Pokazywanie postów oznaczonych etykietą architektura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą architektura. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 lutego 2016

Miasto z mojego snu



*)


Miałem sen: znalazłem się w melancholijnej scenerii obrazu Giorgia de Chirico, dzień był ciepły i słoneczny, nad bezludną przestrzenią górowały budowle o klasycznych kształtach, rzucające długie, ostre cienie. Po kilku minutach dotarłem do centrum, pojawiło się kilka samochodów i pojedynczych przechodniów. Samochody poruszały się bezszelestnie, podobnie jak leniwie przesuwający się ludzie. Tutaj miasto sprawiało wrażenie jakby zostało wy-renderowane przez  program graficzny z lat 90, proste kubiki o dużych płaszczyznach, fasady złamane kolumnadami lub pilastrami. Co było dalej? Sen się skończył, nagle i bezpowrotnie.
Kilka tygodni później znalazłem się w z rewitalizowanej części Lüneburga i odniosłem wrażenie déjà vu, że już kiedyś tu byłem; dzień był wrześniowo-słonecznie-popołudniowy, długie cienie prostopadłościennych budynków padały na ulice tak samo jak w moim śnie...




Podobną przestrzeń zobaczyłem kilkanaście dni temu w filmie dokumentalnym  Planete+ o Nowej Kancelarii  Rzeszy, zniszczonym centrum władzy nazistowskich Niemiec.
Dzisiaj przy ulicy Voßstraße 6, w Berlinie stoją bloki mieszkalne; nic nie wskazuje na to, że tutaj znajdowała się Nowa Kancelaria Rzeszy, główna kwatera Adolfa Hitlera. Plany nowej monumentalnej siedziby Kanclerza Rzeszy, na jego polecenie jeszcze w latach 30. XX wieku, stworzył naczelny architekt III Rzeszy, Albert Speer. Przesłanie było proste: potężna budowla, podkreślać miała wielkość panowania rasy aryjskiej nad światem. Hitler powiedział: Każdy kto wejdzie do Kancelarii Rzeszy musi mieć poczucie, że stoi przed panami świata; budowla miała być symbolem nowego porządku i ambicji Führera; jego gabinet miał prawie 400 m2, paradoksalnie nastąpiło przegięcie skali i niewielkiej postury Hitler - w swym gabinecie, za potężnym biurkiem, po prostu ginął, wydawał się jeszcze niższy i mniejszy niż był.


Berlin. Nowa Kancelaria Rzeszy. Zdjęcie z epoki

Berlin. Nowa Kancelaria Rzeszy. Zdjęcie z epoki


Nowa Kancelaria Rzeszy. Wizualizacja Planete +



Mimo kolosalnej pracy tysięcy robotników budynek stał w zasadzie niewykorzystany. Ostatnie dni Hitler spędził w tzw. Führerbunker (bunkrze Führera), który znajdował się pod Starą Kancelarią Rzeszy. Podczas bitwy o Berlin (16.04-2.05.1945 r.) zarówno Stara jak i Nowa Kancelarie Rzeszy zostały zniszczone przez Rosjan. Powojenna historia Nowej Kancelarii Rzeszy jest również bardzo interesującą, pełna mniej lub bardziej racjonalnych decyzji decyzji. Więcej ciekawostek ;) znaleźć można w dokumencie pokazywanym w Telewizji Planete Plus >>





Gdy znalazłem się we wspomnianej dzielnicy Lüneburga, miejsce skojarzyło mi się to od razu z architekturą tworzoną przez Alberta Speera albo z rzymskimi założeniami urbanistyczno-architektonicznymi położonymi na terenie Municipio Roma XII. Architektura z czasów Mussoliniego, równie monumentalna jak faszystowskie gmachy Speera, istnieje i funkcjonuje do dzisiaj; rzymskie gmachy z lat 30. są mało znaną atrakcją Wiecznego Miasta.Więcej: >>

W Lüneburgu z rewitalizowane budynki po starych magazynach brytyjskiego garnizonu przekształcono w ekskluzywne bloki mieszkalne i siedziby dużych firm. Okazało się, że granica między jawą a snem potrafi być trudno uchwytna.














W jednym z budynków znajduje się KulturBäckerei, (Dorette-von-Stern-Straße 2); wewnątrz budynku znajduje się kilka sal wystawowych a lokalni artyści mogą wynająć sobie pracownie.





Być może przeginam ale niektóre rzeczy kojarzą mi się zupełnie inaczej niż powinny...


Reprodukcja obrazu Giorgio de Chirico
   
__________
 *) Zdjęcia czarno białe nieopisane (+ zdjęcie budynku KulturBäckerei) są mojego autorstwa, wykonane zostały w Lüneburgu we wrześniu 2015 r., na negatywie Polypan F. Prezentowane reprodukcje są skanami z negatywów.

poniedziałek, 1 lutego 2016

Żyrardów. Pałac Karola Dittricha


Pałac Dittricha, widok od strony parku, 10.11.2015 r. (skan z negatywu 135)

Jednym z najbardziej reprezentacyjnych budynków Żyrardowa jest Pałac Dittricha, mieści się w nim Muzeum Mazowsza Zachodniego w Żyrardowie, założone w 1961 r. jako Muzeum Historii Ruchu Robotniczego m. Żyrardowa a potem przemianowane na Muzeum Okręgowe.


Pałac Dittricha, widok od strony ulicy
Dittricha,10.11.2015 r. (skan z negatywu 120)

Rezydencję wybudował syn Karola Augusta Dittricha, niemieckiego fabrykanta, który wraz z Karolem Hielle rozbudował fabrykę lnu w Żyrardowie. Na przełomie lat 70 i 80 XIX wieku Karol Dittrich jr przejął od ojca fabrykę lnu. Zdaniem pierwszego burmistrza Żyrardowa Józefa Procnera, Karol Dittrich był jednym z najprzyzwoitszych ludzi, hojnych i dobrych(...).
Dzięki jego staraniom udało się zapewnić, pracownikom wszystkich szczebli, standard życia, bardzo wysoki jak na ówczesne standardy. Z jego inicjatywy prowadzono w Żyrardowie wzorcową działalność kulturalną i charytatywną. Zaczęto od wybudowania bazy dla realizacji działań kulturalnych i edukacyjnych: sali teatralnej w Resursie, muszli koncertowej, kręgielni, szkoły zawodowej kształcącej biuralistów na potrzeby fabryki z wykładowym językiem niemieckim (Kantoratschule), powołano szkoły powszechne elementarne i bibliotekę - Powszechną Bibliotekę Fabryczną.




Pałac i Park Dittricha, 10.11.2015 r. (skany z negatywu 135)

Karol Dittrich jr zajmował się także mecenatem artystycznym i kulturalnym, fundując stypendia dla uzdolnionej młodzieży z Krasnej Lipy (skąd pochodził) i z Żyrardowa. W latach 1903-1908 Dittrich finansował studia Pawła Hulki-Laskowskiego na Uniwersytecie w Heidelbergu. Nadwornym malarzem Dittrichów był August Frind urodzony w Krasnej Lipie, którego dziełem są między innymi obraz ołtarzowy w kościele pw. św. Karola Boromeusza oraz portret Karola Augusta Dittricha i Karola Hielle w Pałacu Dittricha.
Wraz z siostrami założył fundację imienia swojego ojca, która zapewniała zasłużonym pracownikom zakładów lniarskich oprocentowane książeczki oszczędnościowe, pod warunkiem, że robotnik będzie systematycznie odkładał na niej 3 procent swojego miesięcznego zarobku; wkład książeczek oszczędnościowych wnoszony przez fabrykę wynosił 50 rubli, a za oszczędzanie fabryka dodawała kwotę równowartą 3 procentom pensji.

Budowę eklektycznego pałacu, wzorowanego na renesansie francuskim z secesyjnymi elementami, Karol Dittrich młodszy zakończył w 1890 roku. Budynek ulokowany jest w (opisywanym wcześniej), parku krajobrazowym (w stylu angielskim z malowniczymi sadzawkami i sztucznymi kaskadami); wejście główne do willi znajduje się od strony ulicy Dittricha.
Więcej o pałacu i parku >>>


Park Dittricha, widok od strony parku, 10.11.2015 r. (skan z negatywu 135)

Willa spełniała funkcje reprezentacyjne, tutaj właściciele Żyrardowa podejmowali swoich gości i podejmowali najważniejsze decyzje dotyczące fabryki choć sam inwestor niedługo w nim pomieszkał. Wspomniany Burmistrz Procner, który bardzo pochlebnie wyrażał się o Karolu Dittrichu, dodawał jednocześnie, że był on jednym z najbardziej nieszczęśliwych znanych mu ludzi.
W swoich pamiętnikach opisuje tajemniczą i dramatyczną historię młodzieńczej miłości Karola juniora i pięknej włoskiej, śpiewaczki. Karol poznał śpiewaczkę (być może artystkę rewiową, lub po prostu aktorkę?), w której się zakochał się do szaleństwa. Jako jedynemu synowi i spadkobiercy wielkiej, nie tylko na owe czasy, fortuny nie wolno mu było wiązać się z kobietą o niepewnej reputacji. Dittrich ojciec był temu związkowi przeciwny, zabronił synowi spotykać się z dziewczyną bez majątku, z niższej sfery. Prawdopodobnie wezwał ja do siebie i za pomocą sporej sumy przekonał aby usunęła się z życia zakochanego Karola. Argumenty okazały się skuteczne bo dziewczyna zniknęła nagle i bez śladu. Według Józefa Procnera Karol nigdy się nie ożenił, zapadł na zdrowiu a mimo to przez wiele lat jeździł po Europie, szukając po całej Europie swojej jedynej miłości, ale nigdy nie wpadł na jej trop.




Park Dittricha, widok od strony parku, 10.11.2015 r. (skan z negatywu 135)


Po dziesięciu latach, w 1891 roku nieoczekiwanie otrzymał od niej list... z Charkowa. Pisała, że leży w szpitalu, jest ciężko chora i prosiła aby jej wybaczył to, że go zawiodła. W tym samym dniu Karol wyjechał do Charkowa, ale nie zdążył... Karol wzniósł jej w Charkowie piękny nagrobek. Czytaj więcej: Dziennik Polski24. Pomnik wielkiej-milosci >>

Po śmierci śpiewaczki Karol zamówił u znanego malarza jej portret naturalnej wielkości. Powiesił go w odosobnionej sali swojej willi w Żyrardowie. Oprócz niego, nikt nie miał prawa wejścia do tej pokoju. Było to swoiste sanktuarium po zmarłej ukochanej. Obraz w końcu uległ zniszczeniu a Karola już nic więcej nie zatrzymywało w Żyrardowie. W 1905 roku przeniósł się pod Drezno, do uzdrowiskowej miejscowości Weisser Hirsch, pozostając prezesem i największym akcjonariuszem Zakładów Żyrardowskich, zmarł w 1918 roku.


Park Dittricha, 10.11.2015 r. (skany z negatywu 135)

------------------------------------------------
Żródła - linki:




Willa Dittricha w Żyrardowie (tam znajdował się sekretny pokój Karola) w różnych porach roku i ujęciach http://www.muzeumzyrardow.pl/old/index_1024.php?id=galeria

poniedziałek, 16 listopada 2015

Daniel Libeskind.






||| Ponownie miałem szczęście znaleźć się w pobliżu budowy prowadzonej wg. projektu jednego z tuzów współczesnej architektury. W Lüneburgu powstaje nowy budynek uniwersytetu, który zaprojektował najbardziej zapracowany współczesny architekt Daniel Libeskind. Miasto stało się uniwersyteckim po zjednoczeniu Niemiec, gdy wyprowadzono stąd wojsko brytyjskie, koszary zaadaptowano na nowy uniwersytet Leuphana Universität Lüneburg. Dzisiaj w 70 tysięcznym mieście studiuje 10 tysięcy studentów. Na terenie dawnych koszar wojskowych nie było jednak budynku dość okazałego dla administracji i do reprezentacji. Projekt powierzono słynnemu postmoderniście-dekonstruktywiście, pochodzącemu z Polski Danielowi Libeskindowi. Założenie jest mocno krytykowane zarówno przez studentów jak i władze uniwersyteckie oraz lokalne (koszty). Wizualizacje robią jednak wrażenie i zabytkowy Lüneburg, wkrótce będzie słynął również z nowoczesnej architektury.
Przypominam, 64 letni architekt ma na swym koncie tak spektakularne prace jak odbudowa World Trade Center w Nowym Jorku, projekty Muzeów Żydowskich w Berlinie i San Francisco, Muzeum Felixa Nussbauma (Felix-Nussbaum-Haus, Osnabrück, Niemcy). Również w Polsce jego pomysły przyjęły materialną postać: Apartamentowiec Złota 44 w Warszawie czy Nowe Centrum Łodzi: Brama Miasta

Więcej (w tym wizualizacje):  http://www.archdaily.com/100889/luneburg-universitys-libeskind-building-daniel-libeskind

To samo, tylko cyfrą. Lüneburg 2015



PROMOCJA * INFORMACJA * PROMOCJA * INFORMACJA * 


Jak informuje CIEMNICA "Wernisaż zbliża się wielkimi krokami. W czwartek 19 listopada czeka na przebywających w Poznaniu wiele wydarzeń, należy przygotować się do przemieszczania.
O 17:00 w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej i Centrum Animacji Kultury przy ul. Prusa 3 otwarta zostanie pokonkursowa wystawa "Moja Wielkopolska - analog". Podczas wernisażu jury w składzie: Zbigniew Tomaszczuk, Marianna Michałowska i Bogusław Biegowski dokona wyboru najlepszych prac i przyzna główną nagrodę.
O 18:00, również w WBPiCAK odbędzie się spotkanie dotyczące ostatniego tomu serii "Fotografowie Wielkopolski" - rozmów Krzysztofa Szymoniaka fotografami związanymi z Wielkopolską. Serię zakończyć ma rozmowa z Marianną Michałowską "Myślenie fotografią – Inne miasta"

Na wystawie w dawnej księgarni będzie można obejrzeć niektóre z wielu fotografii wykonanych
przez zmarłego w tym roku Zbigniewa Zajkowskiego - cenionego fotografa i pasjonata fotografii
związanego z Wielkopolską.

​O 19:30 w Republice Sztuki Tłusta Langusta przy ul. Gwarnej 11 odbędzie się wernisaż wystawy "Szklane domy - historia nieznana zaginionej walizki Cezarego Baryki". Po niemalże 100 latach od czasu kiedy podczas podróży do Polski skradziony zostaje w pociągu bagaż Cezarego Baryki, Kolektyw Fotograficzny Świetlica odnalazł na aukcji internetowej żółtą skórzaną walizkę, która mogła należeć do bohatera „Przedwiośnia”. Walizka - wehikuł czasu, świadek spełnionych po latach marzeń o szklanych domach? Zabrał ją w kolejną podróż po współczesnym Poznaniu. Obrazy uzyskane archaiczną techniką, zarejestrowane Camera Obscura, na którą przerobili walizkę zderzamy z wizją szklanych domów Żeromskiego i z wizją współczesnych architektów. Szkło, stal, i aluminium naprzeciw starej skórzanej walizki z malutkim otworkiem. Światło, srebro i chemia. Wspólna podróż przez miasto, wspólne naświetlanie, dyskusje i obróbka w ciemni. Metafizyka – Fotografia. W podróży z walizką udział wzięli: Marlena Grewling, Agnieszka Hinc, Witold Jagiełłowicz, Przemysław Loba, Marcin Męczyński, Jerzy Majewski, Jędrzej Paszak, Mariusz Urbanowicz.

A zaraz potem, bramę obok, o 20:00 otwieramy wystawę "Moja Wielkopolska - analog (aneks)". Wystawa o której pisaliśmy i nadal piszemy dość dużo, koń trojański Biennale Fotografii, miejsce egalitarne, dzięki któremu nie trzeba było czekać na zaproszenie od znajomego właściciela dizajnerskich białych ścian by móc pokazać swoje prace. Na wernisażu będzie wiele luźnych rozmów, goście z Troi - warto zatem w czwartek zarezerwować sobie czas od 17 aż do wieczora, by pojawić się na wszystkich wydarzeniach." 

Do zobaczenia w Poznaniu 19 listopada.



poniedziałek, 26 stycznia 2015

Park Norweski. Pocztówki niemedialne


Skan wglądówki 13x18 cm, Fomaspeed


Tadeusz Kantor wymyślił rzeczywistość (realność) najniższej rangi, czyli tę, do której każdy ma dostęp, która każe mi zawsze sprawy umieszczać i wyrażać w materii jak najniżej, jak najniższej, biednej, pozbawionej godności, prestiżu, bezbronnej, często nawet nikczemnej.*) Z kolei lider poznańskiej nieformalnej grupy artystycznej Penerów**) Wojciech Bąkowski często powołuje się na Mirona Białoszewskiego. Podobnie jak Białoszewski w swoich wierszach, tak Bąkowski w tekstach, obiektach czy filmach buduje pomniki z najbardziej dostępnych elementów rzeczywistości czy aspektów życia. Białoszewski osiąga największą moc kiedy używa tych najbiedniejszych, najbliższych, najprostszych elementów rzeczywistości - mówi Bąkowski.
Tadeusz Sobolewski wspominając Tajny Dziennik Mirona: Białoszewski żywił się ludźmi, nami też. Przyjaciele mówili, ze Miron jest gorszy niż UB, bo on wszystko donosi – publiczności! Donosy rzeczywistości robił stale, był ludożercą ale nie wampirem. Przysiadał, podsłuchiwał, notował, nagrywał, nieustannie przetrawiał donosy codzienności.




Skany wglądówek 18x24 cm, Fomaspeed


Wydawać by się mogło, że działaniom penerskim na polu sztuk wizualnych nie powinno być po drodze z większością fotografów. Istnieją jednak fotografiści*** niszowi, którzy mają wiele wspólnego w podejściu do warsztatu artystycznego i budowaniu języka artystycznej wypowiedzi. Penerstwo, bazując na staroświeckich wręcz kategoriach, odwołuje się bez skrępowania do pojęć indywidualności, stylu czy kunsztu, a nawet dziewiętnastowiecznego podejścia do tworzenia, okazuje się bliskie modernizmowi i mieści się w postawach, które pozwalają się objąć mianem tricksterowania, polegającego w tym wypadku na niewpisywaniu się w mainstream****) podobnie jak nieliczni fotografowie schowani w niszy niszy.*****)
Trickster działa wszak niczym rodzaj camera obscura, dokonując odwrócenia obrazu świata, a także jego postrzeganie może dać bardziej prawdziwe o nim wyobrażenie niż rzeczywistość postrzegana na serio, bez owego odwrócenia.




Skany wglądówek 18x24 cm, Fomaspeed 

Park Norweski znajduje się w centrum uzdrowiska Cieplice, sąsiaduje z Parkiem Zdrojowym (łączy je most przez Wrzosówkę) i jest jedną z atrakcji Jeleniej Góry. Park założony został na początku XX wieku przez właściciela fabryki maszyn papierniczych Eugena Füllnera, pierwotnie oddzielał zakład produkcyjny od osiedla domów robotniczych. Nazwą nawiązuje do pawilonu wybudowanego na wzór restauracji w Oslo, do niedawna mieściło się w nim Muzeum Przyrodnicze.


Park Norweski, Jelenia Góra, Cieplice, zdjęcie cyfrowe, LG, 2014 r.


---
*) (Tadeusz Kantor za: Jan Kłossowicz, "Tadeusz Kantor"
**) Piotr Bosacki: …sztuka Penerów, nie ma szczególnych ambicji dostosowania się do form przekazu medialnego. (Jest prawie pewne, że żaden Pener nigdy nie będzie wykonywał ćwiczeń gimnastycznych na tle obrazu kontrolnego telewizora)
Szabłowski: Sztuka Penerstwa ma więc powstawać z wewnętrznej potrzeby, a nie intelektualnej kalkulacji, i wyrażać się bez ogródek. Ekspresja, o której mowa, jest radykalna do tego stopnia, że zapomina o dobrych obyczajach. Nie wstydzi się brudu, potocznej mowy i braku elegancji. Penerstwo jest sztuką marginesu społecznego, ba - sztuką wyniośle aspołeczną, rzucającą prowokacyjne wyzwanie normom i wrażliwości drobnomieszczaństwa i klasy średniej.
Więcej: http://culture.pl/pl/tworca/penerstwo
***) pojęcie wymyślone przez poznańskiego fotografa Lecha Morawskiego (1939-1995)
****)  Marta Smolińska,TRICKSTEROWAĆ W POZNA(wa)NIU: Penerstwo i The Krasnals, Oppositre nr 2 STRATEGIE TRICKSTERA W PRAKTYCE ARTYSTY I KURATORA
*****) nisza niszy - tak, ironicznie, W. Wilczyk z nieukrywaną wyższością, określił ten nurt fotografii tworzonej przez miłośników i poszukiwaczy...

czwartek, 11 grudnia 2014

Żyrardów. Impresja 3. Park K. Dittricha





Miasto-ogród to wcielone w życie marzenie o miejscu, w którym można mieszkać w harmonii z naturą, nie zapominając o kulturze i osiągnięciach cywilizacji.*)

Ludzie nie są stworzeni do życia w skupieniu podobnym do mrowisk, lecz, w rozproszeniu na ziemi, którą powinni obrabiać. Im więcej ludzie są skupieni, tem więcej wśród nich zepsucia. Niedomagania cielesne i duchowe są nieuniknionym wynikiem przeludnienie. Człowiek jest najmniej stworzony do życia stadowego. Gdyby ludzie żyli tak skupieni, jak barany, znikliby z powierzchni ziemi w ciągu krótkiego czasu. Wydech bowiem człowieka jest śmiertelny dla niego i dla bliźnich. Jest to prawda w znaczeniu ścisłem i przenośnem. Miasta wielkie są plagą rodzaju ludzkiego. Po upływie okresu równego kilku pokoleniem ludność w nich gnije albo wyrodnieje. Trzeba ją stale zasilać, a wieś jedynie może dokonać tego odnowienia i odrodzenia.

Jean Jacques Rousseau

„Najpierw ludzie mieszkali na farmach, później w miastach, teraz żyją online. Co dalej? Tradycyjna uprawa zaczyna przenosić się do środowisk miejskich, aby spełnić nową rolę w społeczeństwie – supermarketu przyszłości.” **)



Żyrardów - Miasto Ogród

Przed epoką rewolucji przemysłowej ludzkość współegzystowała w miarę harmonijnie z otaczającą naturą. Rajski ogród był co prawda tylko ideałem, utopijną wizją i dążeniem do łatwiejszego i bardziej komfortowego życia. Na pławienie się w luksusie życia w ogrodzie mogli sobie pozwolić tylko wybrańcy. Letnie, wiejskie rezydencje magnackie, podmiejskie wille i pałace z rozbudowanymi założeniami ogrodowymi czy kurorty popularne wśród bogatej burżuazji w XIX w. – wszystko to miało być odskocznią od codziennych niewygód. Wraz z powstaniem przemysłu napędzanego parą miasta zaczęły wyrastać i rozrastać się w tempie i skali dotąd nieznanymi i niewyobrażalnymi. Życie w mieście stało się trudne, kosztowne i niebezpieczne, bez przesady można powiedzieć, Że obietnice lepszego życia dla milionów migrujących ze wsi do miast nigdy się nie spełniały, niehigieniczne mieszkanie w ciasnocie, bez wygód, niskie płace i brak perspektyw okazywały się dla rodzin najemnych pracowników nieustającą męczarnią i udręką.







Coraz częściej z tęsknotą i nadzieją zaczęto spoglądać w stronę natury. "Zielona rewolucja” musiała wybuchnąć, prekursorskie okazały się architektoniczne utopie przełomu XIX i XX w. W momencie, kiedy rozwój przemysłu i inżynierii dał architektom i urbanistom możliwość całkowitego uniezależnienie się od natury, pojawiły się negatywne zjawiska (przeludnienie, podziały społeczne, przestępczość itp.) wymuszające rozwiązania, w których miasta miały stać się bardziej przyjazne dla mieszkańców a natura odgrywać miała zdecydowanie większą niż dotąd rolę.
Pionierem i pierwszym teoretykiem nowego sposobu myślenia o mieście był Ebenezer Howard, którego książki – Tomorrow: a Peaceful Path to Real Reform z 1898 r. i nieco zmodyfikowana, wydana cztery lata później Garden Cities of Tomorrow - miały ogromny wpływ na wygląd wielu miast w XX wieku. Miasta-ogrody miały łączyć zalety życia w mieście i na wsi, eliminując jednocześnie ich wady. Ideałem było niezależne, oddalone o kilkadziesiąt kilometrów od miasta, ale dobrze z nim skomunikowane osiedle miejskie usytuowane wśród w zieleni, z domami otoczonymi ogrodami i przyjazną przestrzenią publiczną. Pilnowana miała być maksymalna liczba mieszkańców w podstawowej jednostce struktury miejskiej, wynosiłaby ona nie więcej niż 30 tysięcy. Po jej osiągnięciu, powstawać miało by kolejne miasto, oddzielone od pierwszego zielenią i pasami pół uprawnych. Organizacja „miejsko-wiejskich” ośrodków sprzyjać miała budowaniu poczucia wspólnoty między ich mieszkańcami, zapewniać godne warunki życia, łatwy dostęp do instytucji kultury oraz rozwój gospodarczy. Ulokowanie miast-ogrodów na terenach podmiejskich miało ponadto zapewnić niskie ceny ziemi i - co za tym idzie - również czynszów.***)
Wzorując się na myśli Howarda,  w 1903 r., Barry Parker i Raymond Unwin urzeczywistnili utopię pierwszego miasta-ogrodu, stała się nią miejscowość Letchworth w Wielkiej Brytanii.






Idea miast-ogrodów znalazła wielu wyznawców w Niemczech, pierwszym kontynuatorem tej idei był lipski inżynier Teodor Fritsch. Jego książka pt. Die Stadt der Zukunft (1895 r.) zawiera zasady budowy miast, podzielonych na sfery przeznaczone do różnych celów, obficie przeplatanymi parkami i ogrodami, rozmieszczonymi na całej powierzchni miasta.
W tym samym czasie na Politechnice w Dreźnie i praktyce w Anglii przebywał  Karol August Dittrich. Przyszły właściciel Żyrardowa musiał tam zetknąć się z tematem tworzenia miast - ogrodów, bo później starał się realizować ideę, planując i realizując zabudowę przestrzenni osady przemysłowej na Mazowszu.






Planiści Żyrardowa starali się wykorzystać naturalne walory lokacji dla szybkiej i możliwie pełnej regeneracji sił robotników. Zdawali sobie sprawę, że bliskość i obfitość zieleni ma pozytywny wpływ na samopoczucie ludzi, dlatego starali się o wypełnienie otoczenia domów mieszkalnych zielenią parków i ogródków przemysłowych. Sieć zadrzewień ulicznych uzupełniano pasami przydomowych. Główna aleja miasta Żyrardowa wyznaczająca główną oś założenia urbanistycznego oś symetrii kościoła p.w. Wniebowstąpienia Najświętszej Marii Panny, wysadzana była gęsto drzewami dzięki czemu miała ona szerokość 45 m w liniach zabudowy. Wszystkie budynku użyteczności publicznej otaczane były ogrodami, co w powiązaniu z Parkiem K. A. Dittricha, aleją prowadzącą do cmentarza, promenadą ku stacji kolejowej oraz (nieistniejącym) Parkiem na Rudzie tworzyło nieprzerwany ciąg zieleni. Doskonale pokazują to panoramy Żyrardowa z ok. 1880 roku i 1899 roku.





Park
Istotnym elementem dla miasta-ogrodu było założenie centralnego ogrodu, parku miejskiego, bez ograniczeń dostępnego dla wszystkich mieszkańców. W Żyrardowie, pierwotnie, funkcje te pełnił założony w końcu XIX wieku a nieistniejący już Park na Rudzie. Dzisiaj rolę parku miejskiego pełni Park im. Karola Dittricha, założony w latach 1886-1896, jako prywatny ogród Karola Dittricha juniora, ówczesnego właściciela fabryki, który po śmierci swego ojca Karola Augusta Dittricha przejął kierowanie zakładami. Projekt, w duchu angielskim, zlecił Karolowi Sparmannowi uznanemu ogrodnikowi Warszawskiego Ogrodu Botanicznego.
Park miał stanowić oprawę dla zbudowanego tu przez Dittricha juniora pałacyku. Neorenesansowy budynek w stylu francuskim pełnił nie tylko funkcję domu mieszkalnego, ale też reprezentacyjnej rezydencji, w której Dittrichowie podejmowali najważniejsze decyzje dotyczące losu fabryki. Obecnie w pałacyku swoją siedzibę znalazło Muzeum Mazowsza Zachodniego. Park im. Karola Augusta Dittricha ma niecałe 6 ha powierzchni, można go więc nazwać kieszonkowym. Projektując park, Karol Sparmann doskonale wykorzystał walory tego miejsca, przede wszystkim płynącą obrzeżem terenu rzeczkę Pisię Gągolinę i dzielący go na pół sztuczny kanał przemysłowy ze stawem. Nad potokami przerzucił mostki, zbudował też kaskady wodne. Pagórkowaty obszar parku ogrodnik poprzecinał krętymi alejkami i obsadził roślinnością, wśród której nie zabrakło rzadkich gatunków drzew, jak platany klonolistne (których wiek szacuje się na około 170 lat) czy orzech czarny o postrzępionych liściach, który dziś jest mierzącym 40 m olbrzymem. Do naszych czasów dotrwały też trzy okazałe olszyny, trzy wiązy szypułkowe, grab i dąb szypułkowy. W Parku im. Dittricha jest w sumie jedenaście pomników przyrody.  >>>

Zdjęcie cyfrowe. Telefon LG

Zaledwie lekko naszkicowana, na przykładzie Żyrardowa, doktryna miast-ogrodów nie jest jedynie projektem wziętym z księżyca, myśl jest ciągle inspirująca dla kolejnych pokoleń architektów, twórczo rozwijana i wcielana w życie. Nawet pomysłodawca maszyny do mieszkania, propagator zamykania ludzkości w blokowiskach, Le Corbusier, dla siebie samego zaprojektował jednak dom z ogrodem na dachu. W nowojorskim Museum of Modern Art prezentowana była niedawno wystawa In Situ: Architecture and Landscape (8 kwietnia – 14 września), pokazującą kolekcję MoMa dokumentującą różne postawy architektów i urbanistów wobec natury i krajobrazu na przestrzeni ostatnich 100 lat. Można na niej zobaczyć projekty budynków i całych osiedli wpisanych w otaczający krajobraz, przykłady miejskich ogrodów i parków, dzięki którym dawne tereny przemysłowe przekształcane są w nowe, atrakcyjne obszary miast, a także cmentarzy, gdzie kontakt z naturą nabiera nieco bardziej transcendentnego charakteru. *****)

Wglądówki skanów zdjęć ~12x18 cm, na papierach polietylenowych Ilford i Kodak

---
*) Marcin Muth. WYRODNE DZIECKO SUBURBANIZACJI (respublika.pl)
**) David Fincher „The social network” (2010) (decoeko.com)
***) Daniel Szymczak. Zielone utopie. Sztuka Architektury
****) http://www.miastaogrody.pl/
*****) Daniel Szymczak. jw.

wtorek, 25 marca 2014

Poznań 2014. Obiekty


Dworzec Zachodni 

 
Poznań, Dworzec Zachodni, 2014 r. Wglądówka 12x17 z małego obrazka.

Bryła budynku Dworca Zachodniego, zwanego również Łazarskim, to jeden z moich ulubionych obiektów architektonicznych Poznania.W zasadzie jest to tylko wyjście z poznańskiego dworca Głównego na ulicę Głogowską. Budynek wybudowany został w latach  1925-1928 według projektu Władysława Czarneckiego. Zaraz potem dokonano liftingu na styl neoklasycystyczny, z wyraźnymi wpływami nowoczesnej architektury, przede wszystkim art deco. Przyczyną modernizacji były przygotowani do Powszechnej Wystawy Krajowej w 1929 roku.
Budynek jest prosty, symetryczny, zbudowany w tzw. nurcie narodowym. Przez wiele lat  mieściły się w nim  nim kasy biletowe oraz drobne sklepiki. Zarówno wewnątrz jak i w bezpośredniej okolicy budynku przez całą dobę krąży lub wysiaduje pełno malowniczych typów, którym się w życiu nie powiodło.


Hala Arena


Poznańska Arena, 2014 r. Wglądówka 12x17 z małego obrazka.

Hala widowiskowo-sportowa ARENA to jeden z ciekawszych zabytków architektury modernistycznej w Poznaniu. Wyróżnia się pofalowanym dachem, przypominającym czaszę parasola, który pokryty jest blachą aluminiową barwioną na złocisty kolor. Kształt hali - odwrócony spodek - nawiązuje do Palazzetto dello Sport zbudowanego w Rzymie w 1958 roku wg. projektu Pier Luigi Nervi. Budowę Areny zakończono dokładnie 40 lat temu w 1974 roku. W tym miejscu warto wspomnieć, że obciążenia poszczególnych elementów liczono na komputerze Mińsk 22 w poznańskim Zakładzie Elektronicznej Techniki Obliczeniowej. Arenę wyposażono oryginalne urządzenia: ruchomą kabinę jezdną centralnej rampy świetlnej, umożliwiając jej obsługę oraz składany ekran umieszczony w zapadni (24 x15 m). Obydwa rozwiązania były niekonwencjonalne i zostały zgłoszone do Urzędu Patentowego.
Lata świetności Hala już dawno ma za sobą, na pierwszy rzut oka na jej murach i czaszy widać niszczący upływ czasu. Od ok. 2007 r. miasto planuje gruntowną  modernizacja, jednak prace odsuwane są regularnie na późniejszy termin.




Arena może pomieścić kilka tysięcy osób.  Posiada 4200 miejsc siedzących na trybunach oraz ok. 3000 miejsc dostawnych na parkiecie. Umożliwia to organizację dużych koncertów, widowisk i meczów sportowych.
Odbyła się tu niezliczona ilość wydarzeń, które przeszły do historii rozrywki i sportu. Jak pożegnalny koncert Pidżamy Porno. Ostatnio występowała tu legendarna formacja Deep Purple.
Od kilku lat w poznańskiej Arenie organizowane są także mecze w ramach siatkarskiej Ligi Światowej. W 2009 halę odwiedziły też najlepsze reprezentacje w koszykówce, aby rozegrać mecze w ramach Mistrzostw Europy. Na co dzień Arena jest salą treningową dla pierwszoligowych zespołów koszykówki, pięściarzy Poznańskiego Klubu Bokserskiego, miejscem prowadzenia zajęć z wychowania fizycznego dla uczniów pobliskich szkół oraz miejsce rozgrywek Amatorskiej Ligi Piłki Nożnej. 








Zdjęcia  wnętrza Areny obejrzeć można na blogu Modernistyczny Poznań.


______________ Z A P R O S Z E N I E _______________


Dyrektor Muzeum Okręgowego w Pile i Autor
zapraszają na wernisaż wystawy 
"Moc kamieni. Kamienne kręgi na Pomorzu"
29 marca (sobota) 2014 r. o godz. 16.00
do Muzeum Kultury Ludowej w Osieku n. Notecią (SKANSEN) przy ul. Dworcowej 10.




Moją wystawę >MOC KAMIENI. Kamienne kręgi na Pomorzu< oglądać będzie można w Osieku do 04.05.2014 r.
Zestaw 27 fotografii przedstawia kamienne kręgi na Pomorzu (Grzybnica, Odry, Węsiory, Leśno). Zdjęcia wykonałem w latach 2005 - 2011, wykonane są w tradycyjym procesie żelatynowo-srebrowym na papierze barytowym. Specjalnie na tą wystawę prezentację uzupełniłem o 3 zdjęcia: słynnego megalitu z Borkowa i kamiennego kręgu w pobliskiej Górce Klasztornej. Wystawa w Osieku będzie trzecią  prezentacją Mocy Kamieni.

Więcej - na stronie Muzeum Regionalnego w Pile >>


wtorek, 10 grudnia 2013

W poszukiwaniu sacrum.


Licheń 2011 r.  obraz żelatynowo-srebrowy,  40x30 cm

Polska jest chyba jednym z nielicznych krajów, w których buduje się jeszcze nowe świątynie chrześcijańskie, niemal każdy proboszcz chciałby pozostać w pamięci swoich parafian księdzem-budowniczym. Z kolei architekt nowego kościoła działa z przekonaniem, że przyszła budowla ma wspomagać osiągnięcie sacrum. Bywają z tym często problemy, bowiem szczera religijność przesłania kwestie estetyki. Takim przypadkiem może być sanktuarium w Licheniu. Eklektyczne budowle - powstałe w latach 1994-2004 - jak ich otoczenie należą do wielu światów, z pewnością robią wrażenie swoją wielkością ale miejsca naznaczone sacrum znajdujemy raczej w starszym, parafialnym kościele św. Doroty.


Licheń 2011 r.  obraz żelatynowo-srebrowy,  40x30 cm

Na portalu architektów BRYŁA Bazylika Matki Boskiej Bolesnej Królowej Polski w Licheniu - uznana została za monumentalny przykład kiczu rodem z Las Vegas. Projekt Barbary Bieleckiej jest przerysowanym, eklektyczno-historycznym, przypadkowym melanżem form, które nie posiadają w sobie żadnego przesłania dla współczesnego człowieka. Zgodnie z zamysłem architektonicznym bazylika powinna przypominać falujący złoty łan zboża. W rezultacie jest to raczej nieudolna i przeskalowana scenografia architektoniczna niż miejsce do duchowej kontemplacji. Trudno mi się z tym zgodzić, oceny architektury i sztuki z czasem się zmieniają. Gusty też są różne, świadczą o tym choćby komentarze pod cytowanym artykułem. Autor jednego z nich twierdzi, że całkiem niedawno zachwycały bloki Corbusiera a secesja uważana była za styl fatalnego bezguścia. *)




Licheń 2011 r.  obraz żelatynowo-srebrowy,  40x30 cm


Pytając o miejsca święte, naznaczone sacrum, warto odwołać się do Josepha Campbella (1904-1987) wybitnego antropologa, religioznawcy. Campbell zapytany czy dziś są jeszcze na kontynencie amerykańskim święte miejsca? - odpowiada: Było nim miasto Meksyk, jedna z wielkich metropolii świata przed przyjściem Hiszpanów, którzy obrócili je w perzynę. Kiedy Hiszpanie po raz pierwszy ujrzeli Meksyk, albo Tenochtitlan, było to miasto większe niż jakiekolwiek miasto w Europie. I było to miasto święte, z wielkimi świątyniami. Teraz katedra katolicka stoi dokładnie w miejscu, tam gdzie stała świątynia słońca. To jest przykład zawłaszczenia kraju przez chrześcijan. Jak widzisz, przekształcają oni tamten krajobraz w swój krajobraz wznosząc swoją świątynię tam, gdzie kiedyś stała inna świątynia. (...)
MOYERS: Ludzie w pewnym sensie namaszczają ziemię, w której, wierzą, przebywa energia dająca im siłę. Istnieje organiczny związek między ziemią a strukturami, jakie ludzie na niej wznoszą.
CAMPBELL: Tak, ale to się skończyło z powstaniem metropolii. (...)

 
Licheń 2011 r.  obraz żelatynowo-srebrowy,  40x30 cm



 MOYERS: Gdzie są dziś miejsca święte?
CAMPBELL: Nie ma ich. Jest parę miejsc historycznych, które ludzie mogą odwiedzać, aby pomedytować o ważnych rzeczach, jakie ongiś tam się wydarzyły. Możemy na przykład pojechać do Ziemi Świętej, bo tam narodziła się nasza religia. Ale każdy kraj powinien być ziemią świętą. Człowiek powinien w samym krajobrazie odnajdywać symbole tkwiącej w nim życiowej energii. Tak właśnie jest we wszystkich dawnych tradycjach. Uświęcają one własny krajobraz.
Zrobili to na przykład w Islandii pierwsi koloniści, w ósmym i dziewiątym wieku. Swoje osiedla porozmieszczali w odległości 432 000 stóp rzymskich jedno od drugiego (432 000 to ważna liczba mityczna, znana w wielu tradycjach). Cały islandzki krajobraz został uporządkowany wedle takich kosmicznych stosunków, toteż gdziekolwiek w Islandii się obrócisz, zawsze jesteś, by tak rzec (o ile znasz swoją mitologię), w harmonii ze wszechświatem. Ten sam rodzaj mitologii masz w Egipcie, tyle tylko, że tam symbolika przybrała inny kształt, ponieważ Egipt ma kształt nie okrągły, lecz wydłużony. Bogini nieba jest tu więc Świętą Krową - dwiema nogami stoi na południu, dwiema na północy; jest to idea prostokątna, żeby tak powiedzieć. Jeśli idzie o nas, to w zasadzie zatraciliśmy duchową symbolikę naszej własnej cywilizacji. Dlatego jest czymś tak cudownym pojechać do ślicznego francuskiego miasteczka Chartres, gdzie nad wszystkim wciąż jeszcze dominuje katedra i gdzie rozlega się bicie dzwonów, gdy noc przemienia się w dzień, ranek - w południe, i dzień - w noc.


Mogilno 2011, obraz żelatynowo-srebrowy, 24x30 cm

MOYERS: Twierdzisz, że katedra taka jak w Chartres symbolizuje wiedzę o najgłębszym sensie rzeczy, sensie transcendującym wszelkie prawo i obecnym nie tylko w majestatycznych formach kamiennej architektury, ale i w wielkim milczeniu, jakie otacza i zamieszkuje te formy.
CAMPBELL: Ostatecznym odniesieniem duchowym jest zawsze coś poza wszelkim dźwiękiem, milczenie. Pierwszym dźwiękiem jest wcielone słowo. Poza nim jest nieznana i niepoznawalna transcendencja. Można ją określić jako wielkie milczenie albo pustkę, bądź jako transcendentny absolut.**)


Szamotuły, zdjęcie cyfrowe, 2012


 *) BRYŁA. Boże, jakie brzydkie kościoły! 
**) Joseph Campbell. Potęga mitu; Wydawnictwo Znak, Maj 2007, 260 stron, Tłumaczenie: Ireneusz Kania

..: Notatki z prowincji :..

Notatki z prowincji. Listy z Suicide City 1.

Świat się szybko zmienia, zmienia się internet, powoli zmienia się i ten blog. Od jakiegoś czasu staje się dla mnie - jak to kiedyś p...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy