Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nokiografie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nokiografie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 sierpnia 2016

Historie Pomorskie. Borowik na kurhanie


Żydowo 2016, skan tradycyjnej odbitki kolorowej (10x15)


W lasach pomorskich zachowało się w dobrym stanie dość dużo zabytków z żnych okresów historii. Obiektów nie brakuje również w okolicach Polanowa; wielka szkoda, że do naszych czasów nie dotrwały cenne znaleziska opisywane przez uczonych niemieckich i polskich w XIX i na pocz. XX wiekuna myśli mam rzeźbę, kamienną babę - znalezioną na jed­nym z dwóch tutejszych grodzisk oraz zespół neolitycznych dolmenów, które znajdowały się nad tzw. Wilczym Jarem na południowy zachód od wsi Żydowo a znikły nie wiadomo kiedy w nie wyjaśnionych okolicznościach. Budowa elektrowni wodnej, w latach 60 ubiegłego wieku, spowodowała potężne przeobrażenia tutejszego krajobrazu i hipotetyczne straty części dziedzictwa archeologicznego, przyczyniła się za to do zinwentaryzowania większości zachowanych zabytków


Żydowo 2016,fotografia cyfrowa (ZTE Blade)


Cmentarzysko kurhanowe w Żydowie (stanowisko 8) 


Jednym z najdokładniej przebadanych wtedy obiektów było wczesnośred­niowieczne cmentarzysko kurhanowe (Żydowo, stan. 8). Nekropolia składająca się z 22 mogił datowana została na X-XI wiek i przypisana został plemieniu Pomorskiemu.  Miejsce to badane było w 1920 roku przez pastora Magdalinskiego (1924) oraz rok później przez niemieckiego archeologa Stubenraucha. Najbardziej zaawansowane, jak dotąd, badania stanowiska przeprowadził w 1966 roku D. Członkowski (1967; 1969). Rezultaty eksploracji trzech kur­hanów pozwoliły ustalić, że stosowano tam szkieletowy obrządek po­grzebowy. Wewnątrz przebadanych grobowców natrafiono na bruki kamienne. Niektóre z kopców pokryte są tzw. płaszczem kamiennym. Wyraźne widoczne do dnia dzisiejszego są kamienne obrzeżenia kur­hanów w kształcie zbliżonym do prostokątów.
Dwa sezony badawcze spędzone na cmentarzysku zaowocowały rozpoznaniem stanowiska, publikacją artykułów i co się z tym wiąże dalszym samoistnym życiem w literaturze archeologicznej. Jednak w rzeczywistości obiekt ulegał powolnej degradacji. Położenie cmenta­rzyska w bezpośrednim sąsiedztwie zabudowań, urządzeń związanych z ujęciem wody oraz przebiegająca przez teren nekropoli droga będąca skrótem łączącym dolną i górną część Żydowa, fatalnie wróżyły przy­szłości tego miejsca pisze Artur Tota



Żydowo 2016, skan tradycyjnej odbitki kolorowej (10x15)


Żydowo 2016,fotografia cyfrowa (ZTE Blade)

Żydowo 2016,fotografia cyfrowa (ZTE Blade)

  Żydowo 2016, zdjęcia cyfrowe (ZTE Blade)


Sprawą przywrócenia pamięci miejsca zajęło się Stowarzyszenie U źródła Radwi, które pozyskało pieniądze na realizację projektu Kurhany we wsi Żydowo a w 2007 dokończyło porządkowanie terenu i udostępniło obiekt zwiedzającym. 


Żydowo 2016, skan tradycyjnej odbitki kolorowej (10x15)


W Żydowie byliśmy po raz pierwszy dość dawno, w 2012 r.; przepłoszył nas wtedy dzik swobodnie biegający po terenie cmentarzyska. Tym razem na cmentarzysku kurhanowym, które znajduje się dosłownie za płotem gospodarstwa było spokojnie i cicho. Zapewne odpuściłbym sobie pisanie po raz kolejny o tym miejscu, gdyby nie urodziwy prawdziwek rosnący na jednym z kurhanów. Przypomniała mi się zaraz słowiańska fascynacja wszelkiego rodzaju grzybami opisywana barwnie przez prof. Skroka Grzyby pełniły olbrzymią rolę nie tylko w kuchni Słowian ale przede wszystkim w praktykach szamańskich, wierzeniach, medycynie, mitologii i obyczajowości. Szczególne właściwości  przypisywano czerwonym muchomorom: W północnej części Euroazji, w strefach klimatu umiarkowanego i subarktycznego, najważniejszą rośliną halucynogenną wykorzystywaną przez szamanów był muchomor czerwony (Amanita muscaria), najczęściej przybierający postać dobrze znanego z naszych brzozowo-sosnowych lasów grzyba o czerwonym, biało nakrapianym kapeluszu. Grzyb ten był rośliną kultową zarówno archaicznych ludów Syberii, jak i ludów mongolskich, uralskich i indoeuropejskich. Ariowie - indoeuropejscy zdobywcy Indii, twórcy sławiących ich czyny eposów Rygweda i Mahabharata, czcili somę, napój bogów, jako bóstwo Soma: "Piliśmy somę, staliśmy się nieśmiertelni. Dotarliśmy do światła, znaleźliśmy bogów. Cóż może nam teraz uczynić wrogość i złość śmiertelnego (...). Przewyższyłem Niebo swym ogromem i wielką Ziemię, wielki wyrosłem, równy chmurom, czyż bowiem nie napiłem się somy?"... czytaj dalej  >>>.


  Żydowo 2016, zdjęcia cyfrowe (ZTE Blade)



---o||o---
  • Informacje i cytaty pochodzą artykułów: Artur Tota. Kurhany we wsi Żydowo - ocalony zabytek - w Historia i kultura Ziemi Sławieńskiej. T. X, Miasto i gmina Polanów oraz Zdzisław Skrok. Słowiańska moc, 2006

 więcej>>

niedziela, 24 stycznia 2016

Megalit z Borkowo. Apendyks



 Borkowo 23.08.2015. Skan z negatywu 135 (L.S)


Dwa dni temu, nasz post (sprzed czterech lat) o Borkowie, zacytowany został przez Czesława Białczyńskiego na jego blogu 'białczyński'. Dziękuję!

Latem ubiegłego roku pojechaliśmy ponownie do Borkowa w gminie Malechowo, o ile okoliczne drogi zastaliśmy w znacznie lepszym stanie niż w 2011 r., to teren rezerwatu wyglądał jakby sołtys i mieszkańcy Borkowa zapomnieli jaki skarb posiadają. Po drewnianym płocie otaczającym megalit i grobowiec nie było już śladu. Szkoda bo lepsze jest jakiekolwiek zabezpieczenie niż żadne.
Borkowo nie jest już, jak przed kilku laty, miejscem znanym jedynie archeologom i miłośnikom. Wiadomości zebrane zostały na stronie Borkowo (megality Borkowo).







Dolmen z Borkowa 23.08.2015. Nokiografie x3 W. S.


Dolmen z Borkowa pochodzi z III tysiąclecia p.n.e. i jest śladem wierzeń religijnych dawnych kultur, nekropolią z okresu Kultury Pucharów Lejkowatych. Megalit badali archeolodzy niemieccy w roku 1934 i w 1939. Znaleziska z Borkowa były przechowywane w Heimatmuseum w Darłowie, ale po wojnie zabrano je do Koszalina. W czasie przedwojennych badań zrekonstruowano skrzynie potężnego grobowca. Komora grobowa składa się z 12 olbrzymich głazów narzutowych przykrytych 4 głazami stanowiącymi strop. Mógł tu być grobowiec dostojnika czy kapłana i także miejsce kultowe. W grobowcu tym składano wielokrotnie prochy zmarłych uprzątając poprzednie pochowki pod ściany komory przez ok. 1000 lat.





Borkowo 23.08.2015. Skany z negatywu 135 (L.S)


W Borkowie znajdują się również dwa grobowce bezkomorowe, które są kolejną formą grobów megalitycznych, budowanych na Pomorzu w III w. p.n.e. Grzebano w nich wielu zmarłych. Posiadają prostokątny kształt wydłużonego nasypu ziemnego z obstawą kamienną. Wysokość nasypu mogła sięgać od 1 do 4 m. W jednym z takich grobowców archeolodzy niemieccy znaleźli fragmenty naczyń pucharów lejkowych. Najbardziej znane dolmeny znajdują się we Francji w Poiters, Carnac, Kermerio i w Anglii w Stonehenge, Avebury, Arran, Szkocji Stenness, na wyspach Orkadach i Hebrydach - Callanish. Neolityczne budowle stawiane z kamieni lub usypane z ziemi mogły stworzyć tylko w duże i dobrze zorganizowane grupy ludzkie. Wielu archeologów uważa, że w społecznościach stawiających megality doszło już do ukształtowania się plemiennej struktury społecznej opartej na władzy wodzowskiej, wspieranej przez starszyznę plemienną, której podlegała reszta grupy. Potężne budowle, stanowiły symbol jedności ideowej i etnicznej oraz siły i znaczenia plemienia. Na ziemiach polskich, do naszych czasów zachowało się niewiele megalitów,  gdyż głównie w czasach nowożytnych rozbierano je, a kamienie używano do budowy kościołów, dworów, dróg. Takie miejsca jak Borkowo czy Dolina Łupawy powinny być otoczone szczególną ochroną przez państwo, bo to nasza przeszłość i najdawniejsze dziedzictwo. Gdybyśmy mogli to dokładnie zbadać, okazało by się, że nasi najdawniejsi przodkowie zawsze tutaj byli, co najmniej od młodszej epoki kamiennej i niewiele na przestrzeni tysiącleci się przemieszczali za to mieszali się z przybyszami ze wszystkich stron świata.


Bezpośrednie otoczenie cmentarzyska. Borkowo 23.08.2015. Skan z negatywu 135 (LS)






Bezpośrednie otoczenie dolmenu z Borkowa 23.08.2015. Nokiografie x3 W. S.

wtorek, 12 stycznia 2016

O pamięci przedmiotów. Notatka z Pilipiuka

 




- Gdy przedmiot ulubiony w dłoni obracamy, część naszych cech z czasem przejmuje. I tak gdy kowal mło­tem kuje, a potem synowi go przekaże, ten pracować bę­dzie z ochotą i szybko umiejętności posiądzie, jakby go duch ojca w tej pracy stale wspierał. Takoż gdy gospodarz na łożu śmierci sierp od swego ojca otrzymany synowi przekazuje, tak samo się dzieje. Gdy zmęczony żniwiarz kosę swą towarzyszowi oddaje, temu pokos łatwiej poło­żyć, niż gdyby żeleźce nowe prosto z kuźni na stylisko so­bie osadził. Bywa, że człowiek pobożny odchodzi do nieba, a różaniec lub krzyżyk, który mu przez lata w modlitwie towarzyszył, następcy powierzy. Wtedy nawet jeśli w po­czet świętych wciągnięty nie został, echo modlitw jego uczniowi towarzyszy i jego modlitwę wzmacnia, a po­bożność utwierdza. Podobnie w bitwie lepiej mieć w ręce szablę, która już się wrogiej juchy napiła, czasem gdy obok nas pada doświadczony rębajło, warto swój oręż odrzucić, a jego w dłoń pochwycić - odczytała na głos. - O, w mordę. On naprawdę w to wierzył?
- On to wiedział. Tak po prostu jest.
- To są kompletne bzdury... Pamięć przedmiotów? Duchy przodków kowali pomagające wnukom?!
- Nie musisz w to wierzyć. Ten alchemik był najmą­drzejszy spośród ludzi, jakich kiedykolwiek poznałam. Dostrzegał naturę rzeczy głębiej niż inni. Pewne zjawiska obserwował przez dekady, a nawet stulecia, dysponował więc możliwościami osądu płynącymi z doświadczenia znacznie szerszego, niż miewają zwykli ludzie.



- Formu­łował dzięki temu wnioski i idee z pozoru paradoksalne, ale często po dekadach okazywało się, że miał rację. Nowe odkrycia potwierdzały to, czego on się domyślał, co dedukował z okruchów dostępnej nam wiedzy. Oczywiście bywało i tak, że pomylił się w jakiejś sprawie.


(…)
- A więc przedmioty mają swoją pamięć i pomagają lub szkodzą nowym użytkownikom.
(…)
- O przedmiotach niebezpiecznych. Istnieją wytwory rąk ludzkich, które w chwili gdy powstawały, zostały prze­klęte przez swych twórców. Broń robiona przez jeńców lub niewolników do obrony jest mało przydatna, gdyż ka­leczyć może tego, kto jej dobywa. Wiedzieli o tym Turcy i kucia szabel nie powierzali płatnerzom wziętym w jasyr.


…Drzewo, na którym człowiek się obwiesił, albo takie, o które plecami zaparty przemocy uległ i zginął, wyciąć należy i spalić, gdyż z przedmiotu takiego, naznaczonego śmiercią, niczego niosącego poży­tek uczynić nie sposób. Jeśli belkę bierzma z niego wycio­sasz, dach zapaść się może. Most na palu takim oparty wodzie się nie oprze.(...)


Zdjęcia: Biskupin 2014 (nokiografie)
Tekst: fragment książki Andrzeja Pilipiuka - Zaginiona (Kuzynki cz. 4)





wtorek, 7 kwietnia 2015

Oleszno, 1.02.2015 r.





Jeszcze raz kamień z Oleszna, tym razem zimą, bez liści i nieprzypadkowo ujętymi ludźmi dla oddania skali. Panowie widoczni na zdjęciach pamiętają czasy kiedy kamień przerastał ich wysokością. Ponad grunt wystaje mniejsza część kamienia, większość, jak góra lodowa, znajduje się pod spodem.  Podobno podejmowano były próby kopania wgłąb obok głazu ale im głębiej kopali tym więcej było kamienia. Zimowa porą, bez gęstwiny roślinności okazuje się, że las wokół kamienia był kiedyś rozległym terenem spacerowym, czymś na kształt parku, zostały jeszcze ślady alejek i ścieżek a  przez strumyki przerzucone są mostki. 




Dodatkowo fragmenty dokumentacji wykonanej telefonem.











niedziela, 8 marca 2015

W cieniu elewatorów

Elewator w Gołańczy, zdjęcie cyfrowe, 13.04.2014 r.


Elewator w Gołańczy, widok od strony Oleszna, zdjęcie cyfrowe, 25.06.2014 r.


Czy może być bardziej powszedni i nieciekawy widok jak elewator zbożowy? Gołaniecki elewator widoczny jest w promieniu wielu kilometrów. Wyrasta spośród pól, którymi się żywi i zaświadcza o płaskości i symetryczności Wielkopolski.  Blaszane magazyny zbożowe w SC doskonale widać z prawie każdego miejsca wschodniej części miasta, w słoneczne dni dodatkowo nieźle się błyszczą.



SC. Te elewatory wykonane zostały prostą Agfą Isola, 
kilka lat temu. Skan odbitki barytowej 9x12 cm


Przygotowałem kiedyś zestaw Wielkopolska jest płaska i symetryczna, pierwotnie miał to być żart skierowany do jurorów pewnego konkursu. Po pewnym czasie olśniło mnie, że nie ma się z czego śmiać bo krajobraz musi oddziaływać na pokolenia ludzi, którzy żyją w jego otoczeniu. Nauka zajmuje się raczej tym w jakim stopniu zmiany krajobrazu wpływają na człowieka a nie jak na ludzi wpływa ta część krajobrazu, który jest stałą.
Nie tylko tradycja i wychowanie ale też płaski, monotonny krajobraz większej części Wielkopolski musi mieć wpływ na charakter ludzi ją zamieszkujących. Wielkopolanie, an masse, są niezwykle uporządkowani, punktualni, przywiązani do historii i tradycji, ważne są dla nich nie tylko świąteczne ale i codzienne rytuały jak choćby anegdotyczne gaszenie światła po wyjściu z pomieszczenia, zabieranie sznytek do pracy czy obowiązkowe laczki w domu.
Uwarunkowania historyczne są istotne, kilka pokoleń wychowanych pod zaborem pruskim, musiało przenieść zamiłowanie do porządku i systematyczności. Lata germanizacji wygenerowały dwie postawy poddania albo oporu. O ile w innych zaborach opór wobec zaborców polegał na walce zbrojnej to w Wielkopolsce było to tworzenie warunków (wbrew polityce pruskiej) do rozwoju polskiej oświaty i gospodarki czego efektem było jedyne zwycięskie powstanie.
Może i trochę to wszystko lekko naciągane ale najbardziej usystematyzowane fotograficzne projekty dokumentacyjne (wręcz inwentaryzacyjne) Sandera i  Becherów powstały w różnym czasie na ziemiach niemieckich? Krajobraz Niemiec jest przecież jeszcze bardziej monotonny niż nasz.


Elewatory (Chemirol)  w SC. 2013 r. Skan odbitki barytowej 18x24 cm



Targowisko przy ul. Gnieźnieńskiej w cieniu elewatorów. Nokiografia 2012 r.

 

* * *




poniedziałek, 17 listopada 2014

Korytarz bogów






Dopiero co, pisałem o poszukiwałem powiązań fotografii elementarnej i Witka Jagiełlowicza... Kilka dni temu wylądowałem w Jeleniej Górze na seminarium PF DKF. Warto będzie wkrótce, wrócić do tematu bo prezentowany tam przez Grzegorza Pieńkowskiego przekrój kina ukraińskiego okazał się nie tylko interesujący lecz również inspirujący. Zwieńczenie przeglądu, film Łoznicy - Majdan. Rewolucja godności - nie tylko poruszył ale pokazał jak prostymi zabiegami formalnymi można zwielokrotnić moc przekazu filmowego... Wróćmy jednak do fotografii, pierwszą osobą, która spotkałem już na samym wejściu do JCK czyli w słynnej Galerii Korytarz okazała Ewa Andrzejewska (powinienem napisać, bogini, dobry duch Szkoły Jeleniogórskiej). Pani Ewa wieszała właśnie wystawę, której otwarcie miało się odbyć dnia następnego. Kilka minut później na ścianie w moim pokoju hotelowym objawiły mi się dwie prace Wojciecha Zawadzkiego, prawdziwe baryty a nie jakieś tanie wydruki, dalej, w Cieplicach, w nowej siedzibie Muzeum Przyrodniczego, wśród niedawno odsłoniętych fresków, prezentowane są wystawy E. Andrzejewskiej (Fotografia pamiątkowa) i W. Zawadzkiego (Olszewskiego 11)! 







Następnego dnia, korzystając z zaproszenia samej Ewy Andrzejewskiej, bez żalu odpuściłem sobie końcówkę nacjonalistycznego, ukraińskiego filmu aby na własne oczy zobaczyć z nadzieją na poznanie, kolejnego boga Szkoły Jeleniogórskiej, Wojciecha Zawadzkiego.
Na wernisażu nie zabrakło autorów z niedalekich Czech, okazuje się, że Josef Sudek jest nieustającą inspiracją dla pokoleń czeskich fotografów. Szacunek i podziw jakim otaczają go współplemieńcy przybiera czasami formę kultu. Sama wystawa zatytułowana jest W Ogrodzie Rothmayera a na fotografiach widzimy fragmenty ogrodu, w którym w latach 50 i 60 XX wieku tworzył Josef Sudek. Autorami prac są Tomáš Balej, Jaroslaw Beneš, Tomáš Rasl, Karel Kuklík oraz gościnnie Wojciech Zawadzki. Warto dodać, że wymienieni Kuklik (ur. 1937 w Pradze) i Benes (ur. 1946 w Pilznie) to już uznani klasycy czeskiej fotografii, podobnie jak Zawadzki w Polsce. Wystawa czeskich artystów - fotografów, dedykowana cyklowi fotografii stworzonych w latach 50- tych XX wieku w ogrodzie słynnego architekta Otto Rothmayera przez legendarnego, znanego na całym świecie czeskiego artystę Josefa Sudka*).









Zestaw jest bardzo różnorodny, każdy z autorów obrał inną ścieżkę zmierzenia się z ogrodowymi tematami mistrza Sudka. Interesujące jest śledzenie na podstawie jednego, wybranego motywu minimalizmu Kuklíka, negowania Form u Beneša i lekkiego romantyzmu Homoli, oraz tego, jak Rasl wychodzi poza motyw, choć ciągle w nim jest, a Balej nie wypiera się swojego architektonicznego ja, starając się przeniknąć powierzchnię materii.
"Willa Rothmayera" to kolorowa mozaika na płaszczyźnie pięknej klasycznej techniki wielkiego formatu, przy której dyskusje o sztuce jakoś tracą sens.**)






W krótkiej rozmowie z Ewą Andrzejewską, w tym miejscu, nie można było nie wspomnieć Eryka (Ireneusza Zjeżdżałki), który jako młodzieniec regularnie przyjeżdżał do Jeleniej Góry na Warsztaty Fotograficzne prowadzone przez Andrzejewską i Zawadzkiego. Impresje z Jeleniej Góry, miejsca niezwykle ważnego dla polskiej fotografii, pojawią się tutaj, jeszcze  w najbliższych tygodniach jeszcze wielokrotnie. 

--
*)  info z JCK
**) cytat z katalogu wystawy.

piątek, 12 września 2014

O złych chłopcach




Poznań, CK Zamek, 2010 r.


Czasami zdarza mi się zapominać, że życie nie kręci się wokół fotografii.*) Rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana. Świat szykuje się do wojny, to skutki grzechu zaniechania prezydenta Stanów z początku jego pierwszej kadencji, sprowadziło się to do pozostawienia młodych Demokracji Europy Wschodniej samych sobie wobec Rosji, która nie zrezygnuje z planów imperialnych dopóki... ich nie osiągnie.
Co tak naprawdę wiemy o sytuacji na Ukrainie? Nic albo niewiele. Jakie znaczenie w tym kontekście mogą mieć fakty, że premier Arsenij Jaceniuk jest czołową postacią kościoła scjentologicznego na Ukrainie podobnie jak prezydent Słowacji Andrej Kiski? Czy tajemniczy Kościół Scjentologiczny z siedzibą w Stanach Zjednoczonych przejmuje władzę w Środkowej i Wschodniej Europie?**) Twórca kościoła Hubbard opracował skuteczny system kontroli umysłów, którym zainteresowana była CIA. Nic nie jest naprawdę takie jak by nam się wydawało.


SC, jakiś czas temu


Zdarzają się obrazy (filmowe), które potrafią uzależnić bardziej niż nowy aparat, taki jest Breaking Bad, wieloodcinkowy dramat kryminalny stworzony przez Vince'a Gilligana. Dzisiejsza telewizja może znacznie więcej niż kino, potrafi rozciągnąć historię na wiele godzin, nie rezygnując z wątków pobocznych, główna historia może nagle zatrzymać się i zboczyć w nieoczekiwanym kierunku by po jakimś czasie wrócić na swoje tory. Opowieść o przechodzeniu Waltera White'a i Jessa Pinkmana na ciemną stronę jest czymś zupełnie nowym w świecie telewizyjnej rozrywki. Bohaterowie Breaking Bad po wkroczeniu na drogę łatwego szmalu nie mogą z niej zawrócić, brną coraz głębiej w świat zbrodni, uzależniając się od konieczności pokonywana kolejnych granic niegodziwości. Heisenberg - Walter White zawsze potrafi zracjonalizować swoje przestępcze działania, uzasadnić sobie ich konieczność wobec wyższego celu jakim  jest zagwarantowanie bytu swojej rodzinie po jego śmierci przez produkcję i sprzedaż mety.



SC, 2014 


Włoska, irlandzka, żydowska, rosyjska mafia, bossowie, żołnierze, korupcja, vendetta, zbrodnia i kara to moje ulubione motywy filmowe.***) Bardziej niż akcja (zwykle dynamiczna i pełna przemocy) fascynują mnie mechanizmy przechodzenia dobrych facetów na stronę zła****), funkcjonowanie systemu, to co się dzieje na styku polityki i świata przestępczego... Ostatnio pojawił się przyjemny w odbiorze film, który pozwolił spojrzeć na stereotypowy temat z trochę innej strony.
Rob the Mob - historia oparta jest na prawdziwych wydarzeniach, rzecz dzieje się w w Nowym Jorku w 1991 roku, tłem fabuły jest proces  Johna Gotti, szefa mafijnej rodziny Gambino.*****)
Bohaterem filmu jest para drobnych oszustów Tommy  (Michael Pitt) i Rosie (Nina Arianda) połaczonych namiętnym uczuciem. Początkowo nasi bohaterowie starają się żyć uczciwie, Rosie podejmuje pracę w agencji windykacyjnych a Tommy, zaraz po wyjściu z więzienia, decyduje się do niej dołączyć. Niestety zapierająca dech wysokość kolejnej tygodniówki sprawia, że Tommy zaczyna kombinować jak tu szybko się odbić, bo uczciwą pracą się nie da. Śledząc relacje z procesu Johna Gottiego, wpada na pomysł aby okradać żołnierzy mafii. Zainspirowała go informacja, że faceci z ferajny nie przynoszą broni do swoich klubów. Tommy i Rosie decydują się na ryzykowny krok nie zdając sobie sprawy z ewentualnych konsekwencji. Z początku idzie nieźle, współcześni Bonie i Clyde bezczelnie łupią mafiosów na ich trenie, policja nie wie nic oficjalnie i im kibicuje, szybko stają się sławni, gazety piszą o ich wyczynach… Zadarli jednak z organizacją stojącą ponad prawem, prężną, zhierarchizowaną i świetnie zorganizowaną, wymierzyli jej policzek i co najgorsze ośmieszyli.
Mimo całej sympatii jaką darzymy bohaterów filmu, nie akceptujemy ich beztroski, trudno uwierzyć, że nie zdają sobie sprawy jak niebezpieczna grę zaczęli. Można by wręcz pomyśleć, że są albo świadomymi samobójcami albo niedorozwinięci umysłowo. Niestety, w filmie jak w życiu, w końcu mafia ich dopada.





Film ma dobre tempo, przekaz jest jasny, (co jest rzadkie w popularnych produkcjach Hollywood ostatnich lat), mamy kilka sekwencji mocno trzymających w napięciu. Bohaterowie nie należą do tych, których od początku lubimy i akceptujemy. Nasz stosunek do nich ociepla się w miarę rozwoju akcji. Dawno nie mieliśmy tak udanego filmu rozrywkowego na temat przestępczości zorganizowanej.
Nie sposób nie zauważyć nowej twarzy - Niny Ariandy, dziewczyny o niebanalnej urodzie, w swoim debiucie w roli pierwszoplanowej, gra błyskotliwie co świetnie rokują na przyszłość.





----
*) ;-)
**) Więcej:  Scjentolodzy w natarciu. Wolna Polska, kwiecień 2014
***) Ojciec Chrzestny. Trylogia, Kasyno, Chłopcy z ferajny, Prawo Bronxu, Tajemnice Los Angeles, Życie Carlita, Droga do zatracenia, Kasyno, Gangi NY, Boss of the Bosses, Donnie Brasco, Człowiek z blizną, Blow, John Gotti, Bella mafia, Ostatni Don, Poślubiona mafii, Veronica Guerin i wiele innych
****) Jeszcze lepiej niż klasycznych w filmach gangsterskich pokazuje to właśnie 5 sezonów Breaking Bad
*****) Potężny Jonhn Gotti wpał przez swojego ulubionego zabójcę Sammy the Bull Gravano. Jego zeznania obciążyły dawnego bossa i pozwoliły umieścić go w więzieniu na resztę życia. Gotti stał na czele potężnego klanu gangsterskiego rodziny Gambino, działającego przede wszystkim w Nowym Jorku. Po kilku wygranych procesach, gangster stał się znany. Urok osobisty, szyk i elegancja oraz działalność społeczna sprawiły, że został ulubieńcem mediów, zyskał przydomek Szykowny Don, znalazł się nawet na okładce tygodnika Time. Jego droga do gangsterskiej potęgi usiana była ofiarami, jako że Gotti znany był ze swojej bezwzględności, brutalności i pogardy dla prawa. Zaczął już we wczesnej młodości, ale zapewne od początku wiedział, iż prędzej czy później władze federalne go dopadną. Więcej...
Gravano, człowiek, który wydał Gottiego, swoją działalność w mafii rozpoczął w latach 60., współpracując z rodziną Colombo. Przydomek Byk zyskał z uwagi na swoje gabaryty, masę oraz fakt, że często rozpoczynał walkę na pięści z innymi gangsterami. Początkowo brał udział w zbrojnych napadach i drobnych przestępstwach, ale szybko zajął się lukratywnymi wymuszeniami i lichwą.
Pierwsze morderstwo popełnił w 1970 roku, zabił Joe Colucci, kochanka żony przyjaciela – Tommy'ego Spero. W ten sposób zyskał sobie szacunek wśród potężnych figur półświatka. Na początku lat 70. związał się z rodziną Gambino. Wtedy aresztowano go pod zarzutem morderstwa, ale szybko zwolniono. W 1980 roku wykonał pierwsze zlecone zabójstwo na Johnie Simonie, który bez wyroku mafii planował spisek przeciwko bossowi Angelo Bruno. Niedługo potem jego trzecią ofiarą został zamożny biznesmen, który odważył się obrazić Gravano. W ten sposób stał się ulubionym zabójcą bossa rodziny Gambino, Johna Gottiego i jego zastępcą. Złapany przez FBI złożył zeznania obciążające Gottiego i w zamian skrócono jego wyrok. Po wyjściu na wolność ukrywał się przed mafią. Przeszedł operację plastyczną, był objęty programem ochrony świadków. Ponownie jednak zaangażował się w zorganizowaną działalność przestępczą i handel narkotykami w Arizonie. Trafił do więzienia, gdzie odkryto u niego chorobę Basedowa. Obecnie przybywa w placówce typu Supermax w Kolorado.
Gotti o wielu lat nie żyje, ciekawie potoczyły się losy jego córki Victorii, chciała od życia więcej niż tylko to, co dawała jej mafia. Wyszła za mąż za sprzedawcę złomu, urodziła dzieci i sprzedała swoje życie stacji A&E, która stworzyła reality show Dorastanie Gotti. Zebrała dobre recenzje: Victoria ma w sobie ciepło góry lodowej, a jej synowie urok, cóż, zbirów.
Podobnie Karen, córka Sammy Byka Gravano, ma  taką samą pracę, opowiada o swoim i rodzinnym biznesie na kanale VH1 w reality show Żony mafii.

..: Notatki z prowincji :..

Notatki z prowincji. Listy z Suicide City 1.

Świat się szybko zmienia, zmienia się internet, powoli zmienia się i ten blog. Od jakiegoś czasu staje się dla mnie - jak to kiedyś p...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy