Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kafenol. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kafenol. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 maja 2015

Smogulec hrabiego Hutten-Czapskiego. Kolejne obiekty



Potem rządca został poddany torturze herbaty. Fabrizio kazał przynieść dwie filiżanki i okropnie zgnębiony don ‘Nofrio musiał jedną z nich wypić.

(Giuseppe Tomasi di Lampedusa. Gepard)

Smogulec, 2015 r. Skan powiększenia na papierze Ilford Xpress MG, (nieprzeterminowanym), 24x30 cm



Bogdan Franciszek Serwacy Hutten-Czapski, właściciel dóbr Smoguleckich był postacią nietuzinkową, interesująca i niejednoznaczną; jednak z lektury kilkuset stron jego pamiętników*) o Czapskim-żywym, czującym człowieku dowiadujemy się niewiele a właściwie nic; znajdujemy za to szczegółowe opisy służby wojskowej i misji dyplomatycznych w imieniu cesarza Prus i Niemiec Wilhelma II. Urodzony w 1851 r. już jako młodzieniec poznał członków panującej w Niemczech Hohenzollernów, niemieckich i francuskich arystokratów; rozszerzył i pogłębił te znajomości podczas mniej i bardziej tajnych misji dyplomatycznych, głównie do Rzymu; w czasie I wojny światowej, Czapski, pupil cesarza kierowany był do niewiele znaczących zadań, nie mając pojęcia, że zakres władzy i rola jego protektora zostały w raz z eskalacją działań wojennych drastycznie ograniczone. 
Za to dość drobiazgowo, jako naoczny świadek, opisuje listopadowe dni 1918 r., przejmowania przez Polaków władzy w Warszawie; kilka dni później opuścił Warszawę i wyjechał do swej siedziby rodowej w Smogulcu; dopiero 30 listopada po opublikowaniu obwieszczenie cesarza Wilhelma, w którym zwalniał swych oficerów i urzędników od przysięgi na wierność Bogdan Hutten-Czapski zrozumiał, że nie ma powrotu do jego dawnego feudalnego świata: cesarskiego dworu, misji dyplomatycznych, brylowania na dworach. Zerwanie z dawnym życiem zajęło jednak hrabiemu Czapskiemu kilka lat; długo jeszcze utrzymywał przyjazne stosunki z wpływowymi postaciami z czasów sprzed I wojny; przez kilka lat wynajmował 14-pokojowe mieszkanie w centrum Berlina obok alei Unter den Linden, w którym mieszkał wspólnie z byłym kanclerzem Bethmann-Hollwegiem, regularnie jeździł do Rzymu, gdzie spotykał się z  weteranami polityki, sprzed 1914 r.,  jak b. kanclerzem II Rzeszy Bülowa (zanim ten opublikował swe wspomnienia, w których Czapskiego oczernił), czy starymi kardynałami z czasów Leona XIII; w końcu zwinął wszelkie interesy w Niemczech i powrócił do Smogulca.



Smogulec, 2015 r. Skan powiększenia na papierze Ilford Xpress MG,
(nieprzeterminowanym), 24x24 cm

Jego przyszłość w wolnej Polsce, nie była jasno zarysowana; postrzegany był, zresztą słusznie,  jako dyplomata i protegowany niemieckiego cesarza, mógł się obawiać wywłaszczenia; stąd pomysł adoptowania 25-letniego Emeryka Augusta Czapskiego, rozwiązania ordynacji i utworzenia fundacji (w celu popierania nauki polskiej).

W pamiętnikach znalazłem jedynie kilka linijek o gorących dniach Powstania Wielkopolskiego, kiedy to w parku miedzy kościołem a pałacem i wielokrotnie wybuchają pociski artyleryjskie; walki w ty rejonie były dość zacięte; do przepraw na Noteci ze Smogulca jest niecałe 6 kilometrów; na cmentarzu znajdują się mogiły 5 powstańców, poległych w tym rejonie, w styczniu-lutym 1919 r.
Z pamiętników nie dowiadujemy się nic, w ogóle; zero, null, o gospodarowaniu w rodowym Smogulcu a prawie wszystkie obiekty, które tam stoją, wybudowane albo przebudowane zostały właśnie z jego inicjatywy.


Smogulec, 2015 r. Skan powiększenia na papierze Ilford Xpress MG,
(nieprzeterminowanym), 24x24 cm


Nieprędko bym wrócił do tematów Smoguleckach gdyby nie ponowna, po wielu latach, lektura nowego (2009) tłumaczenia powieści Lampedusy dokonanego przez Stanisława Kasprzysiaka; tym razem pod tytułem znacznie lepiej przystającym do oryginału GEPARD. Bogdan Hutten-Czapski, Polak  z urodzenia, Niemiec z wyboru, arystokrata i kosmopolita jest mi najbliższym terytorialnie znanym przedstawicielem wysoko urodzonych. Do tej pory mieszkańcy wsi w okolicach Gołańczy wspominają opowieści o karcianych i erotycznych wyczynach hrabiego mimo, że od tamtych czasów minął prawie wiek; zbiorowa pamięć przechowuje informacje o tym, które majątki i do kogo Czapski przegrał w karty.
Lampedusa napisał tylko jedną powieść, zresztą wydaną już po jego śmierci; Lampard/Gepard powstawał w atmosferze mody na awangardę, w czasach kiedy tradycyjna powieść uważana była za skończoną, mimo to tradycyjna narracja, dobrze opowiedziana historia się obroniły i książka jest wydawana i czytana do dzisiaj czego nie można powiedzieć o wielu dziełach nowej powieści.

Smogulec, 2015 r. Skan powiększenia na papierze Ilford Xpress MG,
(nieprzeterminowanym), 24x24 cm



Założycielem rodu Tomasich był Thomaso, dowódca straży pałacowej bizantyjskiego cesarza z VI w. Tyberiusza; ów Thomaso poślubił Irenę, córkę cesarza i używał przydomka Lampart.  Wizerunek lamparta na tarczy herbowej książąt Lampedusy podlegli im chłopi nazywali w dialekcie sycylijskim gattupardu (a nie leopardo); w powieści geparda utożsamiać miał książę Salina Don Fabrizio; posłowiu Stanisław Kasprzycki przytacza fragment listu (z 1957 r.) Lampedusy do przyjaciele  Enrico Merlo di Tagliaviti: Nie warto ci mówić, że książę Salina to książę Lampedusy, Giulio Fabrizio, mój pradziadek, wszystko tu jest prawdziwe, wzrost, matematyka, myląca gwałtowność, sceptycyzm, żona, matka Niemka, odmowa zostania senatorem (…) Sycylia jest: jaka była w 1860, przedtem i zawsze.
Powieściowy Don Fabrizio, pradziadek pisarza, wciela w życie autentyczne notatki z dziennika, co prawda nie własnego, ale swego syna, dziadka pisarza Giuseppe Tomasiego: w tym dzienniku była mowa i o rodzinnym odmawianiu różańca, i o rodzinnym zmartwieniu jakim była fanatyczna pasja do koni i żałośnie mierna osobowość pierworodnego syna Gulia (ojca pisarza). Lampedusa z ochotą przenosił na Don Fabrizia także własne przymioty: pogodny sceptycyzm, uszczypliwy sarkazm, pozorną nieczułość z nalotem wzgardliwości i wyzbytą złudzeń gorycz.
Sukces powieści umocniony został ekranizacją z 1963 r.; film na podstawie książki o zmierzchu starej epoki, o świecie, który nieuchronnie umiera, chyba nieprzypadkowo nakręcił przedstawiciel innego arystokratycznego rodu, nie tak starego jak Tomasich (bo wzmiankowanego dopiero od XI wieku) - Lucino Visconti di Modrone, hrabia di Lonate Pozzolo, reżyser z herbem, komunista i homoseksualista; ukończył Lamparta (Il gattopardo) już w 1963 roku, zaledwie pięć lat po pierwszym, pośmiertnym wydaniu książki Lampedusy.


Smogulec, 2015 r. Skan powiększenia na papierze Ilford Xpress MG,
(nieprzeterminowanym), 24x24 cm

Na koniec kilka słów Lampedusy o twórczości, słowa te są głęboko przemyślane, autor jednej powieści nie rzucał słów mimowolnie, jego przyjaciele i uczniowie mówili, że przeczytał wszystkie książki, nawet te jeszcze nienapisane; zdanie można chyba, bez nadużycia, odnieść do wszelkiej twórczości w tym fotograficznej: To co sami tworzymy, jest w istocie, tworzone przez wielu naszych poprzedników… My tylko wieńczymy gotowy już gmach, który jednak wznosili również inni. (Letteratura inglese. Szkic o Henrym Jamesie).
----
*) Bogdan Franciszek Serwacy Hutten-Czapski h. Leliwa, niem. Bogdan Graf von Hutten-Czapski (ur. 13 maja 1851 w Smoguleckiej Wsi, zm. 7 września 1937 w Poznaniu) – hrabia polskiego pochodzenia, polityk pruski, burgrabia Cesarskiego Zamku Poznańskiego, kurator uczelni warszawskich 1915–1918, prezydent Związku Polskich Kawalerów Maltańskich 1926–1937, właściciel ordynacji Smogulec w obecnym woj. wielkopolskim, doctor honoris causa Uniwersytetu[2] i Politechniki Warszawskiej… i tak dalej w Wikipedii


**) Bohdan Hutten-Czapski: Sześćdziesiąt lat życia politycznego i towarzyskiego. T. I. Warszawa: Księgarnia F. Hoesicka, 1936

piątek, 14 czerwca 2013

Fotografia ekologiczna. Kafenol (caffenol)




Zdaje się, że jesteśmy u progu kolejnej rewolucji modowej. Papieżyca punkowej mody Vivienne Westwood rozpętuje ją pod hasłami ekologicznymi. Bunt przeciwko systemowi zamieniła walkę o lepszą przyszłość planety. Pod sztandarami etycznego krawiectwa proponuje ubiory z recyklingu, materiały stworzone choćby z plastikowych butelek pet. Babcia punka, proponuje abyśmy otwierając szafę zastanowili się czy nasze ubrania są etyczne.
W naszej części Europy dawanie drugiego życia zużytym przedmiotom to nic nowego. Tworzenie czegoś z niczego, narzędzia, ubioru, przedmiotu codziennego użytku z czegoś wyrzuconego to nic nowego w społeczeństwie niedostatku jakim przez kilka dekad byliśmy. Dla wielu z nas to nie rewolucja a codzienność. Co innego dla bogatych i przejedzonych z Ameryki i Europy zachodniej.  Jak to się ma do fotografii, nijak ale...





Posiadam kilka aparatów analogowych, które wypatrzyłem w lumpeksach. Czasami wystarczyło aby aparat zasilić baterią, włożyć film i fotografować (jak maleńkim, ale w metalowej obudowie Olympusem XA3). Moim ulubionym znaleziskiem jest jednak Kodak Brownie 44A, do którego zamiast trudno dostępnego i drogiego filmu 127 można - po wymontowaniu jednego elementu - bez problemu załadować film 135. Otrzymujemy klatkę 4x3,5 cm z perforacją jak na zamieszczonych zdjęciach.  





 Kafenol/Caffenol

Następnym problemem, na razie połowicznie rozwiązywalnym,  są odczynniki. Zamiast wywoływaczy opartych na trujących związkach na bazie np. metolu możemy bez większego trudu (z substancji, które znajdziemy w naszej kuchni) złożyć nietoksyczny, nie zagrażający otoczeniu, łatwo rozkładający się wywoływacz, składający się z kawy albo wina*), węglanu sodu i witaminy C. Efekty nie są może powalające ale to działa. Moim pierwszym filmem, wywołanym w Caffenolu był  Polypan F, 50 ISO (do testów wykorzystałem pobliskie buki). Jak widać z wglądówek, da się. Gorzej poszło z ze średnioformatowym Shanghaiem GP, film okazał się mocno przewołany z potwornym ziarnem, ale nadającym się do kopiowania. Za to efekt wywołania Agfy APX był bardziej niż zadowalający. Sprawdzonych receptur jest niewiele, chociaż ostatnio nawet na Digitaltruth Photo, w zakładce The Massive Dev Chart pojawił się wśród wywoływaczy caffenol!
Gorzej wyglądają sprawa z ekologicznym utrwalaczem, na razie tiosiarczan trudno zastąpić czymkolwiek**), tak aby cały proces był obojętny dla środowiska naturalnego. Jednak duzi chłopcy pracują po obu stronach oceanu nad znalezieniem odpowiedniej soli a efektami swoich doświadczeń dzielą się na bieżąco. Swoją drogą, ciekawe w którą stronę poszła by fotografia gdyby w XIX wieku istniał internet? Przydał by się jeszcze sposób na zmniejszenie zużycia wody w analogowym procesie fotograficznym.  


Caffenol prawie gotowy, kieszonkowa waga jubilerska z Chin okazuje się bardzo przydatna -
choć odczynniki można odważać łyżeczkami - w kafenolu można wywołać film kolorowy, ale efekty
bywają mizerne.
---

*) wineol
**) Uzupełnienie 7.08.2015 r. 
Okazuje się, że substancja utrwalająca znajduje się w każdej kuchni. Niestrudzony eksperymentator, autor bloga Caffenolcolor podzielił się swoimi doświadczeniami z użyciem zwykłej soli. Stężenie takiego fixera musi być dość duże a czas znacznie dłuższy niż utrwalanie roztworem tiosiarczanu. Więcej >>>

piątek, 10 maja 2013

Smogulec hrabiego Hutten-Czapskiego





Są takie miejsca, które odwiedzamy regularnie, od wielu lat a każde odwiedziny są inspirujące. Takim ulubionym miejscem jest Smogulec - przez prawie 300 lat miasto a teraz wieś niedaleko Gołańczy, w pobliżu doliny Noteci. Okolice wsi są zalesione i pagórkowate - co jest rzadkie w tej części Wielkopolski. 
Do umieszczenia zdjęć ze Smogulca przymierzałem się od dość dawna, problemem okazywał się tekst ponieważ temat jest dość obszernie opisany*), zarówno przez regionalistów jak i zawodowych historyków więc trudno nie powtarzać informacji powszechnie znanych. Pretekstem do tego tekstu niech będą zdjęcia wykonane kilka dni temu. 
Warto jednak przypomnieć kilka faktów historycznych: Smogulec był gniazdem rodowym Grzymalitów Smoguleckich i ich własnością do końca XVII w. W 1335 r. podkomorzy poznański Wierzbięta Smogulecki uzyskał od Kazimierza Wielkiego przywilej na lokację miasta na prawie średzkim. Osada podupadła w II połowie XVI w. i  od 1618 r. traktowana jest w dokumentach jako wieś. 
Jednym z właścicieli wsi był Jan Mikołaj Smogulecki, (1610—56), misjonarz, jezuita, matematyk i astronom. Był wszechstronnie uzdolniony, studiował na w Poznaniu (na Akademii Lubrańskiego), Fryburgu, Rzymie i Padwie, w wieku zaledwie 19 lat został starostą nakielskim, a rok później - posłem na sejm. W r. 1646, wkrótce po wstąpieniu do zakonu jezuitów, wyruszył przez Hiszpanię, Portugalię i Indie do Chin. Szybko nauczył się języka, przyswoił obyczaje i zyskał sympatię cesarza Shunzhi, był nawet wykładowcą na uczelni w Nankinie (Nankingu) gdzie przekazywał Chińczykom dorobek europejskich nauk ścisłych. Wraz z chińskim uczonym Bi Fengzuo, którego zapoznał z zasadami europejskiej matematyki, wydał dzieło Obliczanie zaćmień według metod zachodnich.
W 1653 cesarz pozwolił Smoguleckiemu na ewangelizację Mandżurii, wręczając mu list żelazny. Polski misjonarz rozpoczął wędrówkę po tej kraju, zyskując powszechny szacunek i nawracając wiele osób. W 1655 przeniósł się w okolice Kantonu, a następnie na wyspę Hajnan. W końcu w czasie podróży do Kantonu zachorował i zmarł.


W połowie XIX w. spokojny Smogulec, położony z dala od szlaków komunikacyjnych, wybrany został na centrum wielkich dóbr rodziny Hutten-CzapskichW pierwszej połowie XX w właścicielem Smogulca był hrabia Bogdan Hutten Czapskijedyny syn barwnej postaci z 1. poł. XIX wieku, Józefa Napoleona Czapskiego i córki generała Mielżyńskiego Eleonory (Laury) primo voto Karolowej Czarneckiej, dziedziczki Smogulca. Ojciec zmarł na cholerę, gdy Bogdan miał rok. Matka, która posiadała rozległe koneksje na dworze w Berlinie, uzyskała dla 10-letniego syna, dziedziczny pruski tytuł hrabiowski i przekształcenie Smogulca w ordynację.

Założyciel fundacji Bogdan Hutten-Czapski przed kościołem
parafialnym w Smogulcu w 1929 r. NAC/Sygnatura: 1-N-2990-1

Hrabia Hutten-Czapski (1851-1937) to postać nietuzinkowa i kontrowersyjna, rodacy uważali go za germanofila a pruscy nacjonaliści za zatwardziałego klerykała i Polaka, któremu nie można w pełni ufać. W swoich pamiętnikach pisał o sobie: pochodzenie szlacheckie, narodowość polska, obywatelstwo pruskie, wyznanie katolickie, liberalne poglądy polityczne, niezależność ekonomiczna, wychowanie kosmopolityczne, radość życia, żądza wiedzy, chęć do pracy i do podróżowania były decydującymi elementami mego długiego życia. Był majorem huzarów, przyjacielem Wilhelma I i jego sekretarzem, dyplomatą obdarzonym wielkim zaufaniem cesarza, świetnym gospodarzem swych rozległych włości, wprowadzał nowoczesne metody gospodarowania i uprawy roli, przez wiele lat kierował Związkiem Polskich Kawalerów Maltańskich.

Prezydent RP Ignacy Mościcki zwiedza Fundację Smogulecką. 
NAC Sygnatura: 1-A-1603-5 Więcej >> 

Z powodu zażyłości z niemiecką rodziną cesarską, politycznej roli jaka odegrał w czasie I wojny światowej a następnie w okresie Królestwa Regencyjnego - i co istotne - braku potomka, pierwsze lata II Rzeczypospolitej spędził w Berlinie, bo obawiał się wywłaszczenia z dóbr smoguleckich. Wyjściem okazało się przekształcenie majątku w fundację w celu popierania nauki polskiej, której główne środki miały być przeznaczone na rozwój Uniwersytetu i Politechniki Warszawskiej. Dzięki temu posunięciu  hrabia Hutten-Czapski zaakceptowany został przez elity II Rzeczypospolitej o czym świadczą zdjęcia w NAC wśród których znajduje się relacja z wizyty prezydenta Mościckiego w Smogulcu w maju  1929 r. na innym stoi obok Marszałka. Ostatnie lata życia hrabia spędził na pisaniu pamiętników. Zmarł zanim wydarzenia II wojny światowej zmiotły z areny dziejów arystokrację w Europie Środkowej. Jego trumnę złożono obok rodziców, w smoguleckim mauzoleum. Napis na tablicy nagrobnej mówi wszystko: Bogdan hrabia Hutten Czapski, urodzony w roku 1851, zmarły w roku 1937, niegdyś pan ma Smogulcu, teraz proch, popiół i nic.






Po Fundacji Czapskich zachował się w Smogulcu, stary park krajobrazowy (4,08 ha) z małym stawem, pięknie rozplanowany w pofalowanym terenie polodowcowym. Rosną tu wspaniałe okazy drzew, m.in. lipy o obwodach do 570 cm oraz imponujące świerki. Park w całości uznany jest za pomnik przyrody. O dziwo park jest w częściowo zadbany, większość ścieżek wygrabione, widać nowe nasadzenia drzew. Na jego skraju znajdują się zabudowania pozostałe po barokowym pałacu, spalonym przez Rosjan w 1945 r.




Perłą architektury jest tutejszy kościół gotycko-renesansowy, ufundowany na początku XVII w. przez  Jana Wierzbiętę Smoguleckiego. Z czasów budowy kościoła pochodzą trzy późnorenesansowe portale z piaskowca. Również w piaskowcu rzeźbiony jest chór z początku XVII w. W późnorenesansowym ołtarzu głównym z lat ok. 1620 znajdują się posągi zamiast kolumn i dwa siedemnastowieczne obrazy ze szkoły włoskiej, jednym z nich jest wspaniały obraz św. Katarzyny z XVII w., patronki kościoła - rzymski zakup hrabiego Bogdana Hutten-Czapskiego. Na przełomie  XIX i XX w. hrabia Czapski dokonał rozbudowy kościoła tak aby przypominał on katedrę wawelską. Ostatnią kondygnację wieży zwieńczona została hełmem wzorowanym na Wieży Srebrnych Dzwonów katedry wawelskiej. 
Do kościoła przylega od wschodu kaplica grobowa Hutten-Czapskich, mauzoleum jakie hrabia Bogdana wybudował dla siebie i rodziców. Projekt kaplicy, z dekoracją utrzymaną w stylu neorenesansowym, sporządził jeden najwybitniejszych architektów epoki Zygmunt GorgolewskiNa szczególna uwagę zasługuje bizantyjska chrzcielnica z greckiego marmuru, którą hrabia kupił w Rzymie. Mauzoleum pod kaplicą całe wyłożone jest wenecką mozaiką, a w środku znajdują się 4 wielkie brązowe kandelabry. 
Ostatni szlif kościoła, czyli polichromię i witraże, właściciel Smogulca zlecił na początku lat 20 XX w. według projektów Juliana Makarewicza
Hrabia Bogdan Hutten Czapski był też patronem kościołów w pobliskich Chojnie i Gołańczy. 




Fundacja Czapskiego nie przetrwała zbyt długo. W 1939 do Smogulca weszli Niemcy i osadzili tam swego zarządcę. W 1945 dwór w Smogulcu wraz z m. in. bogatą biblioteką spalili czerwonoarmiści. Później nastały czasy reformy rolnej i  władzy ludowej. Pomimo, że po wojnie Rada Fundacji wznowiła swą pracę, fundację zlikwidowano. Z jej dóbr utworzono PGR, którego pracowników zakwaterowano w ocalałej z pożaru oficynie. 


O właścicielu Smogulca warto przeczytać artykuł Marka Henzlera w Polityce pod wymownym tytułem: Dobry pruski Polak.  Hrabia Hutten-Czapski - sponsor nauki polskiej.

Moje zdjęcia w tekście nie są skanowane tylko fotografowane, nie są też tożsame z oryginałami, które są ostre jak brzytwa. 1) 23x23 cm na barycie, kartonie Ilforda z negatywu Shanghai; 2) wglądówki (z perforacją) ok. 15x12  - z Polypanu F wywołanego w kafenolu.

Kolejny post na ten temat 8.05.2015: Smogulec hrabiego Hutten-Czapskiego. Kolejne obiekty >>
 
_____________________
*) najobszerniejsza jest praca Katarzyna Grysińskiej-Jarmuły. Hrabia Bogdan Hutten-Czapski (1851–1937). Żołnierz, polityk i dyplomata (2011)

niedziela, 5 maja 2013

13 Pinholeday - eksperymenty



Jak co roku, na kilka dni przed ostatnią niedzielą kwietnia, jakiś wewnętrzny nakaz zmusza mnie do przygotowania kilku pudełek i jakiejś nowej konstrukcji, by wziąć udział w Pinholeday. Tym razem aparat oparty został korpusie CERTO z NRD i otworkiem 0,3 mm. Czasy naświetlania na filmie Polypan F (ISO 50) wynosiły tego dnia ok. 10-12 sek. Film wywołałem w kafenolu, ekologicznym wywoływaczu z kawy rozpuszczalnej, sody i witaminy C. Temat rozszerzę wkrótce, bo w mojej pracowni powstało już kilka wglądówek wykonanych z negatywów moczonych w kafenolu - pierwsze efekty badań jak na razie są obiecujące. Zdjęcia są sfotografowanymi wglądówkami formatu ok. 15x9 cm.











Nie udało mi się skończyć filmu w Pinholeday, więc oficjalny otworek na stronę Pinholeday.org pochodził z pudełka (ok. 23x8,5 cm), które zawiesiłem na balkonie w niedzielę, kilka minut po północy a zdjąłem rano, troszkę za późno bo był dość mocno prześwietlony...

SC, 28.04.2013 r. Skan negatywu, odwrócony, liftingowany (na potrzeby www.pinholeday.org)
w programie graficznym.

..: Notatki z prowincji :..

Notatki z prowincji. Listy z Suicide City 1.

Świat się szybko zmienia, zmienia się internet, powoli zmienia się i ten blog. Od jakiegoś czasu staje się dla mnie - jak to kiedyś p...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy