Pokazywanie postów oznaczonych etykietą impresja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą impresja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 sierpnia 2016

Poznań - chiffoniers




Chiffoniers - ciąg dalszy->

Temat fotograficzny pchli targ nie jest ani nowy ani tym bardziej oryginalny. 15 lat temu, jedną pierwszych wystaw w galerii 2πr (2piR) była prezentacja Nadieżdy Kuzniecovej zatytułowana Rzeczy patrzą na nas (2005 r.). Warto w tym miejscu przypomnieć, że pierwszym kuratorem 2πr (2piR) był Eryk Zjeżdżałka, galeria mieści się ona w Collegium Da Vinci przy ul. gen. Tadeusza Kutrzeby w Poznaniu.


fot. Nadieżda Kuzniecova


Wybrane na wystawę - 40 kolorowych zdjęć - Kuzniecowa wykonała na perskich jarmarkach w Petersburgu w Berlinie
To są rzeczy wzięte z różnych kontekstów, różnych czasów, różnych epok. Zestawione razem mają niezwykłą siłę, tworzą niesamowite kompozycje - mogliśmy przeczytać w materiałach towarzyszących wystawie. Żadne z tych zdjęć nie było aranżowane - opowiadała o swoich fotografiach Nadieżda Kuzniecova. Stanowią one swoistą dokumentację „pchlich targów”. Przedmioty, które można na nich oglądać, ułożone są bezpośrednio na ziemi lub prezentowane na prowizorycznych stoiskach, w kompozycjach autorstwa anonimowych reżyserów – sprzedawców, którzy tworzą swoisty teatr rzeczy. Zestawienia okazują się czasami groteskowe, absurdalne, czasami wywołują poważniejszą refleksję, stanowiąc konfrontację kultur Wschodu i Zachodu. Nie bez znaczenia jest fakt, że zdjęcia z Sankt Petersburga wykonane zostały na śniegu w świetle o zdecydowanie chłodniejszych barwach - przedmioty i charakter wywoływanych przez nie interakcji zdają się być przez to znacznie bardziej ostre i wyraziste...
(...) spoglądając na fotografie, które w dosłownym sensie uchwyciły stworzony – nie ręką fotografa – spektakl na przydeptanym śniegu, nie przestaję podziwiać rzucającej się w oczy dokładności konceptualnej i plastycznej (...). W trakcie tego procesu sprzedawca włącza się w grę – współzawodnictwo o barwność swojej ekspozycji i w happening z udziałem nabywców (...). Wydaje się, że fotograf sam usuwa się z kadru: wszystko robi wrażenie dokumentu, ani cienia obróbki przed drukiem, ale właśnie w tej prostocie przedstawienia ukrywa się magia koloru, takiego naturalnego i jednocześnie harmonijnego. Kolor w tych fotografiach brzmi jak wyzwolona muzyka ulic, rzeczy, samego życia – pisała o pracach Nadieżdy Kuzniecovej kurator wystawy Irina Czmyriewa.





Na terenie poznańskiej  Starej Rzeźni Garbary,  w bliskim sąsiedztwie wspomnianego w poprzednich akapitach Collegium Da Vinci, kilka kroków od dworca Poznań Garbary w każdy weekend odbywa się pchli targ (z wyj. drugiej soboty miesiąca, która zarezerwowany jest na Giełdę Antyków). To jedne z największych tego typu imprez w Polsce i interesujące kadry znaleźć można co krok. Na fotografa z prymitywnym aparatem nikt nie zwraca uwagi. Użycie starego, prostego aparatu i nieprodukowanego od lat filmu ORWO NP22, było moim celowym zamysłem. Taka to metoda, dobór narzędzi do tematu; tym razem prezentuję zeskanowane wglądówki na papierze fomaspeed13x18 cm, o gradacji normalnej.

















---------------------



środa, 11 listopada 2015

11 listopada 2015, przed Marszem

Zdarzyło się dzisiaj, w centrum stolicy:


























Zdjęcia z telefonu.



Warszawa, 11 listopada 2015, między 13.15 a 14.00. Dłużej nie mogłem, pociąg nie chciał czekać, torba podróżna mocno ograniczała moją mobilność. Uczestnicy marszu, kibice z całej Polski, dopiero się zbierali. Miał to być pierwszy Marsz Niepodległości po 8 latach 'polskiej smuty', politycznego upadku państwa i moralnej degradacji społeczeństwa. Jest szansa, ze Polacy wreszcie odzyskają dumę i godność. Jak już kiedyś pisałem (w innym kontekście) zmiany jednak przychodzą - powoli ale nieuchronnie.









sobota, 13 czerwca 2015

Może być Mikulov







Pierwsze dni września 2002, jest jeszcze ciepło całą dobę. Na czoło listy przebojów Trójki, na krótko wróciła Niewinność Edyty Bartosiewicz. Premier Czech Vladimir Szpidla ze swoją pierwszą wizyta zagraniczna udał się do Polski, gdzie rozmawiał premierem Leszkiem Millerem, prezydentem Kwaśniewskim i marszałkiem Sejmu Borowskim. W meczu orłów Bońka z San Marino nie wystąpi kontuzjowany Dudek. W Galerii XXI otwarta została wystawa zmarłego w kilka miesięcy wcześniej Andrzeja Partuma. Życie może być sztuką, a sztuka stać się uwarunkowaniem życia uważał Partum - artysta totalny, autentyczny performer, w swoich poszukiwaniach i eksperymentach na polu języka najbliżej mu było do Mirona Białoszewskiego. Konsekwentnie trzymał się cytowanej myśli, przez co wzbudzał skrajne reakcje u widzów, słuchaczy i czytelników, wywołując z jednej strony zainteresowanie, wręcz zauroczenie, uwielbienie i podziw, a z drugiej strony zdecydowaną niechęć, a nawet wrogość. Był głęboko przekonany o słuszności swych tez i twardo ich bronił, często wbrew układnej, poprawnej politycznie dydaktyce akademickiej. Krytyka, która pełniła wtedy (i niestety dzisiaj również) rolę psa łańcuchowego*), pomijała milczeniem dokonania poetyckie Andrzeja Partuma. Bała się dotykać materii osobnej i ekstrawaganckiej, niezrozumiałej na tle produkcji literatów akredytowanych przy Związku Literatów... czytaj dalej na Culture >> 




Po ciężkim stresującym kulturalnym lecie mogę wreszcie się gdzieś ruszyć. Na początku wieku, za niewiele ponad 100 złotych, z Poznania można dojechać bez przesiadek, nocą nie tracąc dnia, do samego Brna. Niewielki dworzec w centrum stolicy Moraw, jest wcześnie, bardzo wcześnie, miasto dopiero się budzi, najbliższy pociąg ma odjechać za jakieś pół godziny na południe, do Mikulov... może być Mikulov. Mam jeszcze czas na kawę albo herbatę. Bar dworcowy jeszcze zamknięty, więc decyduję się na syntetyczny napój o smaku herbaty i pierwszą paczkę czeskich fajek. Vlak leniwie podąża na południe, zatrzymuje się na wszystkich stacjach, dzieciaki z plecakami jadą do swoich szkół, rok szkolny się dopiero się zaczął. Oswajam się z językiem, czeskiego nie znam ale co nieco rozumiem, może na opak bo większość pojęć mimo podobieństwa oznacza jednak coś zupełnie innego niż w języku polskim. Po niecałych 2 jazdy godzinach, zrobiło się słoneczne przedpołudnie. Dworzec w Mikulov położony jest dość daleko od centrum-rynku. Szukam noclegu, może nawet na więcej niż jedną noc, bo Mikulov sprawia miłe wrażenie. W informacji turystycznej na rynku dostałem kilka adresów, już pierwszy u pani Czapkowej okazał się trafiony; kilka metrów od rynku. Muszę ze dwie godziny poczekać aż poprzedni goście opuszczą pokój, pozwalają jednak zostawić rzeczy i wziąć szybki prysznic. Śniadanie zwiedzanie, zwiedzanie obiad, fotografowanie. Ze szczytu wzgórza, w oddali widać kolejki tirów na granicy z Austrią, pierwszy raz w życiu widzę prawdziwy, przez prawie całe życie niedostępny mi, mityczny Zachód, rozległe pola i winnice za żelazną kurtyną.







W 1732 w Mikulow, który wtedy nazywał się Nikolsburg, urodził się nie byle kto, osoba obdarzona wieloma talentami i zainteresowaniami, główny ideolog oświeconego absolutyzmu - Joseph von Sonnenfels; był austriackim prawnikiem, profesorem kameralistyki i policystyki uniwersytetu wiedeńskiego, także żołnierzem, artystą, literatem, publicystą, cesarskim administratorem w sumie jedną z najbardziej wpływowych postaci swego czasu. Przyszedł na świat w rodzinie żydowskiej, dzięki czemu znał  hebrajski i chaldejski. W Mikulovie przez wieki istniała największa po praskiej dzielnica żydowska, widać to zresztą na pierwszy rzut oka, wąskie, kręte uliczki, rozsypujące się murki, lekko zatarte przez czas znaki i symbole. Ojciec Josepha Lipman Perlin**) szybko dostrzegł szanse i możliwości, jakie w imperium austriackim, może dać jego rodzinie, konwersja na katolicyzm, ochrzcił się wraz z trzema młodocianymi synami. Joseph studiował najpierw w gimnazjum, a potem na wiedeńskim uniwersytecie. W latach 1749-1754 służył jako piechur w regimencie Deutschmeister dochodząc do rangi kaprala, zaczął studia prawnicze i został radcą prawnym w Wiedniu. Od tego momentu jego kariera nabrała przyśpieszenia, od 1761 do 1763, był sekretarzem Arcierengarde; od 1763 roku został profesorem nauk politycznych na wiedeńskim uniwersytecie; dwukrotnie był rektorem uczelni; w 1779, otrzymał tytuł radcy zwyczajnego dworu, a w 1810 został prezesem Akademii Nauk, które to stanowisko piastował do śmierci. 






Sonnenfels był aktywnym masonem i iluminatem, wolnomularzem w loży Balduin w Lipsku, a potem loży Zur wahren Eintracht w Wiedniu. Od 1784 został wybrany wielkim mistrzem loży Zur wohltätigen Eintracht. Tam musiał zetknąć się z Mozartem z którym się zaprzyjaźnił i którego wpierał finansowo. Inny wielki muzyk - Ludwig van Beethoven dedykował Sonnenfelsowi sonatę fortepianową No. 15, Op. 28, wydaną drukiem w 1801.
W 1775  Joseph von Sonnenfels opublikował głośną pracę O zniesieniu tortur, dzięki której rok później zakazano w Austrii ich stosowania. W 1776 doprowadził do oświetlenia ulic Wiednia, jako dyrektor zakładu oświetleniowego. Cesarzowa Maria Teresa powołała go do Rady Stanu; prawnik policysta napisał Zasady nauki policji, handlu i finansów, które stały się podstawowym podręcznikiem z zakresu policystyki, nauki administracji aż do lat 40-tych XIX w.
W latach 1765-1767 i 1769-1775 Sonnenfels był wydawcą pisma Człowiek bez Przesądu. Pisał też o teatrze, gdzie skrytykował dominację postaci arlekina w teatrach Wiednia. 
Sonnenfels, któremu w życiu powodziło się jak mało komu, miał jednak zły charakter, był zawistny, najbardziej męczyły go sukcesy innych; czyjś zysk traktował jak swoja stratę; wielu wrogów przysporzyła mu sprawa Lessinga, uniemożliwił mu bowiem zatrudnienie w Wiedniu z zazdrości, co wyszło na jaw i przysporzyło mu wrogów.





Co się dzieje w głowie człowieka, który osiągnął szczyty w zasadzie nie wiemy nic. Polityka, władza i wpływy uzależniają, człowiek, który wdrapał się na szczyt chce mieć ciągle i coraz więcej. Joseph von Sonnenfels, jak jego ojciec, najpierw zaparł się swej tożsamości by stać się sprawnym narzędziem co prawda oświeconego ale absolutyzmu. Piekielnie zdolny, ambitny i zachłanny musiał mieć wszystko i wszystkich pod kontrolą. Nie mógł tylko zostać cesarzem więc stał się jego najwierniejszym sługą i architektem udoskonaleń systemu.
Ochrzczony Żyd Sonnenfels, chciał być bardziej święty niż papież, stał się głównym ideologiem tzw. oświecenia katolickiego (niem: Katholische Aufklärung) (wł: illuminismo catolico) - jednej z koncepcji historiografii XX-wiecznej, zgodnie z którą idee Oświecenia miały wpływ na rozwój doktryny i instytucji Kościoła katolickiego w XVIII wieku. Jego przedstawiciele odrzucali pobożność dewocyjną, płytkie moralizatorstwo, potępiali ciemnotę, zabobony i przesądy i przyczynili się do większego otwarcia na Pismo Święte i naukę Ojców Kościoła. Wielu jego przedstawicieli nawoływało do tolerancji religijnej.
Typowymi przedstawicielami Katholische Aufklärung w Austrii obok Sonnenfelsa byli: jezuita Michael Denis (1729-1800), profesor prawa Paul Joseph Riegger (1705-1775) – pierwszy teoretyk józefinizmu oraz prawnik Karl Anton Martini (1726-1800). Wszyscy popierali józefinizm i pogląd by zmienić cały kler w urzędników państwowych nauczycieli i lekarzy, a zniszczyć kler próżnujący, zamierzali oderwać kościół austriacki od Rzymu. Efektami wprowadzenia w życie polityki józefinizmu była z jednej strony likwidacja wielu zakonów i świąt kościelnych, opodatkowanie kleru, powstanie państwowych seminariów duchownych, przeznaczenie majątków kościelnych na cele edukacyjne a więc odnowę nauczania kościelnego i udoskonalenie form kształcenia kleru z drugiej strony jednak spowodowało rozbudowę sieci tajnych agentów, systemu szpiegostwa, donosicielstwa i prowokacji, powszechne niezadowolenie z radykalnych reform doprowadziło do wybuchu powstania chłopskiego w Siedmiogrodzie i anty habsburskiego w Belgii. W końcu większość reform Józefa II odwołano po jego śmierci (1790); przyniosły one tyle samo dobrego co i złego.





---
*) Monika Małkowska, Mafia bardzo kulturalna. Rzeczpospolita 10.01.2015 >>
**)Jego ojcem był Lipman Perlin (1705–1768) rabin z Brandenburgii i tłumacz języków orientalnych zatrudniony w Nikolsburgu (dziś Mikulov). W 1734 roku Lippmann konwertował się w Wiedniu na katolicyzm. Przybrał wówczas imię Alois Wienner, a tytuł barona on Sonnenfels uzyskał w 1746. Bratem Josepha był wielki filantrop Franz Anton von Sonnenfels. Więcej >>

---

Józef II Habsburg i Maria Teresa Habsburg.
Ilustracja ze strony "Dziennik Kijowski"









wtorek, 31 marca 2015

Misterium Męki Pańskiej w Górce Klasztornej, 2015 r.


Misterium M.P. 2015, impresje










Na Wielki Tydzień i Święta Wielkanocne proponuję, tradycyjnie, kilka zdjęć z Górki Klasztornej. Pierwsza w tym roku wizja lokalna sądu i męki Chrystusa w Górce Klasztornej miało miejsce 21 marca, już dwa tygodnie przed świętami.
Tym razem temat potraktowałem nieco inaczej, zdjęcia z aparatu cyfrowego stały się tylko materiałem wyjściowym. Cała fotografia cyfrowa to jedna wielka ściema i manipulacja bez reguł i smaku.  Jeśli więc w cyfrze wszystko wolno to niechaj będzie ona, chociaż próbą radosnej twórczości jak zeszłoroczny projekt Tomka Sikory Cztery pory roku (album i wystawa w Leica Gallery).
Prezentowane tutaj zdjęcia z tegorocznego Misterium, w miejscu pierwszego w Polsce objawienia Matki Bożej (1079 r.), są przetworzone cyfrowo i mają wyglądać jakby świadkowie pamiętnego wydarzenia w Jerozolimie w 33 r. n.e.mogli posługiwać się jakimiś urządzeniami do utrwalania obrazu. Wszystkie zdjęcia na tej stronie zarejestrowane zostały na kartach pamięci aparatów cyfrowych i przetworzone w Photoshopie z użyciem popularnych filtrów.
Więcej umieściłem na Picasie >>)

Gaj Górecki (21.03.2015 r.)






Gaj Górecki nazywany był niegdyś Gajem na Górce Łobżenickiej, jest ostatnim skrawkiem potężnej kiedyś puszczy krajeńskiej. Do dzisiaj przetrwało tutaj około 40 wyniosłych dębów szacowanych na 600 do 900 lat. Przed wiekami zamieszkiwały tu plemiona pogańskie, które przed przyjęciem chrześcijaństwa oddawały tu cześć swoim bogom. Warto przypomnieć, że na skraju południowej części gaju, znajduje się rekonstrukcja Kamiennego Kręgu. Do 1956 roku w kręgu rósł najpotężniejszy spośród góreckich dębów zwany Słowian. Nowożytna historia Gaju naznaczona jest cierpieniem i męką wielu ludzi o czym pisałem w postach z lat poprzednich i o czym należy pamiętać przechadzając się ścieżkami, między stacjami drogi krzyżowej.


 


wtorek, 17 czerwca 2014

Teresin-Niepokalanów



Pierwszy punkt wewnętrznego regulaminu braci braci Franciszkanów z Niepokalanowa brzmi: starać się o nawrócenie grzeszników, heretyków, schizmatyków, masonów itd., i o uświęcenie wszystkich pod opieką i za pośrednictwem Maryi Niepokalanej. Zgodnie z tą regułą ojciec Maksymilian Kolbe wzorem św. Pawła, odważnie nawracał wszystkich bez względu na różnicę ras, narodowości, języków. Jak nikt w jego czasach zrozumiał podstawowe reguły komunikacji. Prasę i radio wykorzystywał jako narzędzia służące głoszeniu Ewangelii na całym świecie. Śmiało można powiedzieć, że był prekursorem w dziedzinie, znaczenie mediów w ewangelizacji kościół katolicki docenił dopiero wiele lat później, na Soborze Watykańskim II.




Wizjoner i praktyk, ojciec Maksymilian,  wymyślił uniwersalną strategię tzw. „wojny prasowej” – permanentnej, systematycznej a zarazem ofensywnej akcji ewangelizacyjnej, która miała objąć cały świat. Globalne ukierunkowanie myślenia Świętego doskonale ilustruje fragment jednej z jego konferencji: „Są bowiem prawie dwa miliardy ludzi na świecie, a „Rycerz Niepokalanej” liczy obecnie tylko 750 tysięcy egzemplarzy – wyjaśniał w niej swoim współbraciom - Żeby zaś każda rodzina czytała czasopismo, czego oczywiście należy sobie życzyć, trzeba by wydawać dwieście milionów egzemplarzy… (…) każdy człowiek powinien czytać „Rycerza Niepokalanej”, który dlatego też powinien być wydawany we wszystkich językach”. Nie były to jedynie teoretyczne rozważania. Za słowami św. Maksymiliana szły czyny. Dość powiedzieć, że w 1937 r potencjalnym odbiorcą „Rycerza Niepokalanej” był co 44,5 obywatel Polski, w tym co 33,7 katolik i co 18,2 obywatel powyżej 16 roku życia a prasa katolicka w latach trzydziestych XX w, głównie dzięki Niepokalanowowi, stanowiła ok. 27% całości jednorazowego nakładu wszystkich pism wydawanych w Polsce.*) 









Z klasztoru w Niepokalanowie co miesiąc wychodziły w świat miliony egzemplarzy gazet, które docierały do najbardziej oddalonych polskich miasta i wsi, były to - największa w Europie środkowej i wschodniej gazeta religijna - Rycerza Niepokalanej oraz czołowa w drugiej połowie lat 30, ogólnopolska gazeta codzienna Mały Dziennik. Duże nakłady pozwalały na utrzymanie niskich cen a to dzięki najnowocześniejszej technologii drukarskiej (franciszkanie bez wachania zainwestowali w kosztowe maszyny rotacyjne mogące drukować po 76 tys. egzemplarzy gazet na godzinę), prekursorskie metody organizacji i zarządzania wielosetosobowym zespołem pracowniczym (wcielana w życie od 1936 r struktura organizacyjna grodu Niepokalanej opracowana została m.in. na podstawie naukowej literatury). Franciszkanie stworzyli własny system dystrybucji, skutecznie konkurując z ówczesnym potentatem "Ruchem", który wspierali fachowo i permanentnie prowadzonymi kampaniami reklamowymi, sposobami podpatrzonymi u świeckiej konkurencji. (Św. Maksymilian mógł nawet pozwolić sobie na użycie jednej z najdroższych i dziś metod promocji, jaką jest bezpośredni, międzyosobowy kontakt z odbiorcą, prowadzony w skali masowej)*).







Powszechnie wiadomo, że o. Maksymilian Kolbe był nie tylko kapłanem i ojcem duchownym, ale też genialnym organizatorem. W 1936 roku sprowadzony został do Polski, aby pokierować Niepokalanowem, który wkrótce pod jego przewodnictwem stał się największym klasztorem katolickim na świecie i największym klasztorem w historii kościoła (!). W chwili wybuchu II wojny światowej w Niepokalanowie żyło 700 zakonników i nowicjuszy. Działalność klasztoru opierała się na pracy zakonników, których liczbę wciąż pomnażali nowi kandydaci, choć wspólnota prowadziła życie bardzo surowe i ubogie.
W Niepokalanowie działały radiostacja, drukarnia, elektrownia oraz najrozmaitsze warsztaty naprawcze i franciszkańska straż pożarna. Ojciec Kolbe planował nawet wybudować lotnisko, interesował się żywo badaniami nad przekazem obrazu za pomocą fal radiowych czyli pierwocinami dzisiejszej telewizji. Wojna zatrzymała tę szeroko prowadzoną działalność. 




Nie wszystkim jednak wiadomo, że o. Kolbe wymyślił pojazd służący do dotarcia do innych planet, a może nawet do dalekich gwiazd, który nazwał eteroplanem. Przyszły święty myślał o podróżach kosmicznych całkiem poważnie, w grudniu 1918 napisał: Najpierw można by przecież wysłać sam aparat - zaopatrzony w odpowiednie urządzenia, określając na podstawie dokładnych obliczeń wpierw drogę krótką - którą by mógł powrócić na ziemię. Po powrocie należałoby przestudiować różnicę zaistniałą pomiędzy przewidzianym a rzeczywistym zachowaniem się aparatu i po wyeliminowaniu niedociągnięć należałoby wysłać go na odległość większą i ponownie przeanalizować wyniki. Gdy już aparat okaże się bezpieczny, a zwierzęta w nim umieszczone do odbycia pierwszych podróży zniosą je dobrze, wówczas będzie można bez niebezpieczeństwa dla życia zaryzykować podróż.




W opisie eteroplanu, który pozostawił Kolbe największą nowością było odrzucenie dotychczasowego sposobu poruszania się w przestrzeni przy pomocy koła lub śmigła. Etereoplan w przestrzeni kosmicznej miał się poruszać z wykorzystaniem siły odrzutu. Święty wynalazca  przewidywał nawet podróż człowieka w eteroplanie. Możliwe miało to być po pokonaniu siły ciążenia i stworzeniu pełnej klimatyzacji wewnątrz pojazdu. Dokładny opis wynalazku wraz z wykresami i obliczeniami matematycznymi wysłał do czasopisma "Scienza per Tutti". Według dzisiejszych rzeczoznawców projekt etereoplanu był wówczas genialnym błyskiem myśli technicznej. Zasady jego działania, jak też przewidywane trudności poruszania się w przestrzeni kosmicznej są poprawne i zgodne z tymi, jakie dzisiaj obowiązują.**)



Jeszcze kilka zdjęć cyfrowych z Niepokalanowa znaleźć można na mojej Picasie >>
----------
*) I dalej w oparciu o: Krzysztof Kunert. Globalizm św. Maksymiliana.
**) za http://malygosc.pl/gal/pokaz/1091260.Sw-Maksymilian-Kolbe-i-jego-dzielo/4

..: Notatki z prowincji :..

Notatki z prowincji. Listy z Suicide City 1.

Świat się szybko zmienia, zmienia się internet, powoli zmienia się i ten blog. Od jakiegoś czasu staje się dla mnie - jak to kiedyś p...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy