Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 maja 2018

Czas nie istnieje (2)



Czas nie istnieje. Skan odbitki na papierze RC PE. 20x30 cm

PORTAL

Wczesnym popołudniem gdy miejscowi zażywali poobiedniej sjesty, zjawili się nagle i niespodziewanie w opuszczonym poewangelickim, kościele za wsią. Dama z książką i uciekinier ze zrujnowanego świata. Nie wiemy czy się widzieli? Sami zresztą dostrzegaliśmy ich niezbyt wyraźnie, jak stali zatopieni w lekturze na środku świątyni, światło słoneczne doświetlało kartki ich książek i włosy Damy. Widziały ich na pewno dzieci, które na chwilę schowały się w budynku, być może nawet coś słyszały? Trwało to zaledwie kilka chwil, zniknęli równie szybko jak się pojawili.


Czas nie istnieje. Skan odbitki na papierze RC PE. 20x30 cm


Czas nie istnieje. Skan odbitki na papierze RC PE. 20x30 cm
 

MULTIWERSUM

Od jakiegoś czasu, istnienie światów równoległych nie budzi wątpliwości naukowców; nie jest to niczym nowym w religii i kulturze, przecież wiara chrześcijan w niebo, piekło i czyściec to nic innego jak uznawanie istnienia światów równoległych; w wiele płaszczyzn egzystencji wierzą Hinduiści; dla nich istnieją dwa światy - Królestwo Boga, świat wieczny duchowy oraz materialny wieloświat podlegający cyklicznej kreacji i destrukcji. Buddyzm naucza o istnieniu wielu wszechświatów, które mają okresy swojego powstawania, trwania i zaniku. W fizyce można by nazwać takie światy - światami równoległymi.  
Dzisiaj, coraz więcej kosmologów uważa, że nasz wszechświat jest tylko jednym z wielu istniejących równolegle i co najmniej jeden z nich znajduje się "w pobliżu" naszego. Niestety nie możemy widzieć tego świata, ponieważ istnieje on w innej, czterowymiarowej przestrzeni. Źródło ---> 


Czas nie istnieje. Skan odbitki na papierze RC PE. 20x30 cm

Dzięki teoriom strun, badaniom prowadzonych przez CERN z wykorzystaniem Wielkiego Zderzacza Hadronów wiemy coraz więcej, rozumiemy jak działa nasz wszechświat. Poszukiwaniem światów równoległych zajęło się nawet NASA. Na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej zainstalowane jest urządzenie AlphaMagnetic Spectrometer-2, jego zadaniem jest między innymi rejestracja zdarzeń, które mogą dowieść istnienia innych wszechświatów, w tym również takich które, mogą być zbudowane z antymaterii.
Na potrzeby literatury i filmów sci-fi stworzono przejścia do innych równoległych - portale. Czy jednak naprawdę istnieją na Ziemi przejścia, które są połączone z innymi galaktykami, planetami, wymiarami. Według odtajnionych raportów i dokumentów FBI do tej pory odwiedziło nas kilka pozaziemskich gatunków, przybyły one nie tylko z innych planet ale z innych wymiarów nawet z eterycznego poziomu współistniejącego równolegle z naszym wszechświatem. Źródło -->


Czas nie istnieje. Skan odbitki na papierze RC PE. 20x30 cm


Zdaniem naukowców z Bostonu, dowodem na istnienie multiwersum, są marzenia senne; sny mogą być realnymi zdarzeniami występującymi w alternatywnych wszechświatach, które przebijają się do naszego poprzez nasze umysły pozostawione w stanie nieświadomości. Nie wiadomo jednak czy to oznacza, że nasza rzeczywistość jest realna, czy raczej świat uważany za senny majak jest tak naprawdę na podobnym poziomie realności jak to co wydaje nam się tak bardzo namacalne i rzeczywiste.
Naukowcy sugerują, że to co przeżywamy w snach, których średnio mamy kilka w ciągu jednej nocy, to swoiste przebicia innych rzeczywistości, do których nie mamy dostępu z poziomu tak zwanej świadomości.
To ona przytwierdza nas do tego konkretnego, zdeterminowanego odpowiednią superpozycją kwantową wszechświata, który wydaje nam się wszystkim co istnieje, podczas gdy jest zupełnie inaczej, ale niektórzy mogą przeżyć całe swoje życie nie zdając sobie z tego zupełnie sprawy. Źródło -->


Czas nie istnieje. Skan odbitki na papierze RC PE. 20x30 cm
Zdjęcia z cyklu "Czas nie istnieje" powstały podczas pleneru uczestników zajęć fotograficznych MDK, naszej grupy facebookowej "Warsztaty Fotograficzne Wągrowiec" w Zrazimiu, 12 maja 2018 r. Dziękuję osobom uwiecznionym na zdjęciach: Dominice, Jędrzejowi, Wiolettcie i dzieciom za cierpliwe pozowanie i zaufanie, bo w czasie sesji nie wytłumaczyłem im ani kontekstu ani jaki efekt chcę uzyskać.

wtorek, 3 kwietnia 2018

Lith print - moja walka (3)



Pamiątka z Biskupina 2016 r., wspomnienie prawęgierskich koczowników, którzy między V a IX wiekiem n.e. opuścili  poduralskie stepy aby w końcu zasiedlić Kotlinę Panońską skąd długo jeszcze wyruszali na łupieskie wyprawy siejąc strach i przerażenie w znacznej części środkowej i zachodniej Europy...

Tym razem rozpuściłem przechowywany od lat 2M Lith, zestaw ze sklepu internetowego. Na 70 letnim papierze Agfa Brovira udało mi się wreszcie osiągnąć akceptowalny efekt, pierwszą odbitkę litową, którą oprawiłem. Piktorializm, oldschool i vintage w jednym :)



2M Lith okazał się absolutnie nieprzewidywalny, pomijając fakt, że na jakikolwiek obraz na papierze czekać trzeba co najmniej pół godziny, to w miarę powtarzalny efekt osiągnąć można jedynie na tej samej partii papieru; porównując obraz uzyskany na starej Agfie i starym ale prawie nowym bo z lat 90 XX wieku Fotonbromie widzimy, że różnica jest naprawdę duża:





poniedziałek, 8 stycznia 2018

Lith print - moja walka (1)



Ansco 70, zestaw startowy
 

Wstyd się przyznać ale w końcu uległem modzie na lithowanie (lith print). Pół niedzieli poświęciłem na wykonanie kilku obrazków próbnych posiłkując się poradami z sieci. Kilka lat temu, w jednym ze sklepów internetowych, zakupiłem zestaw kitowy do lithu; ciagle jednak nie jestem przekonany czy odpowiada mi szczególna estetyka która prezentują lithowcy w sieci i zestaw ciągle leży w szafce nierozpakowany. Po pobieżnym zorientowaniu się technice i technologii lithu okazało się, że prosty wywoływacz lithowy mogę złożyć  z tego co mam w łazience i znajdę na półce z akcesoriami winiarskimi w pobliskim markecie budowlanym.



Test 01


Utrwalanie i płukanie...


płukanie...


Złożony w sylwestra Ansco 70 zadziałał wyjątkowo dobrze, na 25 letnim barycie fotonu dopiero po kilku minutach zaczął pokazywać się obraz, na szczęście nie zmienił się zbytnio odcień czarno-białego zdjęcia, nie są to tandetne sepie tylko cieplejsze odcienie szarości. Rozpiętością tonalną manipulować można dowolnie, dla początkujących problemem może być uchwycenie ułamku chwili, kiedy należy przerwać wywoływanie. Jestem na razie na początku drogi, mam do przetestowania kilka formuł i kilka rodzajów starych papierów w szufladzie. Kolejna brama do terytorium eksperymentów z materiałami światłoczułymi otwiera się.



i suszenie.

sobota, 16 grudnia 2017

Gry i zabawy albo sentymenty



Kudowa-Wągrowiec, 2003-2005. (1/1, 20x30 cm) Technika mieszana. Fotografia oryginału.


Prace są cztery czarno-białe i ręcznie pokolorowane, wykonane w 100% pod powiększalnikiem oprawione w amatorskie passe-partout 50x60 cm. Tylko 1 raz były pokazywane publicznie, później na wiele lat wylądowały strychu; niedawno poszukując konkretnego, zagubionego zdjęcia trafiłem na te "eksperymenty". Pomysł podkolorowania zdjęć wziął się od Jana Saudka, który 20 lat temu był u nas bardzo popularny.
Powrót do  dzieciństwa nie jest łatwy. Lalki, zabawki to chyba najprostszy szlak, do tego trochę przeszkadzajek, w tamtych czasach - gdy mogłem sobie pozwolić na wielogodzinne seanse w ciemni - różne pomysły przychodziły do głowy.
Od lat noszę się z zamiarem sentymentalnej podróży fotograficznej do miejsca mojego dzieciństwa, małego miasteczka w powiecie iławskim, na wschodnich krańcach ziemi chełmińskiej a w międzywojniu przy granicy z Niemcami. Dzieciństwo i szkoła podstawowa w latach 60/70 a potem liceum w rytmie Paranoid i Schodów do nieba, te czasy nie wrócą i nawet nie powinny. Nasza pamięć jest wybiórcza, pamiętamy tylko to co miłe i sympatyczne dlatego w końcu wybiorę się z aparatami tam gdzie trawa zawsze była zielona, a woda czysta-przezroczysta.


Kudowa-Wągrowiec, 2003-2005. (1/1, 20x30 cm) Technika mieszana. Fotografia oryginału.


Kudowa-Wągrowiec, 2003-2005. (1/1, 20x30 cm) Technika mieszana. Fotografia oryginału.


Kudowa-Wągrowiec, 2003-2005. (1/1, 20x30 cm) Technika mieszana. Fotografia oryginału.





środa, 4 maja 2016

Notatki z prowincji. Jeszcze mniejszy obrazek


SC, 13.04. 2016 (skan)

Jakub Dziewit w drugiej części swojej książki Aparaty i obrazy. W stron kulturowej historii fotografii przedstawia dzieje fotografii przez pryzmat aparatów, zastanawia się jak rozwój techniki i technologii zmieniał fotografię a nawet dotyka kwestii wolności i zniewolenia fotografów przez ich narzędzia. 
Zwraca uwagę na integralną zależność obrazu i techniki obrazowania, fotografii i aparatu fotograficznego. Nie bez przyczyny tytuł książki właśnie taki a nie inny. W konsekwencji tej zależności od razu dostrzegamy różnicę między zdjęciem a realistycznym malarstwem iluzjonistycznym, które w momencie wynalezienia fotografii tworzyło uniwersalne wzorce, stanowiące o wartości dzieła sztuki.
W pierwszych dekadach XIX wieku celem mozolnej, wieloletniej pracy malarzy akademickich było osiągniecie jak najbardziej realistycznego obrazu. Dzisiaj aparat fotograficzny potrafi, osiągnąć w to samo ułamku sekundy
Spowodowały to wynalazki i rozwój techniki - 150 lat temu,  czas wykonywania zdjęć był oczywiście znacznie dłuższy. Zjawisko wydawało się tak niezwykłe i zadziwiające, że wraz z pojawieniem się pierwszych fotografii Paul Delaroche obwieścił śmierć malarstwa. Czas pokazał, że nie do końca miał rację ale to dzięki fotografii malarstwo mogło się zmienić, wyzwolone z przymusu realizmu z wolna odżeglować mogło w stronę abstrakcji. Dla fotografii pozostała misja odwzorowywania i dokumentowania rzeczywistości, od samego początku stała się narzędziem naukowców i policjantów.


SC, 13.04. 2016 (skan)

We wstępie dostało się krytykom. Powiedzmy sobie szczerze: potrafią oni zabić fotografię zarówno przez kreowanie osób i zjawisk jak i przemilczanie innych. Jakub Dziewit zaledwie sygnalizuje tezy, które okazują się spójne z tokiem rozumowania Moniki Małkowskiej przedstawionym w (zignorowanym przez środowisko tekscie) Niech sczezną krytycy! O ile tekst p. Moniki dotyczy problemów szeroko pojętej krytyki sztuki w Polsce współczesnej, to myśli autora Aparatów... dotyczy ściśle fotografii.
Trudno mi się powstrzymać przed zacytowanie Carla Chiarenza który, pisał: Nie tak dawno wielu z nas pokrzykiwało, że ani historycy, ani krytycy, ani tym bardziej filozofowie i socjologowie, nie traktują fotografii poważnie. Teraz mój umysł wypełniony jest Barthesami, Bazinami, Benjaminami, Bergerami, Burginami, Burstinami - lista jest nieskończona. Ich teorie są bałamutne, często sprzeczne, niekiedy denerwujące.
„Klasykami” humanistyki odnoszącymi się do fotografii w chwili, kiedy to piszę (J. Dziewit) na pewno są już teksty Rolanda Barthesa, Waltera Benjamina i Susan Sontag, równocześnie kończy się kilkuletnia moda na pisanie o Johnie Bergerze i Vilémie Flusserze, a za to jesteśmy w apogeum zainteresowania pracami Hansa Beltinga i przede wszystkim Williama Johna Thomasa Mitchella.*)

SC, 13.04. 2016 (skan)

Osobny rozdział książki poświęcony jest łomografii, której szczyt popularności już co prawda minął, lecz miał jakiś wpływ na wielu fotografujących. Nie sądzę aby fotografowanie bez reguł czy wbrew regułom wzbogaciło fotografię o ikoniczne arcydzieła, za to na pewno, powstaniu olbrzymiej ilości złych zdjęć. Na korzyść łomografii przemawia jednak fakt iż zasady łomografii (w swoistym dekalogu) sformułowali twórcy a nie krytycy sztuki. W przeciwieństwie do większości prądów artystycznych, łomografia - podobnie jak fotografia otworkowa - otwarta jest dla amatorów. Historia łomografii zaczęła się od odkrycia w 1991 r. przez grupę austriackich studentów radzieckiego aparatu Łomo (ЛОМО), później przyszedł czas Holgi i Diany a w końcu powstawać zaczęły aparaty przeznaczone specjalnie dla łomografów.

Fotografowanie z bardzo bliska, brak precyzyjnego kadrowania, „pstrykanie bez zastanowienia”, „z biodra” i przede wszystkim „bez myślenia” – to wszystko świadczy o celowej walce z regułami, a nie tylko ich zaniedbywaniu. Można odnieść wrażenie, że gdyby twórcy „manifestu łomograficznego” interesowali się historią literatury, to zaczęliby mówić np. o „strumieniu świadomości”.

 Aparaty i obrazy… czyta się bardzo dobrze, to książka wciągająca, napisana ze swadą, żywym i jasnym językiem. W rozważaniach autora nie brak ironii i dowcipnych uwag (szczególnie w przypisach). A co najważniejsze, książka - w pliku pdf - dostępna jest w sieci**), do ściągnięcia za darmo i w całości, za co autorowi chwała. Miłośnicy tradycyjnej książki papierowej mogą, oczywiście ją kupić, jest zresztą ładnie wydana.

SC, 13.04. 2016 (skan)

System Karat | Rapid | SL

W poszukiwaniu egzotycznych systemów, bynajmniej nie w celach łomograficznych, trafiłem na system Rapid (Agfa Rapid Cassettes), który był ulepszoną wersją systemu Karat (kaseta A0) wymyślonego jeszcze przed II Wojną Światową w pracowniach AGFY. W bloku wschodnim stosowane były kasety kompatybilne z systemem Karat o nazwie SL.
Ciekawe jest to, że w systemie wykorzystuje się popularny film małoobrazkowy, 35mm (135) w kasetach bez szpuli. Po prostu wprowadza się początek kliszy do środka jednej z kaset, a zębatka transportująca wpycha film do drugiej, pustej. W konsekwencji aparaty nie muszą być wyposażone w mechanizmu zwijania powrotnego kliszy, ponieważ film jest nawijany z jednej kasety w drugą, licznik klatek wyskalowany był najczęściej do wartości 12; film miał 59 cm i łatwo można było, w ciemni naładować te kasety. Aparaty systemowe SL były łatwiejsze do załadowania niż zwykłe kamery na film 35 mm; przypomnijcie sobie, jakim koszmarem było załadowanie i zwrotne przewinięcie filmu w rosyjskich Fedach, czy Zorkach a nawet Zenitach. W systemie SL wystarczyło jedynie wprowadzić początek filmu do szczeliny mieszczącej kasetę i cieszyć się fotografowaniem.

SC, 13.04. 2016 (skan)

Zatrzymajmy się na chwilę przy wschodnio-niemieckim systemie SL-System (gdzie SL oznacza po prostu Schnell Lade). Został stworzony dla amatorów, niedzielnych pstrykaczy i dzieci aby  łatwo i szybko mogli robić zdjęcia bez wnikania w techniczne aspekty obsługi kamery. Aparaty miały więc bardzo prostą konstrukcję i były łatwe w obsłudze; wystarczyło przewinąć klatkę, wybrać kadr i wyzwolić migawkę.
Ładunek kasety SL wystarczała na wykonanie 12 kadrów o rozmiarze 24x36 mm , 16 zdjęć 24x24 mm lub 24 zdjęć 18x24 mm. Taką ilość uznano za wystarczające do codziennego użytku przeciętnego amatora, umożliwiając mu szybkie wywołanie filmu. Praktyka wykazywała, że przeciętny użytkownik aparatu małoobrazkowego nie potrzebował ładunku dziennego aż na 24 czy 36 klatek; naświetlenie 170 cm filmu zająć mogło kilka tygodni a nawet miesięcy. Dzięki systemowi SL, ten czas udało się znacznie skrócić, aby szybko się cieszyć odbitkami odbitkami. 
Firma ORWO produkowała filmy w kasecie Karat aż do 1960 roku, na początku lat '60 kaseta nosiła nazwę Penti (prawdopodobnie ze względów prawnych), 1970 została zmodernizowana i przemianowana na SL; kaseta SL była wykonana z tworzywa sztucznego (a Karat z metalu). SL-System nigdy nie stał się bardzo popularny, umiarkowana produkcja filmów i aparatów trwała do 1980 roku, kiedy na rynku pojawiły się  pierwsze automatyczne aparaty kompaktowe. 


SC, 13.04. 2016 (skan)

Aparaty oferowane w systemie SL zostały zaprojektowane jako maksymalnie proste i intuicyjne w obsłudze. Najprostsze i najtańsze aparaty - jak Certo SL 100 - były przeznaczone dla początkujących i dzieci, użytkownicy nie mieli praktycznie żadnej kontroli nad parametrami ekspozycji. Bardziej zaawansowane modele, np. Certo SL 110, Beirette SL 200 czy radziecka Smena SL, pozwalały dostosować otwarcie migawki i przesłony do panujących warunków, pomagały w tym proste piktogramy. Najbardziej zaawansowane modele SL to półautomatyczne Penti II,  Beirette electric SL 400 i w pełni automatyczny Pentacon Electra. ***)


SC, 13.04. 2016 (skan)

Ciekawą wariacją systemu była, wspomniana w poprzednim akapicie, konstrukcja wschodnio niemieckiego aparatu Certo. Kamera przystosowana była do ładowania kasetami SL i umożliwiała wykonanie 16 zdjęć (24x24mm) na filmach 35mm o czułości 50-100 ASA (18 – 21 DIN). Ten prawie w 100% wykonany z plastiku aparat posiadał pomysłowy i prosty mechanizm powrotnego przewijania co w zasadzie przeczyło filozofii systemu.
O ile aparaty produkowane w NRD charakteryzowały się solidnym wykonaniem z wysokiej jakości materiałów to Certo SL był wyjątkowym bublem, wystarczyło, że wyrobiło się plastikowe kółko przesuwające film, przeważnie następowało to koło 5-7 filmu... i aparat nie nadawał się do użytku. Plastikowa migawka miała luzy, co za tym idzie – skłonność do prześwietleń a plastikowe zawiasy tylnej klapki, łatwo pękały. Reasumując: sprawny dzisiaj Certo, idealnie nadaje się do  łomografii.****)

Radzieccy inżynierowie, twórczo, zaadoptowali dla systemu SL - popularną w demoludach Smenę (CMENA).  Ich wysoce nowatorska konstrukcja Smena SL była zautomatyzowanym kompaktem z super jasnym obiektywem T43 Łomo (ЛОМО) 4/40 o kilku przesłonach od 4 do 16 i potężnym zakresem czasów od 1/15s to 1/250s, oraz B. Produkt był tak świetny, że ceniony jest przez fanów sowieckiego przemysłu fotograficznego do dzisiaj, szczęśliwi posiadacze Smeny SL życzą sobie za nią, w zależności od stanu i wyposażenia (kasety, futerał, lampa) od 35 do 120 zł


SC, 13.04. 2016 (skan)

Kwadratowy kadr z małego obrazka?

Ostatnio zawsze mam przy sobie mały, solidny aparacik Agfa ISO-RAPID C ok. 1960 r. na metalowe kasetki Rapid; plastikowe SL obsługuje również bezproblemowo. Aparat wyposażony jest w obiektyw o stałej jasności 1:8,2 Parator i migawkę o dwóch czasach 1:40 (piktogram chmurka) oraz 1:80 (słoneczko), prościej się nie da. Czasy są dość długie więc fotograf nie posiadający podstawowej wiedzy i umiejętności wiele kadrów może mieć poruszonych. Do aparatu można podłączyć kostki błyskowe FlashCubes. Na 59 cm filmu zrobimy 16 zdjęć 24x24 mm. Ilustracją niniejszego materiału są skany zdjęć z pierwszej rolki wykonanej aparatem Agfa ISO-Rapid C. Jak widać jakościowego szału niema ale w tej zabawie nie o to chodzi.  Zdjęcia wykonałem podczas 2 spacerów, w pogodne dni minionego kwietnia. Eksperyment pokazał, że trudno jest naświetlić cały film SL (12-16-24 klatki) podczas jednej sesji.


Opisywany aparat.

---
*) Cyt. za: C. Chiarenza, Szkice do całościowej historii obrazowania, „Obscura” 1987,nr 5, s. 4

wtorek, 26 kwietnia 2016

Worldwide Pinhole Day 2016



Paper box, Fomaspeed paper 13x18 cm. Exposure 3 minutes. Skan.

Jak co roku (od 2004!) kilka dni wcześniej zaczęliśmy przygotowania do World Pinhole Day. Od soboty ok. 13.00 do niedzieli wieczorem naświetlałem kilka szklanych diapozytywów (8x8 cm, z terminem wywołania do stycznia 1966, 50 lat po terminie!).  Niestety, od razu, nie udało się ich opublikować na stronie WPD.  Error: name,  error e-mail? Nie wiem o co chodziło bo kilku osobom z Polski, udało się jednak opublikować wykonane w niedzielę otworki. W końcu zarejestrowałem grupę (WRC) i... poszło. Obawiam się, że WPD opanowały zgubne idee kolektywizmu i indywidualnie tworzyć nie wolno a nawet nie wypada. Eurokołchoz to za mało, ma być globalny a lewackie widmo, już krąży nad światem. Czy sukcesy senatora z Vermont, komunisty Berniego Sandersa w amerykańskich prawyborach mają zapowiadać nowy, różowy porządek świata? Nadzieja w zdrowym rozsądku Amerykanów, ten wielki kraj to nie tylko Nowy Jork i San Francisco, ale przede wszystkim rozległe przestrzenie Montany, Kolorado czy Teksasu tak jak Polska to nie tylko s-KOD-owane Poznań i Warszawa a wiejska i małomiasteczkowa prowincja, gdzie  ludzie starają się żyć zgodnie z dekalogiem i rytmem przyrody.


*.* WPD, 24.04.2016 r. Skan oryginału.
*.* WPD, 24.04.2016 r. Skan oryginału.

Dokumentacja | Warsztat

 

W sobotę ok. 13.00, w naszym ogrodzie, gdzie czas leniwy... rozstawiłem kilka pudełek i puszek załadowanych szklanymi szybkami, diapozytywami Fotonu 8x8 cm, z zalecanym terminem wywołania do stycznia 1966 r. Ich czułość wynosić miała, 50 lat temu zaledwie 1 DIN. Cóż to musiał być za wspaniały materiał! Wcześniejsze próby z płytami DIA pokazały, że po otwarciu opakowania, emulsja na nich jest wykruszona, nie trzyma się już podłoża, na wielu szybkach znajduję się tylko na ich części, a po wywołaniu okazywało się się, że na powierzchni od 20 do 90 procent emulsja opanowana jest przez malowniczego grzyba... i nigdy nie wiadomo w jakim stopniu i w którym miejscu.
Instalacje pozdejmowałem po ok 30 godzinach, w niedzielę wieczorem. Mimo to obraz był bardzo delikatny, i na 3 szybkach zniknął zaraz po utrwaleniu w bardzo delikatnym utrwalaczu. Następnym razem wypróbuję utrwalanie w roztworze chlorku sodu i bromku potasu, metodą polecaną przez Henrique Sousa - Caffenolcolor.  Alternative fixers - Salt as fixer>> Nie chciałem jednaki czekać kilku godzin a straty przewidziane były w założeniu.

Moja małżonka zdecydowała się na sprawdzoną metodę kartonowych pudeł i papieru Fomaspeed a jako miejsce ekspozycji wybrała szuwary nad jeziorem Łęgowskim. Akcja WPD będzie przez nas kontynuowana...








..: Notatki z prowincji :..

Notatki z prowincji. Listy z Suicide City 1.

Świat się szybko zmienia, zmienia się internet, powoli zmienia się i ten blog. Od jakiegoś czasu staje się dla mnie - jak to kiedyś p...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy