poniedziałek, 21 grudnia 2015

Żyrardów, ostatnia sesja w 2015. Życzenia





Ostatnia moja sesja fotograficzna w 2015 r.  Z jednej strony mogę stwierdzić, że mam już materiał  na małą wystawę a z drugiej, że znużyło mnie fotografowanie tzw. obiektów. Najwyższy czas na na zmiany, odwrót od dokumentowania - czas na działania bardziej kreacyjne. Narzędzia pozostaną raczej te same, cyfra ciągle mnie zniechęca.




Druga moja wizyta w Żyrardowie, miała miejsce - podobnie jak rok wcześniejsza - 10 dnia listopada. Kościół znowu był zamknięty, już myślałem, że nie zobaczę słynnych witraży przypisywanych Mehofferowi ale po przerwie na kawę i kolejnej pętli wokół centrum Żyrardowa zorientowałem się, że w kościele odbywała się msza pogrzebowa. Legenda secesyjnych witraży nie kłamie, kwiaty polskie - wykonane zostały w pracowni Franciszka Białkowskiego, najprawdopodobniej według projektu Józefa Mehoffera - robią duże wrażenie. 
Świątynia (Kościół farny pw. Matki Bożej Pocieszenia) powstała w latach 1900 - 1903 z fundacji rodziny Sobańskich i Karola Dittricha. Zaprojektowana przez  Józefa Piusa Dziekońskiego, w stylu neogotyckim. Kościół wzorowany na bazylice w Kolonii (ośmiokrotnie pomniejszony), posiada dwie strzeliste, siedemdziesięciometrowe wieże. We wnętrzu znajdują się secesyjne witraże (kwiaty polskie), wykonane w pracowni Franciszka Białkowskiego, najprawdopodobniej według projektu Józefa Mehoffera. Wyposażenie kościoła utrzymane jest w stylu gotyckim. Obok znajduje się plebania z 1903 r. (za Industrialnym Mazowszem)
Po drugiej stronie rozległego placu, dokładnie naprzeciwko kościoła znajduje się Stara Przędzalnia zamieniona w świątynię konsumpcji i lofty.







Rok wcześniej zrezygnowałem z fotografowania rozległego placu JP2, tym razem zaopatrzony w roleja mogłem sobie na to pozwolić. Wokół placu znajduje się kilka niezwykle ciekawych obiektów wybudowanych z czerwonej cegły na pocz. XX wieku. Wśród nich Ochronka i Babiniec oraz Dom Ludowy.
Dom Ludowy im. Karola Dittricha tzw. „Ludowiec” - oddany został do użytku w 1913 r. Wybudowany z funduszy Karola Dittricha jr. Dzięki nietypowej bryle budynek stanowi ciekawy przykład architektury modernistycznej. Przy budowie obiektu zastosowano nowe materiały i rozwiązania konstrukcyjne - balkon widowni stanowi wewnętrzną obręcz nośną kopuły wykonaną z żelazobetonu. Pełnił funkcję domu kultury dla pracowników zakładów lniarskich. Posiadał salę widowiskową na 600 miejsc. Działały tu m.in.: amatorski teatr, towarzystwa śpiewacze („Echo” oraz „Lira”). (Za Industrialnym Mazowszem
c.d.n.



* * *




Na koniec Wszystkim obserwatorom i czytelnikom tego bloga 
składam najlepsze życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia
i zbliżającego się nieuchronnie Nowego Roku.

Niechaj - jak pisał
Konstanty Ildefons Gałczyński -

Święta Bożego Narodzenia
będą Bliskością i Spokojem
a Nowy Rok
- dobrym czasem.
Aby wreszcie dokonała się, tak długo oczekiwana dobra zmiana.

poniedziałek, 7 grudnia 2015

8 grudnia 1980. Miłość i pokój



Poznań 1981. Skan odbitki barytowej 20x30 cm

35 lat temu, 8 grudnia 1980 urodził się, kameruński piłkarz Salomon Olembé. Tego samego dnia, do Polski, po raz kolejny, wkroczyć mieli sowieci. Inwazja była już przygotowana i dopięta na 100%. Na teren naszego kraju wkroczyć miało 18 związków taktycznych (15 dywizji AR, w tym dywizja powietrznodesantowa z terytorium ZSRR, dwie dywizje CzAL, jedna dywizja NAL NRD). Plany inwazji, dzięki płk. Kuklińskiemu,  dotarły jednak do Białego Domu.

Bardzo ważny dla rozwoju wydarzeń miał być moskiewski szczyt UW z 5 grudnia 1980 r. Kukliński w późniejszym wywiadzie dla paryskiej Kultury oceniał, że rozmowy w Moskwie wcale nie zażegnały groźby sowieckiej interwencji w Polsce. Uświadomiły jedynie polskiemu kierownictwu, że od uderzenia nie ma odwrotu. Jeśli nie uderzą sami, zrobi to za nich Armia Czerwona z innymi wojskami Układu Warszawskiego.
Przez kilka pierwszych dni grudnia trwały naciski z różnych stron zachodniego świata na Breżniewa aby się wycofał wojska znad granicy z Polską. Analitycy na wschodzie i zachodzie przewidywali, że interwencja może doprowadzić nawet do wybuchu ogólnonarodowego powstania, które mogło mieć nieprzewidywalne skutki międzynarodowe.
Bliski współpracownik ówczesnego prezydenta USA, prof. Richard Pipes napisał we wspomnieniach, że kiedy Reagan wprowadzał się do Białego Domu, wszystko wskazywało na to, że Moskwa lada chwila wyśle do Polski wojska UW, tak jak zrobiła to w Czechosłowacji w 1968 r. Stanowisko państw Europy Zachodniej w sprawie kursu USA wobec Polski i stanu wojennego przedstawił on następująco: „Musieliśmy toczyć z nimi walkę, aby zaakceptowali nasz kierunek. W większości nasi europejscy sojusznicy byli zadowoleni z tego, co stało się w Polsce. Bali się, że wybuchnie tam jakiś konflikt zbrojny i Rosjanie będą zmuszeni wkroczyć*) Rosjanie nie wkroczyli, karnawał Solidarności trwał jeszcze przez rok, do 13 grudnia 1981.




To samo miejsce dzisiaj. Fotograf: Google view


Jednak nie te wydarzenia z 8 grudnia 1980, poruszyły światową opinią publiczną, informacje o tym nie były w powszechnym obiegu, wszystko rozgrywało się w zaciszu gabinetów Kremla i Waszyngtonu. Newsem pierwszych stron gazet było zabójstwo Johna Lennona.

Trzy tygodnie wcześniej, 17 listopada 1980 Lennon wydał, po 5 letnim milczeniu, album Double Fantasy. Płyta wyróżniała się niespotykanym dotąd w jego solowej twórczości ciepłem i optymizmem stanowiła rodzaj muzycznego dialogu małżeńskiego z Yōko Ono.
Wkrótce po premierze albumu, 8 grudnia 1980 roku, około godz. 22:49, John Lennon został zastrzelony przez Marka Davida Chapmana przed swoim domem w Dakota House w Nowym Jorku.  Chapman wystrzelił czterokrotnie - dwa pociski trafiły Lennona w plecy, przebijając płuco i przechodząc przez pierś, jeden strzaskał obojczyk, a kolejny odbił się rykoszetem i przebił aortę. Policjanci przewieźli radiowozem rannego Lennona do szpitala Roosevelta, gdzie zmarł w wyniku wykrwawienia o 23:09. Miał zaledwie 40 lat.
Pogrzeb Lennona zgromadził ok. 100 tys. osób i był wyjątkowy. Tysiące ludzi gromadziły się na ulicy, śpiewając piosenki Lennona i kontemplując w ciszy jego dorobek. Podobnie działo się w setkach miejsc na świecie. Robert Gawliński wspomina chwile, gdy usłyszał o zabójstwie ex Beatlesa: W pewnym momencie podeszła do nas jakaś nieznajoma dziewczyna i ze łzami w oczach powiedziała, że zginął John Lennon - (...) lider Wilków. - Nie potrafiła powiedzieć, co dokładnie się stało, ale zaproponowała, żebyśmy poszli z nią na Barbakan, podobno tam zbierali się już ludzie, śpiewali jego piosenki. Wziąłem gitarę i poszliśmy. Rzeczywiście, było już sporo długowłosych nastolatków, niektórzy trzymali w rękach świeczki, byli też tacy, którzy po prostu płakali. Dołączyliśmy do nich, grałem piosenki Beatlesów i Lennona, wszyscy razem śpiewali...
- Tak żegnaliśmy Johna... Do dziś mam ciarki, kiedy wspominam tamten moment - przyznaje artysta.**)
Śmierć Lennona bała dla świata szokiem. Ludzie świata zachodu przyzwyczaili się, że ofiarami zamachów były osoby piastujące najbardziej wpływowe stanowiska w polityce i gospodarce, (działalność lewackiej grupy Baader-Meinhoff) jednak nie zdarzało się dotąd aby ofiarą zamachu była gwiazda rocka.
Chapman został skazany na dożywotnie więzienie. Wielokrotnie ponawiane prośby o ułaskawienie, są konsekwentnie odrzucane, morderca Lennona nadal odbywa przebywa w więzieniu.


Beatlesi w Indiach. Źródło Daily Mail.co.uk >>>

Skojarzyło mi się, że 8 grudnia obchodzone jest najważniejsze buddyjskie święto w roku - Dzień Oświecenia Buddy. Dla równowagi, w kościele katolickim obchodzi się Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny (dzień wolny w wielu krajach)
Co prawda Lennon, nie deklarował się jako buddysta, ale nie były mu obce nauka i praktyki religii wschodu, choćby medytacja transcendentalna. Przypomnijmy pielgrzymkę Beatlesów do Indii i ich udział w wykreowaniu Yogi Maharishiego.***) 


Fotograf: Google view.

W ostatnim udzielonym przez Lennona wywiadzie, zaledwie kilka godzin przed śmiercią artysta powiedział: (…) Wciąż wierzę w miłość, w pokój, w pozytywne myślenie.  
Ciekawe czy, gdyby cudem przeżył, powiedział by nam to samo dzisiaj, po swoim spotkaniu z Chapmanem, po 11.09, po roku 2015, kiedy hordy wojowników kalifatu ISIS,  bez wielkich problemów pokonują kolejne granice aby dostać się do Europy, z zadaniem wyrżnięcia wszystkich chrześcijan. Niestety ludzie Zachodu ciągle śnią >>  Oni mają pistolety, ale my mamy kwiaty>>



---
*) Inwazja była gotowa http://www.tygodnikprzeglad.pl/inwazja-byla-gotowa/
**) Więcej na muzyka.interia >>>
***) Na wiosnę roku 1968 Beatlesi i ich żony/narzeczone udali się do Rishikesh w Indiach studiować Medytację Transcendentalną pod kierunkiem Maharishi Machesh Yogi, którego poznali pół roku wcześniej na pierwszym 'treningu' w Wallii. Wyjazd do Indii był wysoce kontrowersyjny w swoich skutkach. Ostatecznie, doprowadził do rozbicia co najmniej jednego małżeñstwa, jednego narzeczeństwa, i jednego Zespołu. (Wpis na polskim forum Beatlesów)
Maharishi pojawił się na Zachodzie w bardzo doskonałym dla siebie momencie, w latach 1960 -1970. Szybko stał się guru wielu gwiazd owych czasów, w tym Beatlesów, z których ci żyjący nadal aktywnie bronią jego idei.  W latach późniejszych miał duży wpływ na samego Davida Lyncha.
Istotą poglądów hinduskiego guru jest tzw. Medytacja Transcendentalna (TM).(...) Spełnienie się w tej medytacji ukazują spływające na adepta „jogiczne moce", w tym, przede wszystkim, umiejętność latania. Latanie ćwiczy się również odrębnie, polega to na doskonaleniu wyskoków z pozycji lotosu, czyli z siedzenia po turecku, ze stopami skulonymi pod siebie. Jest to rzeczywiście trudne i na niektórych osobach taki nagły wyskok w górę osoby siedzącej z podkurczonymi nogami może rzeczywiście robić wrażenie latania. Wierzy się oczywiście, iż najwięksi jogini całymi dniami wiszą w powietrzu, ale nie lubią się tym chwalić ze skromności.  Więcej >>


środa, 2 grudnia 2015

Kloster Lüne • Mappa mundi





Spacerując się uliczkami Lüneburga, automatycznie szukamy śladów Welfów i symboliki lunarnej. Welfowie (dokładniej Welfowie-D'Este) byli (i właściwie są) potężnym rodem panującym w wielu krajach Europy od czasów Karola Wielkiego. Z nich wywodzi się dynastia hanowerska a więc i angielska królowa Elżbieta II. W dużym skrócie można powiedzieć, że historie Brunszwiku, Lüneburga, Hanoweru i Wielkiej Brytanii są ze sobą mocno powiązane, księstwa często łączyły się i dzieliły. Wspólcześnie tytularnym królem Hanoweru jest książę Ernest August V (ur. 1954), mąż księżniczki Karoliny Grimaldi z Monako. 




Zaledwie kilka kroków od centrum Lüneburga pośrodku zieleni znajduje się dawny klasztor benedyktynek Lüne*). Po pożarze w roku 1372 odbudowany, przeszedł w przeciągu wieków wiele przebudowań, otrzymał szereg nowych budynków, aż w końcu osiągnął dzisiejszy wygląd. Dobrze są zachowane: krużganek, jednonawowy kościół z 1412 i refektarz. Duże wrażenie robią podwórze ze studnią i wewnętrzne ogrody.  





Życie klasztorne w dawnym księstwie Lüneburg, było bogate i różnorodnego, w średniowieczu funkcjonowało w nim sześć klasztorów żeńskich. Najstarszy był klasztor Walsrode, (wybudowany przed 986 rokiem), następne były Ebstorf (ok. 1160), Lüne (ok. 1172 r.), Wienhausen (ok. 1225 r.), Medingen (ok. 1228 r.) i Isenhagen (1243 r.). Walsrode, Ebstorf i Lüne były klasztorami benedyktyńskimi, Medingen, Wienhausen i Isenhagen należały do zakonu cystersów. Wymienione klasztory nie należały do ubogich, ekonomicznym fundamentem ich działalności  była posiadana ziemia, wpływy z dziesięciny, renty i części własności luneburskiej kopalni soli, pochodzące z posagów zakonnic, które wywodziły się najczęściej z rodów szlacheckich i bogatych rodzin mieszczańskich. Prawie wszystkie (oprócz Walsrode) klasztory żeńskie, posiadały w Lüneburgu swoje miejskie oddziały, które służyło jako miejsce schronienia w ciężkich czasach. (więcej: http://www.kloster-luene.de)




Interesujący mnie najbardziej klasztor Lüne został ufundowany w 1172 przez Hildeswidis von Markboldestorp. W dokumencie założycielskim nie została określona reguła klasztoru. Dopiero w jednym z dokumentów z 1272 wymieniony jest na liście klasztorów benedyktynek, a udokumentowanie pełnego przyjęcia reguły benedyktyńskiej nastąpiło dopiero w połowie XIV wieku. Klasztor był kierowany przez ksieni. Administracja dóbr i duchowe kierownictwo przekazane było wybranemu przez zakonnice proboszczowi. Klasztor należał do Bursfelder Kongregation (pol. Kongregacji Bursfeldzkiej).



Duże zmiany w funkcjonowaniu klasztorów nastąpiły w czasach reformacji,  aby przetrwać średniowieczne zakony musiały przekształcić się w ewangelickie klasztory. Dobra klasztorne zamieniono w urzędy, które zajęli miejscowi władcy, zobowiązując się do troski o zakonnice i budynki klasztorne. Siostrzyczki z klasztoru Lüne nie bez oporu poddały się nowym regułom, dzięki temu zachowały dużą odrębność i samodzielność. Dopiero w 1711 na polecenie Jerzego I klasztor został przekształcony w ewangelicką kolegiatę. 
Klasztory lüneburskie wyróżniają się nie tylko dobrze zachowanymi budynkami, ale także ciągłością ich klasztornego użytkowania. W ich wnętrzach zachowało się  wiele unikalnych dzieł sztuki i zabytkowych przedmiotów użytkowych.

 





Jednym z najciekawszych, jest prezentowana w Muzeum w Lüneburskim, średniowieczna Mapa z Ebstorf - największe ze znanych przedstawień świata w średniowieczu - mappa mundi, o średnicy 3,57 m (!), zszyta z 33 kawałków pergaminu. Swoją nazwę zawdzięcza miejscu pochodzenia, dawnemu klasztorowi Benedyktynek w Ebsdorf, w powiecie Uelzen. Wykonana została w roku 1234 r., prawdopodobnie przez geografa Gerwazego z Tilbury, czego jednak nie potwierdzają współczesne badania, przesuwając także datę na ok. 1300 r.
Niestety jest to tylko replika, oryginał spłonął w 1943 podczas jednego z alianckich nalotów dywanowych na Hanower. Do czasów nowożytnych mapa przechowywana była, w jednym z magazynów opactwa Ebsdorf gdzie odnaleziono ją po wiekach zapomnienia w 1830 roku, była bardzo zniszczona i mocno nadgryziona przez pokolenia klasztornych myszy. W ciągu kolejnych dziesięcioleci wykonano wiele reprodukcji mapy z Ebsdorf a nawet kilka pergaminowych replik (jedna z nich i jedyna w Polsce, XIX wieczna, znajduje się w klasztorze Cystersów w Szczyrzycu k/Jodłownika, Małopolska).
 
Na podstawie zachowanych dzieł, na bazie replik mapy z 1891 i 1896 roku, wykonano w latach 50. XX wieku kilka faksymili. Pierwsza rekonstrukcja obejmująca technikę cyfrową, którą stworzyli badacze uniwersytetu w Erlangen miała miejsce w 2006 r. W Internecie znajduje się interaktywne wydanie mapy, wykonane przez naukowców z Uniwersytetu Leuphana w Lüneburgu.

Mapa z Ebstorf (źródło WIKIPEDIA)
Size of this preview: 600 × 599 pixels. Other resolutions: 240 × 240 pixels | 481 × 480 pixels | 601 × 600 pixels | 769 × 768 pixels | 1,025 × 1,024 pixels | 3,571 × 3,566 pixels.
 Original file(3,571 × 3,566 pixels, file size: 4.02 MB, MIME type: image/jpeg); ZoomViewer: flash/no flash

Mapa o niepowtarzalnym formacie i objętości prezentuje średniowieczny, chrześcijański obraz świata. Jak pamiętamy ze szkoły, w XIII wieku wyobrażano sobie świat jako płaski dysk, wokół którego krążą słońce i księżyc.
Mapa z Ebsdorf  przedstawia więc świat jako okrągłą płaszczyznę przypominająca kształtem królewskie jabłko, z centrum w Jerozolimie oraz wskazuje, że świat jest pod opieką Chrystusa Ukrzyżowanego. Kierunki świata przedstawione są w następującym układzie: na górze mapy wschód (z twarzą Chrystusa, który w tradycji chrześcijańskiej przyszedł ze wschodu), na dole zachód. Z lewej strony północ, z prawej południe. W centrum mapy umieszczono Jerozolimę ukazaną tu na planie regularnego kwadratu, w którym umieszczono wizerunek Jezusa Zmartwychwstałego. Europa jest przedstawiona w części północno-zachodniej. Dostrzec można miasta takie jak Rzym czy miasta Świętego Cesarstwa Rzymskiego: Lüneburg, Brunszwik (z wizerunkiem Lwa Brunszwickiego), Miśnia, Akwizgran, Kolonia, Kulmbach oraz wyspa Reichenau z kościołami klasztorami w Oberzell i Niederzell. Dość dobrze opisany jest basen Morza Śródziemnego, łącznie z wyspami. W zachodniej części mapy, między Odrą a Wisłą zaznaczona jest Polska, Czechy z Pragą i Czeskimi Budziejowicami. Czytelne są także Karpaty. Na mapie zaznaczony jest Mur Chiński, na kontynencie afrykańskim widoczna jest tylko Afryka Północna, bo tylko w takim zakresie była znana.
  (Wikipedia)
cdn.

Fragment mapy z Ebsdorf: Morze Kaspijskie (Caspium Mare) - Gog i Magog "przerażające narody żywiące się ludzką krwią i mięsem". Scytia i Armenia. Źródło: Dieter >Die Ebstorfer Weltkarte

---
Jako uzupełnienie mojego tekstu polecam pdf z Uniwersytetu Wrocławskiego z najstarszymi odwzorowaniami świata, Europy, ziem polskich i Śląska http://www.jw.ing.uni.wroc.pl/nauka/publikacje/PDF/PDF%20referaty/2014_DFN_kartografia_glacensis.pdf

piątek, 27 listopada 2015

9. Biennale Fotografii w Poznaniu. Impresja bardzo subiektywna






Biennale Fotografii jeszcze trwa,  otwarte zostały wszystkie wystawy, za nami większość wydarzeń towarzyszących. Tematem przewodnim 9. edycji Biennale są Eksploracje czyli badanie, zgłębianie, eksploatowanie, poszukiwanie, odkrywanie.

Z materiałów informacyjnych dowiadujemy się, że Główne wystawy Biennale zajmują się eksploracją świata za pomocą fotografii, która jest traktowana jako narzędzie poznania nieznanych obszarów ziemi lub kosmosu oraz ludzkiego ciała. Takie badanie wykorzystuje rozmaite technologie, poszerzające nasze pole widzenia: od prostych teleobiektywów po skomplikowane narzędzia przybliżania i modelowania mikro- i makrokosmosu. Z drugiej strony - eksplorują samą fotografię, badając jej język, możliwości, strukturę. Po trzecie wreszcie - eksplorujemy fotografię jako sztukę i sztukę jako fotografię.

Organizatorzy Biennale proponują namysł nad historią związków pomiędzy sztuką i nauką, nad nieznanymi i fascynującymi obszarami historii polskiej fotografii w której jeszcze wiele jest do odkrycia i zinterpretowania
Zgodnie z założeniami, na wystawach znajdujemy mniej fotografii czysto naukowej ale za to więcej inspirujących poszukiwań na pograniczu nauki i sztuki.

Wystawy główne prezentowane są w Galerii Miejskiej Arsenał i CK Zamek.

W Arsenale

  • Eksploracje. Między naukowością a topografią, kurator: Sławomir Tobis
  • Na wspak. O pochodzeniu gatunków, kuratorka: Patrycja Cembrzyńska 








Prof. Stefan Wojnecki. Początki


Piotr Zbierski


Sławoj Dubiel









Karolina Jonderko

Okrzyknięta nadzieją polskiej fotografii, hołubiona przez krytykę i galerników, Karolina Jonderko, tym razem rozczarowuje. Przekaz  artystki, jest zbyt nachalny i naiwny aby go kupić, nie zobaczyłem w tych obrazach nic więcej niż krasnala Amelii.






Waldemar Śliwczyński projektem 808,2 km, wychodzi z cienia Eryka... Przeczytamy o tym w książce Krzysztofa Szymoniaka o historii Kwartalnika Fotografia, miała wyjść na Biennale, tak się nie stało, szkoda. Warta - 808,2 km to duże i piękne przedsięwzięcie, dobrze się stało, że autor nie poszedł za pierwszym impulsem skanowania negatywów i łączenia w panoramy za pomocą programów graficznych. Bardzo mi bliskie jest podejście do tematu, gdzie fotograf nie epatuje fotogenicznością pejzaży, bardziej zwyczajnie już się chyba nie dało.  Można by jeszcze dużo pisać o 808,2 - bo to jeden z ciekawszych projektów dokumentalnych ostatnich miesięcy - ale wystawa i towarzyszące jej albumy została już do najdrobniejszego szczegółu opisane przez jednego z najbardziej wpływowych polskich fotografów i blogerów a pod tekstem znaleźć można kilka gorących komentarzy samego Waldemara Śliwczyńskiego.






Podświetlane panele z obrazami rentgenowskimi Nicka Veaseya - to kolejne poszukiwanie na pograniczu nauki i sztuki. Wystawie towarzyszy film o tym jak powstawały fotogramy. W komentarzu autora jest wiele dystansu i autoironii czego bardzo brakuje większości naszych rodzimych autorów. Zauważalna jest tendencja, im fotograf młodszy tym stopień jego zadęcia większy. Żyjemy w czasach terroru projektu, aby młody artysta (starcy się w to nie bawią, szkoda czasu i nerwów) uszczknął coś z publicznych pieniędzy projekt musi zostać opisany wzniośle i patetycznie. I taka pozbawiona dystansu postawa już zostaje na cały czas realizacji i prezentacji dzieła.

















Poniżej x2 Joanna Stoga z cyklu  Eden,zdjęcia rentgenowskie





 CK Zamek

  • Czasoprzestrzeń, kuratorka: Marta Smolińska




















|Na koniec, w Zamku, warto zajrzeć do zasłużonej dla polskiej fotografii Galerii PF. I Smell Like Rain to wystawa indywidualna Vereny Blok, laureatki Grand Prix konkursu Poznań Photo Diploma Award 2013
Cykl fotografii „I Smell Like Rain” poświęcony jest 12-letniej Natalii – dziewczynce, którą Verena Blok poznawała od dzieciństwa. Dzięki ich wzajemnej bliskiej relacji udało się artystce stworzyć niezwykle złożony portret Natalli, układający się w wielowymiarową opowieść o tęsknocie za czymś nieuchwytnym i nieokreślonym jak tytułowy „zapach deszczu”. cd...>>





..: Baltica :..

Czas nie istnieje

Bałtyk, sierpień 2017. Skan negatywu 6x9 cm. Kodak Brownie Junior Six-20 Fizycy twierdzą, że czas  nie istnieja a matematycy, iż ...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy