© Małgorzata Kozędra
Paulina Wilk. Lalki w ogniu. Strona 141: "Uznanie istnienia wyższego porządku paraliżuje ubogich, bo umacnia stan faktyczny, uniemożliwia tworzenie nowych norm. (...) Wiara w reinkarnację, nagrody i kary wymierzane przez bogów długo zapewniały indyjskiej demokracji relatywną stabilność i spokój, bo jej najubożsi i najbardziej zdesperowani obywatele akceptowali boskie wyroki. Rolnicy, których uprawy niszczą susze, nie wygrażają bogom i nie pikietują biur lokalnych władz, domagając się pomocy. Popełniają samobójstwa. W wywiadach dla gazet ich krewni mówią: „Taki nasz los, przyszliśmy na ten świat, by cierpieć".
Wielkomiejscy żebracy nie wyszarpują portfeli z rąk biznesmenów: większości z nich nawet skrajna bieda nie skłania do przestępstw. Czasem uwieszają się u ramienia albo przytrzymują za nogę, ale w końcu odchodzą. Choć głód i niedożywienie dotykają jedną trzecią społeczeństwa, indyjskie rządy nie muszą tłumić zamieszek ani wybuchów społecznego buntu. A zamożni mieszkańcy Delhi czy Bangaluru nie żyją sterroryzowani wściekłością wykluczonych, jak elity Rio de Janeiro. Nie muszą chodzić do pracy z bronią ani ogradzać swych posiadłości drutem kolczastym. Kupują mieszkania w zamkniętych osiedlach nie ze strachu, ale dlatego że mają dość patrzenia na biedę. Ubóstwo nie czyha, by ich napaść za rogiem, co najwyżej psuje widok z okna."
I drugi cytat, z Nowego Ekranu: "Wyludnianie Polski, masowa eutanazja, nędza, upadek, jeszcze wyższe podatki. Symulacje demograficzne są przeprowadzone do 2035. Scenariusze na nich bazujące, jak chociażby napisany w postaci ponurej satyry wpis profesora Antoniego Dudka "Długi cień demograficznej zapaści" nie uwzględniają impaktu, implikacji sytuacji Polaki wynikającej z dynamiki wzrostu globalnej populacji jak chociażby w Indiach, które mają mieć w 2050 roku 1 miliard 600 milionów ludzi i będą najludniejszym krajem świata, perspektywą 500 milionowych Stanów Zjednoczonych, Brazylii, wzrostu o kolejne 100 – 150 milionów ludności krajów arabskich. Relatywne osłabienie demograficzne i starzenie się społeczeństwa, przy tendencjach odwrotnych i stabilnych reszty świata oznacza zacofanie cywilizacyjne i zapaść gospodarczą. Administracja i ludność takiego terenu w tym wypadku Polski zostaną zmiecione. Przez wojnę lub w wyniku procesów kolonizacyjnych. Sytuacja będzie zbliżona do tej z zasiedlania przez Europejczyków obu Ameryk. Prymitywna technologicznie i społecznie ludność, zdziesiątkowana przez choroby, sprowadzona do roli niewolników została prawie całkowicie zastąpiona przez agresywnych imigrantów ".
Księżą grzmią z ambon, że ludzie nie wpuszczają księży z kolędą. K...a!, ludzie wstydzą się swojej biedy i beznadziejnej egzystencji. Polska to nie Indie, Suicide City to nie Kalkuta, hinduizm to nie chrześcijaństwo ale objawy choroby są podobne. Cierpieć należy w milczeniu i oddawać pokornie cesarzowi co cesarskie. Przecież jest fajnie, żyje się świetnie średnia krajowa wynosi ponad 4tys. zł, ja chyba żyję w jakiejś innej Polsce?
Wczoraj zarejestrowałem 15 tysięcy wejście na tą stronę. To zobowiazuje (mnie)! Aby uczcić to wydarzenie, wypiliśmy po kieliszku australijskiego Chardonnay, zamieściłem obok jedną z moich ulubionych melodii i postanowiłem skończyć z poprawnością polityczną na tym blogu. Kilka razy dziennie ktoś tu jednak zagląda, wiem od kilku osób, ze robią to dość regularnie, choć nie znajduje to odbicia w komentarzach.
Dzisiejsze zdjęcia pochodzą z portfolio Gosi Kozędry, którą miałem przyjemność uczyć fotografii jakieś 10 lat temu.
![]() |
| © Małgorzata Kozędra |
Księżą grzmią z ambon, że ludzie nie wpuszczają księży z kolędą. K...a!, ludzie wstydzą się swojej biedy i beznadziejnej egzystencji. Polska to nie Indie, Suicide City to nie Kalkuta, hinduizm to nie chrześcijaństwo ale objawy choroby są podobne. Cierpieć należy w milczeniu i oddawać pokornie cesarzowi co cesarskie. Przecież jest fajnie, żyje się świetnie średnia krajowa wynosi ponad 4tys. zł, ja chyba żyję w jakiejś innej Polsce?
Wczoraj zarejestrowałem 15 tysięcy wejście na tą stronę. To zobowiazuje (mnie)! Aby uczcić to wydarzenie, wypiliśmy po kieliszku australijskiego Chardonnay, zamieściłem obok jedną z moich ulubionych melodii i postanowiłem skończyć z poprawnością polityczną na tym blogu. Kilka razy dziennie ktoś tu jednak zagląda, wiem od kilku osób, ze robią to dość regularnie, choć nie znajduje to odbicia w komentarzach.
Dzisiejsze zdjęcia pochodzą z portfolio Gosi Kozędry, którą miałem przyjemność uczyć fotografii jakieś 10 lat temu.

