Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rolleiflex. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rolleiflex. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 lipca 2017

Fotografia zoologiczna


Pomnik Konia. (autor nieznany),  Poznań, ZOO, luty 2017 r.

Ogród zoologiczny w Poznaniu (Stare ZOO) przy ulicy Zwierzynieckiej jest najstarszym w Polsce, działającym bez przerwy, a o jego bogatej przeszłości świadczą zachowane zabytkowe pawilony, woliery i budynki. Na terenie zologu (jak mówią Poznaniacy) znajduje się kilka pomników z różnych okresów, przedstawiających większe i mniejsze zwierzęta; najbardziej efektowne to rzeźby konia  i lwa.
Stojący w pobliżu wejścia, wykonany z brązu Pomnik Konia przedstawia masywnie zbudowane zwierzę naturalnej a nawet ponad naturalnej wielkości; rzeźba przywieziona została ze Związku Radzieckiego po 1945. Poznańskie ZOO zajmuje niewielki obszar w centrum miasta, wciśnięte jest między ul. Zwierzyniecką Gajową, Bukowską i Kraszewskiego. Był to pierwszy ogród zoologiczny, który odwiedziłem w dzieciństwie. Daleko mu do Nowego poznańskiego ZOO, oliwskiego czy wrocławskiego, sentyment z dzieciństwa jednak pozostał i zachodzę tam czasami po drodze z dworca na Jeżyce.


August Gaul, 1910. Pomnik Lwa, Poznań, ZOO, luty 2017. Skan negatywu 6x6 cm.

Na cokole Pomnika Lwa znajduje się medalion z podobizną Roberta Jaeckla - pierwszego dyrektora poznańskiego ZOO w latach 1883-1907, oraz tablica pamiątkowa o treści: W tym miejscu powstał 100 lat temu poznański ogród zoologiczny. Poznań we wrześniu 1974 roku. Inskrypcja na podstawie rzeźby lwa głosi: A. Gaul 1910, co upamiętnia twórcę pomnika - berlińskiego artystę-animalistę, Augusta Gaula. Pomnik znajduje się przed wejściem do Muzeum Wiedzy o Środowisku PAN i woliery dla ptaków brodzących, pochodzącej z 1924 roku.


Za/w szybie woliery dla ptaków. Poznań, ZOO, luty 2017 r.
Skan negatywu 6x6 cm.



Poznań, ZOO, luty 2017. Skany negatywu 6x6 cm.


Tegoroczne fotografowanie Poznania zacząłem, u schyłku zimy, od Jeżyc. Jak dotąd udało mi się wykonać zaledwie kilka kadrów średnioformatowych, w Starym ZOO po sezonie. Zimą dostęp do większości zwierząt  ptaków jest niemożliwy, na teren ogrodu można jednak wejść bo pełni on również rolę dzielnicowego parku. Kilka gatunków, odpornych na środkowoeuropejskie zimowe temperatury znaleźć można bez trudu na wybiegach.

Ponieważ fizycy i matematycy przekonują nas, iż czas nie istnieje, wszechświat jest jedynie hologramem a wszystko jest teraźniejszością, to absolutnie nie ma potrzeby zachowywanie chronologii zdarzeń zapisywanych na tym blogu. Zdjęcia, które właśnie tu zamieszczam wykonałem w lutym 2017 r. czyli teraz? Temat jest rozwojowy będzie trzeba mocno się postarać aby znaleźć powiązanie między teoriami kwantowymi, strunowymi oraz wszystkiego a tezą klasyka, że fotografia to balsamowanie czasu, czasu który nie istnieje - tak bardzo, że fizycy nawet nie próbują go zdefiniować.



Poznań, ZOO, luty 2017. Skany negatywu 6x6 cm.

----
Z A P R O S Z E N I E
 Mimo kanikuły - uprzejmie Z A P R A S Z A M na otwarcie mojej najnowszej wystawy "NOTATKI Z PROWINCJI" cz. 1. 
​Wernisaż odbędzie się w Skansenie w Osieku n. Notecią, w niedzielę 6 sierpnia 2017​ r., o godz. 13.30 w ramach cyklicznej imprezy NIEDZIELA W SKANSENIE.

"Notatki z prowincji" w Osieku oglądać będzie można do 29 września​ 2017 r.

środa, 10 lutego 2016

Dąb "Przemysł II" z Marlewa



Marlewo, dąb Przemysł II, 7.02.2016 r. (skan negatywu 120)

Historia nauczycielką życia

W ostatnich tygodniach publicyści porównują sytuację w jakiej Polski i zmagania rządu Beaty Szydło z ostatnimi dniami I Rzeczypospolitej, kiedy po podjętych wreszcie, próbach odnowy państwa, przeciwko reformom Konstytucji 3 maja, zawiązała się konfederacja targowicka pod protektoratem carycy Katarzyny II,  której celem była obrona zagrożonej wolności! (coś jakby KOD?)
Warto przypomnieć, że podobna polityka sąsiadów wobec legalnych władz Polski, przy aktywnym udziale własnych ale za to możnych obywateli stosowana była już w średniowieczu.




Marlewo, dąb Przemysł II, 7.02.2016 r. (skan negatywu 120)

Równo 720 lat temu, w wigilię rocznicy mordu dokonanemu na  Królu Polski, Księciu Wielkopolskim z rodu Piastów Przemyśle II odwiedziliśmy wyniosły dąb Przemysł II, który rośnie na skraju wsi Marlewo, przy drodze do Siernik, w miejscu gdzie prawdopodobnie ranny Przemysł II został dobity przez Jakuba de Gűntersberga nazywanego w wielu źródłach Jakubem Kaszubą.
Tragedia rozegrała się w środę popielcową, 8 lutego 1296 roku; zadaniem oddziału rycerzy najemników miało być pojmanie przebywającego w Rogoźnie polskiego Króla i uprowadzenie żywego w swoje strony, gdzie jak pisał Długosz miał stać się najwspanialszym pomnikiem sławy ich imienia (inicjatorów porwania) wśród narodów germańskich. Miejsce i czas zamachu były świetnie wybrane, Rogoźno nie posiadało warownego zamku, a straż królewska była w zasadzie symboliczna, król wtedy nie spodziewał się zagrożenia dla swojego życia z żadnej strony. Cel wizyty królewskiej w Rogoźnie był jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli rekreacyjny.
Rankiem po całonocnej libacji, kiedy rycerstwo i cały orszak królewski jeszcze mocno spali, nastąpił atak, któremu nikt nie był wstanie się przeciwstawić. Krótka obrona została szybko przełamana a ranny król uprowadzony przez napastników. Sprawcy wieźli ciężko rannego Przemysła przez kilka kilometrów, w kierunku południowo-wschodnim (dla zmylenia pościgu) ale ów zbytnio opóźniał odwrót więc go dobili po czym porzucili królewskie zwłoki na drodze; tam znaleźli je rycerze biorący udział w pościgu. Miejsce znalezienia ciała, czyli zarazem miejsce dobicia (porąbania) rannego króla w tradycji określane jest nazwą Porąblic (Edward Raczyński). Zabójcom udało się zbiec w swoje strony i uniknąć kary.


Marlewo, dąb Przemysł II, 7.02.2016 r. (skan negatywu 120)

Analiza źródeł pozwala domniemywać, że inicjatywa zamordowania koronowanego zaledwie kilka miesięcy wcześniej Przemysła II, wyszła od margrabiów  brandenburskich z linii spokrewnionej z Piastami - był wśród nich Konrad, szwagier polskiego króla i jego dwaj synowie - siostrzeńcy  Przemysła II. O planach wiedzieli i współuczestniczyli w całej sprawie, rycerze z otoczenia króla, z rodów Nałęczów i Zarembów. Skala  zaangażowania w intrygę jednych i drugich była różna w zależności od źródeł a tych nie brakuje. Istnieje teoria, że w zbrodni maczał palce również czeski król Wacław.

Badacze zastanawiali się komu śmierć Przemysła mogła przynieść największe korzyści. Wspomniany Wacław koronował się na Króla Polski w 1300 roku, może być coś na rzeczy? W opinii Jana Długosza motywem uprowadzenia i zbrodni, była złość i nienawiść do Polaków ze strony Niemców, którzy starali się w miarę swych możliwości zniszczyć i unicestwić rodzącą się świetność Królestwa Polskiego. Margrabiom Brandenburskim nie podobało się umocnienie związku Wielkopolski z Pomorzem Gdańskim co dokonało się po koronacji Przemysła; ich pretensje do Gdańska i Pomorza były doskonale znane i artykułowane. Z kolei udział w spisku możnych rodów herbów Nałęcz i Zaremba był elementem gry politycznej prowadzonej już wcześniej w imię doraźnej korzyści wbrew interesom własnego kraju.

~:----------------------------------------------------:~
Katedra – Bazylika śś. Piotra i Pawła w Poznaniu,
2015 r. Skan negatywu 135
Z racji 700-lecia koronacji Przemysła II na króla Polski z inicjatywy Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Oddział w Poznaniu – przeprowadzono w 1995 generalny remont kaplicy. Na zachodniej ścianie kaplicy osadzono potężną płytę epitafijną z brązu ważącą około 3200 kg, wykonaną według projektu prof. Mariana Koniecznego. Ta monumentalna płaskorzeźba przedstawia w centralnej części Przemysła II króla Polski, w towarzystwie ojca Przemysła I i żony Rychezy – Mariana Koniecznego.. Ponad nimi orzeł Przemysła II. (Źródło >>)

Przemysł II. Katedra – Bazylika śś. Piotra i Pawła w Poznaniu,
2015 r. Skan negatywu kolorowego 135

~:-------------------------------------------------------:~ 

Król, Przemysł II zmarł w 39 roku życia, po zaledwie siedmiu miesiącach i jedenastu dniach od swej koronacji w katedrze gnieźnieńskiej; pochowany został w Poznaniu w katedrze św. Piotra; na nim skończyła się obejmująca półtora wieku i pięć pokoleń epoka książąt piastowskich Wielkopolski.
Kronika oliwska podaje, że zamordowany został w zemście za własną żonę, świętobliwą Lukertę (Ludgardę), którą, mając w szpetnym podejrzeniu, sam przedtem kazał zabić - ale to już temat na inny artykuł. Zarówno życie prywatne i polityczne Przemysła II, mimo, że krótkie, pełne było ciekawych epizodów. Opinie współczesnych na temat osobowości i polityki Przemysła II są pełne sprzeczności, ciekawa okazała się za to reperkusja wydarzeń z Rogoźna-Marlewa-Siernik sprzed 720 lat.
Profesor Zygmunt Boras w swojej pracy o Przemyśle II zamieścił rozdział autorstwa Wojciecha Łysiaka, Przemysł II – bohater ludowy. Żaden z Piastów nie utrwalił się w wielkopolskim folklorze w stopniu tak wielkim jak Przemysław II. W Rogoźnie i okolicach spisanych zostało kilkanaście, podań ludowych ilustrujących okoliczności śmierci króla. Już w pierwszej połowie XIX w. Edward Raczyński i Oskar Kolberg lokują miejsce zdarzenia w okolicy Siernik, przytaczają nazwę miejsca morderstwa - Porąblice.

http://www.rck.rogozno.pl/muzeum-regionalne-mainmenu-63

Wojciech Łysiak: W pamięci zbiorowej (a nie historii) zachowało się kilka różnych wersji wydarzenia, w opowieści a postać Przemysła urosła do rangi bohatera ludowego - bohatera , w istocie swej, pozbawionego cech bohaterskich, aczkolwiek uznawanego i utożsamianego z niezwykłym, niecodziennym wydarzeniem.|X|



~:---------------------------o|||o----------------------------:~ 
Źródła:


  • Zygmunt Boras. Przemysław II. 700 lecie koronacji; Międzychód 1995
  • Bronisław Nowacki Przemysł II, Poznań 1995

czwartek, 23 kwietnia 2015

Parki i ogrody. Sierniki

 
Klasycystyczny pałac w Siernikach jest obiektem szczególnym, od początku wzbudzał duże zainteresowanie i podziw w całej Wielkopolsce. Przez pierwsze dekady XIX wieku był najczęściej kopiowanym wzorcem nowoczesnego pałacu-willi.  Jego zarówno sztywne jak i swobodne naśladownictwa znajdują się w Objezierzu, Mchach, Racocie, Jarogniewicach i Pakosławiu. 


Pałac w Siernikach. 15.02. 2015 r. Fotografia 24x24 cm



Podziwiane do dzisiaj, monumentalne budowle rezydencjalne w w typie Rogalina albo Pawłowic jakie wznosiła arystokracja wielkopolska w XVIII, były obiektami wyjątkowymi. Mimo, że nie były typowymi obiektami mieszkalnym odegrały ważną rolę w rozbudzeniu gustów i potrzeb, przyczyniły się do podniesienia wymagań w zakresie wygody mieszkania i higieny wśród szlachty, można by powiedzieć ówczesnej wyższej klasy średniej ;-). Na ewolucję projektów architektonicznych rezydencji szlacheckich nie bez wpływu były liczne podróże zagraniczne i bardziej intensywne kontakty wielkopolskiej szlachty ze stolicą, zwłaszcza dworem królewskim. Przedstawiciele szlachty przebywając w Warszawie, na własne oczy mogli zobaczyć budynki publiczne i prywatne rezydencje wznoszone w nowej estetyce, rozwijać swój gust artystyczny i wymagania w zakresie wygody mieszkania. Wpływy Berlińskie i Wrocławskie pojawiły się trochę później.
 


Park w Siernikach. 15.02. 2015 r. Fotografia 24x24 cm


Park w Siernikach. 15.02. 2015 r. Zdjęcie cyfrowe


Profesor Witold Molik w książce Życie codzienne ziemiaństwa w Wielkopolsce w XIX i na początku XX wieku...*)  zauważa, że po roku 1785 zaprzestano zupełnie w Poznańskiem wznoszenia wielkich rezydencji na pokaz. Przyczyną były  nie tylko wysokie koszty budowy i utrzymania ale i ograniczenie funkcji reprezentacyjnych rezydencji szlacheckich w gorącym okresie przemian.
Przy mniejszych możliwościach finansowych średnio zamożnej szlachty, która stanowiła większość w Wielkopolsce owe coraz wyższe wymagania mogły znaleźć urzeczywistnienie w murowanej siedzibie o mniejszej skali, stanowiącej „swoistą redukcję form okazałego pałacu przy równoczesnym zachowaniu pewnych cech tradycyjnego dworu". Pierwszą tego rodzaju rezydencję klasycystyczną, nie tylko w Poznańskiem, ale w ogóle w Polsce, zaprojektowaną przez Jana Christiana Kamsetzera wzniesiono w 1786 roku dla Katarzyny z Raczyńskich Radolińskiej w Siernikach. Był to pałac niewielkich rozmiarów, w którym połączono umiejętnie monumentalne formy architektoniczne z funkcjonalnym układem wnętrz. Określany już przez współczesnych jako arcydzieło i klejnocik, otworzył nową epokę w dziejach wiejskiej siedziby szlacheckiej na ziemiach polskich. Malowniczo położony uderzał piękną i czystą architekturą w stylu klasycystycznym, swoistą wytwornością wynikającą z prostoty. W surowej, prostokątnej bryle budynku wyłom czynił wysoki portyk kolumnowy od frontu oraz ryzalit trójboczny od strony ogrodu**). Walory pałacyku podnosił układ wnętrz o dogodnej wielkości, dobrze oświetlonych i wygodnie powiązanych. Najważniejszą kondygnację stanowił parter, na którym znajdowały się wnętrza reprezentacyjne (z wielką salą nakrytą spłaszczoną kopułą) i pomieszczenia mieszkalne. Niskie piętro zajmowały pokoje gościnne i sutereny - pomieszczenia gospodarcze (kuchnia itd.). Nowością było umieszczenie na jednej kondygnacji wnętrz reprezentacyjnych i mieszkalnych oraz ulokowanie w pałacu także wszystkich pomieszczeń pomocniczych, co pociągnęło za sobą zaniechanie wznoszenia odrębnych budynków kuchennych.***)









Park w Siernikach. 15.02. 2015 r. Zdjęcia cyfrowe

Z tyłu pałacu znajduje się rozległy park krajobrazowy z XIX w. o pow.1,5 ha, obecnie w znacznym stopniu zdziczały, o częściowo zatartym układzie przestrzennym. Znaleźć można tutaj ponad 30 gatunków starych drzew, m.in. okazałe dęby szypułkowe, lipy drobnolistne, klony i jesiony wyniosłe. Na uwagę zasługuje aleja kasztanowo-lipowa i 400 metrowy kanał na osi pałacu od strony parku. Jest to najstarszy w Wielkopolsce park krajobrazowy rozplanowany na terenie leśnym. ****)



Park w Siernikach latem, 2009 r. Zdjęcie cyfrowe


Park w Siernikach, 15.02.2015 r. Zdjęcie cyfrowe


Po raz pierwszy w historii wzmianka o miejscowości Sierniki pojawiła się w związku z mordem na królu Polski w 1296 r. W Popielec, dzień postu, skruchy i pokuty, został tu dobity i ostatecznie zamordowany Przemysł II, który zaledwie siedem miesięcy wcześniej, po przeszło dwustu latach przerwy, został koronowany w Gnieźnie na króla Polski.
Jak bardzo to polskie i współczesne - kiedy wreszcie udało się zjednoczyć rozbity kraj, osadzić na tronie suwerennego władcę, mimo mnogości przeciwieństw i wrogów, dzięki szczeremu zaangażowaniu pokoleń patriotów - ktoś (Zarembowie i Nałęczowie) musiał to spieprzyć, bo prywata u nas zawsze była i jest motorem wszelkich destrukcyjnych antypaństwowych działań.



Pałac w Siernikach. 15.02. 2015 r. Zdjęcie cyfrowe




Więcej o historii Siernik i pałacu pisał w 2010 p. Rafał Różak. Sobie, Swoim, Przyjaźni, Czasowi >>*****), tamże zdjęcie archiwalne pałacu z początku XX w. oraz współczesny widok budynku od frontu oraz historia upadku po 1989 r.,
Historia i opis pałacu również na stronie Region Wielkopolska>>---
*)Witold Molik. Życie codzienne ziemiaństwa w Wielkopolsce w XIX i na początku XX wieku. Kultura materialna, Wydawnictwo Poznańskie 1999
**) Ostrowska-Kębłowska, Architektura pałacowa, s. 132n. n Tamże, s. 148n.
***)Witold Molik. Życie codzienne ziemiaństwa.....
****) Sierniki w  Polskie Zabytki. Katalog zamków, pałaców i dworów w Polsce >>
*****) Rafał Różak. Sobie, Swoim, Przyjaźni, Czasowi, Głos Wągrowiecki 2010 >>



piątek, 10 kwietnia 2015

Problemat



Fotografia ćwiczebna 1. Ta klatka była mocno zaświetlona,
gęstość osłabiłem chemicznie.
Odbitka na papierze Ilford Multigrade RC Xpress, 24x30 cm


I udało się, Ilford Selochrome, z lat '50, '60 ubiegłego wieku, film negatywowy 620 pozostawiony w Brownie okazał się nienaświetlony, szkoda... Zabrałem go do Gniezna, mimo przejmującego zimna i przenikliwego wiatru tego dnia, kilka kadrów ćwiczebnych w centrum miasta udało mi się wykonać. Liczyłem na znaczny spadek czułości i bardzo obficie naświetlałem. Okazało się, że zbyt mocno, czas wywołania też był szacunkowy. Jak wnioskowałem, po luźnym nawinięciu filmu na rolkę, Selochrome okazał częściowo zaświetlony, pomógł osłabiacz Farmera. Efekt okazał się nadspodziewanie dobry, Browniego mogę więc wykorzystać do pewnych, szczególnych zdjęć. Efektów co prawda nie powtórzę, bo film był tylko jeden ale za to się nie zmarnował. Tutaj wracam do pierwszego zdania, szkoda, że negatyw nie był jednak wcześniej naświetlony, druga ekspozycja po półwieczu miała szansę spowodować, że na tych kadrach znalazło by się coś więcej niż ćwiczenia optyczno-chemiczne, była by szansa na pojawienie się FOTOGRAFII.



Fotografia ćwiczebna 2.
Odbitka na papierze Ilford Multigrade RC Xpress, 24x30 cm



Ten sam motyw wykonany rolejem, piony lekko poprawiłem w programie graficznym.
Odbitka na papierze Ilford Multigrade RC Xpress, 24x24 cm


Problemat istotny: jak stracić cnotę i zachować niewinność? 


Janusz Nowacki przyjechał dzisiaj po swoje Twarze jazzu, znaleźliśmy dłuższą chwilę na rozmowę, jak zawsze w była inspirująca. Janusz nigdy nie szczędził młodszym kolegom porad, pomocnych uwag, bezcennych opinii krytycznych, miażdżących ale konstruktywnych recenzji. Nie miał nigdy problemu z podzieleniem się swoją wiedzą i doświadczeniem fotograficznym i galeryjnym a przy tym nie wpadał w protekcjonalny ton. Podobnie traktował kolegów jedynie Lechu Morawski.
Mistrz radzi  aby w celach wystawowych skanować-sfotografować negatywy, opracować tonalnie, poprawić błędy i wykonać wydruki. I tak jedynie nieliczni poznają wartość prawdziwego ręcznie wykonanego fotogramu. Niewielu dziś jest wstanie dostrzec wartość i znaczenie prawdziwej odbitki żelatynowo-srebrowej.
Zwierzyłem się, że projekt, nad którym od lat pracuję, postaram się opracować na barytach i dobrych plastikach ale na inne, archiwalne negatywy, z których mógłbym wykonać ważne dokumentalnie wystawy, nie mam już ani siły ani pieniędzy. Janusz zasugerował aby odbitki wykonać (bo mam już uzbierany papier), nawet niezbyt duże ale odłożyć do archiwum, pokazywać tylko znającym się na rzeczy, kolegom analogowym, na wystawy zaś przygotować kopie-wydruki cyfrowe. Oj, namącił mi w głowie... jak to wszystko mam pogodzić z Manifestem z 2012 r? Nie da się jednocześnie zjeść ciastko i je mieć.


Fotografia ćwiczebna 3.
Odbitka na papierze Ilford Multigrade RC Xpress, 24x30 cm

wtorek, 7 kwietnia 2015

Oleszno, 1.02.2015 r.





Jeszcze raz kamień z Oleszna, tym razem zimą, bez liści i nieprzypadkowo ujętymi ludźmi dla oddania skali. Panowie widoczni na zdjęciach pamiętają czasy kiedy kamień przerastał ich wysokością. Ponad grunt wystaje mniejsza część kamienia, większość, jak góra lodowa, znajduje się pod spodem.  Podobno podejmowano były próby kopania wgłąb obok głazu ale im głębiej kopali tym więcej było kamienia. Zimowa porą, bez gęstwiny roślinności okazuje się, że las wokół kamienia był kiedyś rozległym terenem spacerowym, czymś na kształt parku, zostały jeszcze ślady alejek i ścieżek a  przez strumyki przerzucone są mostki. 




Dodatkowo fragmenty dokumentacji wykonanej telefonem.











piątek, 26 września 2014

Leszek Biały Niedoceniony



Skan odbitki żelatynowo-srebrowej na papierze barytowym 20x23 cm.



Koniec rządów i życia Leszka Białego był tragiczny pisał Jasienica w Polsce Piastów. Twierdził, że co prawda książę niczym specjalnym nie odznaczył się w dziejach Polski, ale pewne wiadomości  świadczą o nim dodatnio. W czasach krucjat, szerokiej ekspansji kościoła zachodniego, kiedy ziemie zamieszkiwane przez pogan (w tym konkretnym przypadku chodzi o ziemie plemion pruskich) uznawano za niczyje - władca chrześcijański zobowiązany był do szerzeniu wiary ogniem i mieczem. Leszek Biały uważał i postępował zupełnie inaczej. Jedni uważają, że z lenistwa inni, że z braku odwagi, po wiekach, współcześni nam historycy oceniają Leszka Białego raczej jako człowieka o niskiej energii skłaniającego się do dialogu i współpracy. Książę Leszek nie chciał i nie zamierzał nawracać Prusów siłą. Doradzał zakładanie w ich kraju ośrodków  handlowych, co miało ułatwić przenikanie religii katolickiej drogą pokojową. Warto zapamiętać ten szczegół. Dowodzi on, że tolerancja i skłonność do współżycia z innowiercami na ludzkich warunkach istniały już w Polsce piastowskiej i nie zanikały nawet w dobie głębokiego upadku politycznego Na wyprawę krzyżową Leszek nie wyruszył, wyjaśniając papieżowi, że w Palestynie brak piwa i miodu, bez których żyć nie można. Henryk Samsonowicz w szkicu o Leszku Białym w "Poczcie królów i książąt Polski" pisze o tym tak: (…) złożył Leszek ślub, że weźmie udział w przygotowywanej wówczas wyprawie krzyżowej. W 1218 roku rozpoczął jednak starania o zwolnienie z obowiązku jazdy do Syrii, proponując papieżowi inne rozwiązanie. Zamiast do Ziemi Świętej, gdzie trudno mu będzie jechać, bo nie znają tam piwa, stałego składnika jego stołu, jak tłumaczył papieżowi – zorganizować miał wyprawę do pogańskich Prus. Tu następuje najciekawsza i najoryginalniejsza propozycja. Należy zorganizować handel między Polską a Prusami poprzez reglamentację wywozu najbardziej poszukiwanych produktów – żelaza, soli i broni. W tym celu należy założyć – już na zdobytym terytorium pruskim – miasto, które będzie głównym dystrybutorem tych towarów. Przybywający po nie Prusowie będą mogli stopniowo nauczyć się wiary chrześcijańskiej. Trudno ocenić obecnie stopień realności tego planu, wydaje się jednak, że pomysł pokojowej, gospodarczej i kulturalnej ekspansji zasługuje na uwagę i że jego realizacja mogłaby przynieść efekty odmienne od tych, które miały miejsce w wyniku późniejszych wypraw krzyżackich.



Marcinkowo 2014. To i wszystkie zdjęcia poniżej są cyfrowe.







W roku 1227 książę wyruszył w kierunku Pomorza Gdańskiego, ale tam nie dotarł. Działał w porozumieniu z Władysławem Laskonogim oraz z dziedzicem Wrocławia, księciem Henrykiem Brodatym - pisze dalej Jasienica. Przeciwnikiem ich był Władysław Odonic-Plwacz, (...) zwolennik opierania się na wielmożach duchownych. Opanowawszy północną Wielkopolskę zawarł on przymierze ze Świętopełkiem gdańskim. Leszek Biały, Władysław Laskonogi i Henryk Brodaty obradowali w Gąsawie. Odonic, który umyślnie zwłóczył i wypatrywał sposobnej chwili, naprowadził na nich ludzi Świętopełka. 






Napad przyszedł niespodziewanie, kiedy wielu z uczestników zjazdu zażywało łaźni. Leszek zdążył z niej wyskoczyć, dopadł konia i jął uchodzić w kierunku Marcinkowa. Zginął doścignięty na polach przylegających do słynnego Jeziora Biskupińskiego. Henryk Brodaty odniósł kilka ran i niechybnie straciłby życie, gdyby go nie osłonił własnym ciałem rycerz Peregryn z Weissenburga, którego pamięć sławiono odtąd jako wzór wierności i poświęcenia. Ludzie Świętopełka mordowali każdego, kto się nawinął pod nóż, nie szczędząc bezbronnych i nagich.







Prawem rodowej vendetty Konrad Mazowiecki musiał pomścić śmierć brata. Nie zrobił jednak tego bo bardziej zainteresowany był spuścizną po Leszku Białym. Chodziło o opiekę nad - Grzymisławą, księżniczką łucką - półtorarocznym syna Bolesławem, później nazwanym Wstydliwym. Możnowładztwo krakowskie  przyznała to prawo Władysławowi Laskonogiemu w zamian za przysięgę zachowania praw biskupów i baronów. Ten układ wywołał długotrwałą wojnę domową A uganiający się za marzeniem o tronie Konrad ani spostrzegł że tymczasem za jego plecami dokonywują się rzeczy, mające w przyszłości podważyć sam byt państwa polskiego - pisał Jasienica.**)











Marcinkowo Górne, miejsce śmierci Leszka Białego


Współczesny historyk, Marek Chrzanowski uważa Leszka Białego za postać wyjątkową i niedocenioną wśród innych władców piastowskich, doby rozbicia dzielnicowego. Był księciem władcą krakowskim, którego wszyscy dzielnicowi książęta piastowscy uznawali, choćby czysto nominalnie i w określonych okolicznościach, za posiadającego pewne uprawnienia zwierzchnie nad całością ziem polskich (stąd użycie w tytule terminu princeps Poloniae). Historiografia zdecydowanie nie doceniła roli Leszka Białego w procesie jednoczenia ziem polskich. Książę charakteryzujący się łagodnością, dobrocią, prawością, nadający przywileje Kościołowi, był traktowany jako słaby, pozbawiony charakteru i talentu władca. Jego śmierć, tragiczna i niwecząca część, z trudem wypracowanego dorobku, tylko podkreślała ten negatywny wizerunek.*)
Autorem monumentalnego pomnika Leszka Białego jest Jakub Juszczyk, rzeźbiarz, legionista. Pomnik postawiono w Marcinkowie w 1927 r. Z kolei obelisk stojący w Marcinkowie Górnym upamiętnia 780 rocznicę zamordowania Leszka Białego pochodzi z 2008 r.
------------------

Biskupin 2012. Zjazd w Gąsawie i śmierć Leszka Białego, XVIII Festyn Archeologiczny.

























            ---------------
*) Marek Chrzanowski. Leszek Biały. Książę krakowski i sandomierski. Princeps Poloniae. Ok. 1188- 23/24 listopada 1227
**) Chodzi Jasienicy o rosnący w siłę Zakon Krzyżacki.

..: Notatki z prowincji :..

Notatki z prowincji. Listy z Suicide City 1.

Świat się szybko zmienia, zmienia się internet, powoli zmienia się i ten blog. Od jakiegoś czasu staje się dla mnie - jak to kiedyś p...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy