyprawie krzyżowej. W 1218 roku rozpoczął jednak starania o zwolnienie z obowiązku jazdy do Syrii, proponując papieżowi inne rozwiązanie. Zamiast do Ziemi Świętej, gdzie trudno mu będzie jechać, bo nie znają tam piwa, stałego składnika jego stołu, jak tłumaczył papieżowi – zorganizować miał wyprawę do pogańskich Prus. Tu następuje najciekawsza i najoryginalniejsza propozycja. Należy zorganizować handel między Polską a Prusami poprzez reglamentację wywozu najbardziej poszukiwanych produktów – żelaza, soli i broni. W tym celu należy założyć – już na zdobytym terytorium pruskim – miasto, które będzie głównym dystrybutorem tych towarów. Przybywający po nie Prusowie będą mogli stopniowo nauczyć się wiary chrześcijańskiej. Trudno ocenić obecnie stopień realności tego planu, wydaje się jednak, że pomysł pokojowej, gospodarczej i kulturalnej ekspansji zasługuje na uwagę i że jego realizacja mogłaby przynieść efekty odmienne od tych, które miały miejsce w wyniku późniejszych wypraw krzyżackich.



Marcinkowo 2014. To i wszystkie zdjęcia poniżej są cyfrowe.







W roku 1227 książę wyruszył w kierunku Pomorza Gdańskiego, ale tam nie dotarł. Działał w porozumieniu z Władysławem Laskonogim oraz z dziedzicem Wrocławia, księciem Henrykiem Brodatym - pisze dalej Jasienica. Przeciwnikiem ich był Władysław Odonic-Plwacz, (...) zwolennik opierania się na wielmożach duchownych. Opanowawszy północną Wielkopolskę zawarł on przymierze ze Świętopełkiem gdańskim. Leszek Biały, Władysław Laskonogi i Henryk Brodaty obradowali w Gąsawie. Odonic, który umyślnie zwłóczył i wypatrywał sposobnej chwili, naprowadził na nich ludzi Świętopełka. 






Napad przyszedł niespodziewanie, kiedy wielu z uczestników zjazdu zażywało łaźni. Leszek zdążył z niej wyskoczyć, dopadł konia i jął uchodzić w kierunku Marcinkowa. Zginął doścignięty na polach przylegających do słynnego Jeziora Biskupińskiego. Henryk Brodaty odniósł kilka ran i niechybnie straciłby życie, gdyby go nie osłonił własnym ciałem rycerz Peregryn z Weissenburga, którego pamięć sławiono odtąd jako wzór wierności i poświęcenia. Ludzie Świętopełka mordowali każdego, kto się nawinął pod nóż, nie szczędząc bezbronnych i nagich.







Prawem rodowej vendetty Konrad Mazowiecki musiał pomścić śmierć brata. Nie zrobił jednak tego bo bardziej zainteresowany był spuścizną po Leszku Białym. Chodziło o opiekę nad - Grzymisławą, księżniczką łucką - półtorarocznym syna Bolesławem, później nazwanym Wstydliwym. Możnowładztwo krakowskie  przyznała to prawo Władysławowi Laskonogiemu w zamian za przysięgę zachowania praw biskupów i baronów. Ten układ wywołał długotrwałą wojnę domową A uganiający się za marzeniem o tronie Konrad ani spostrzegł że tymczasem za jego plecami dokonywują się rzeczy, mające w przyszłości podważyć sam byt państwa polskiego - pisał Jasienica.**)











Marcinkowo Górne, miejsce śmierci Leszka Białego


Współczesny historyk, Marek Chrzanowski uważa Leszka Białego za postać wyjątkową i niedocenioną wśród innych władców piastowskich, doby rozbicia dzielnicowego. Był księciem władcą krakowskim, którego wszyscy dzielnicowi książęta piastowscy uznawali, choćby czysto nominalnie i w określonych okolicznościach, za posiadającego pewne uprawnienia zwierzchnie nad całością ziem polskich (stąd użycie w tytule terminu princeps Poloniae). Historiografia zdecydowanie nie doceniła roli Leszka Białego w procesie jednoczenia ziem polskich. Książę charakteryzujący się łagodnością, dobrocią, prawością, nadający przywileje Kościołowi, był traktowany jako słaby, pozbawiony charakteru i talentu władca. Jego śmierć, tragiczna i niwecząca część, z trudem wypracowanego dorobku, tylko podkreślała ten negatywny wizerunek.*)
Autorem monumentalnego pomnika Leszka Białego jest Jakub Juszczyk, rzeźbiarz, legionista. Pomnik postawiono w Marcinkowie w 1927 r. Z kolei obelisk stojący w Marcinkowie Górnym upamiętnia 780 rocznicę zamordowania Leszka Białego pochodzi z 2008 r.
------------------

Biskupin 2012. Zjazd w Gąsawie i śmierć Leszka Białego, XVIII Festyn Archeologiczny.

























            ---------------
*) Marek Chrzanowski. Leszek Biały. Książę krakowski i sandomierski. Princeps Poloniae. Ok. 1188- 23/24 listopada 1227
**) Chodzi Jasienicy o rosnący w siłę Zakon Krzyżacki.

..: Notatki z prowincji :..

Notatki z prowincji. Listy z Suicide City 1.

Świat się szybko zmienia, zmienia się internet, powoli zmienia się i ten blog. Od jakiegoś czasu staje się dla mnie - jak to kiedyś p...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy