niedziela, 20 stycznia 2013

Peter Zupnik, czyli tam i z powrotem

When I lie, I am closer to the truth than documentary photography.
Tono Stano


z cyklu Anima
 

Fikcje narracyjne

Z Lewoczy do Paryża, a z Paryża do Pragi i w końcu z powrotem do Lewoczy. Zdjęcia słowackiego fotografa Petera Zupnika, są z zupełnie innej bajki niż to, czym zajmuję się na co dzień, i chyba dlatego uwiódł mnie swoimi zdjęciami  a szczególnie zestawami Anima i Forêt magique. Jego FOTOGRAFIA jest różnorodna, pogubić się można w ilości tematów i używanych przez artystę środków wyrazu.
Jak piszą na www.czechslovakphotos.com Zupnik należy do tych nielicznych już ortodoksów fotografii, którzy tworzą pojedyncze oryginały, często maluje na zdjęciach aby usankcjonować ich niepowtarzalność. Szuka energii wypromieniowanej przez obiekty, często manifestującej się jako wiatr czy ogień, i to, co artysta dodaje do obrazu. Jego zdjęcia są mocno wystylizowane, martwe natury wysmakowane, często stosuje małą głębię ostrości, tworząc w ten sposób aurę ulotności, tajemnicy, powiedziałbym nawet - magii, choć to słowo jest ostatnio zbyt często nadużywane w przeróżnych kontekstach. Josef Sudek, odcisnął swoje piętno na większości, chyba(?) współczesnych fotografów czeskich i słowackich. Często wspominałem Sudka oglądając zdjęcia Zupnika. Ten sam ascetyzm kadrów, perfekcyjna kompozycja, mistrzowskie operowanie światłem i cieniem, zachwyt światem przyrody. Jest jednak coś więcej surrealistyczna aura, nieszablonowa kompozycja, przekrzywione piony i poziomy, dziwaczna aranżacja kadru.
Z kolei w wielu martwych naturach i zestawie Cesty (Ścieżki) znajdujemy zupełnie inne inspiracje, fotograf akcentuje linie, kształty i faktury w krajobrazie co mocno kojarzy się z fotografią  Nowej Rzeczowości sprzed 80 lat.




Dokumentalny projekt Revoluce, to bardzo osobisty, wręcz intymny zapis czeskiej aksamitnej... anty-reportaż, nie ma tam szokujących kadrów, niewiele w nich emocji, absolutnie brak napięcia a z pewnością decydującego momentu. Wiemy, że rewolucja wg Czechów była w pełni pokojowa, demonstracje nie przyniosły ofiar, niepokoi więc jedyny kolorowy kadr, na których widzimy krew w bramie? Ktoś jednak tutaj został pobity, a po co znicze, ...jednak ktoś zginął? *)  **)




z cyklu Revoluce

Fotograf przechadza się po ulicach Pragi, pokazuje ludzi, rejestruje wygląd ulicy, nie szuka na siłę miejsc i sytuacji, które mogły by się wydawać wtedy najważniejsze,  przyglądając się zdziwiony temu co się dzieje wokół, mógłby jak Adaś Miauczyńskim wybuchnąć Dżizus, kurwa, ja pierdolę! Może zbyt wiele na tych zdjęciach literatury: Zupnik utrwala związane z rewolucją szyldy, napisy, transparenty graffiti, jakby wątpił w siłę samych obrazów.



z cyklu Forêt magique

Peter Zupnik, urodzony w Lewoczy  na Słowacji w 1961 roku, jest absolwentem szkoły artystycznej w Koszycach i FAMU w Pradze. Po studiach wyjechał do Paryża. Uważa się za fotografa niezależnego. W 1995 roku wyjechał z Paryża do Pragi. Jego fotografie były wystawiane w galeriach na całym świecie, znajdują się w wielu zbiorach publicznych jak European House of Photography, Centre Georges Pompidou, Narodowy Fundusz Sztuki Współczesnej, Musée de l'Elysee w Lozannie oraz kolekcjach prywatnych.

____________
**) 5.04.2013 r. Wyjaśnienie sprawy nie dawało mi spokoju. Zdawało mi się, że czytałem o śmiertelnym incydencie u Szczygła. Z pomocą przyszedł Krzysztof Miller, który w swojej książce 13 wojen i jedna (2013) jako naoczny świadek aksamitnej rewolucji opisuje zdarzenia: Niecały miesiąc później wróciłem do Pragi raz jeszcze. Na ulicach demonstrowały już setki tysięcy Judzi. Zaczęło się od śmierci studenta, zabitego przez milicję podczas legalnej manifestacji. Upamiętniającej innego studenta, zabitego przez Niemców. Pięćdziesiąt lat wcześniej, podczas antyhitlerowskiej demonstracji. Ta współczesna manifestacja, choć dozwolona, też zaczęła być anty. Antykomunistyczna. Wymknęła się spod kontroli. Więc zaczęła być pałowana i rozpraszana. Spychana i wyłapywana. Aż nagle jeden z tego tłumu padł. Zatłuczony! Zabity! Cały we krwi! W naród poszła wieść, że zginął nowy Palach. I ludzie wpadli w gniew. Oburzyli się. Wyszli na ulice. Zażądali. Zastrajkowali. Opozycja skrzyknęła się w Forum Obywatelskie. Z ich Wałęsą, Vaclavem Havlem.
Dużo później okazało się, że zabity nie był studentem, lecz porucznikiem czechosłowackiej bezpieki. I że wcale nie został spałowany na śmierć, tylko udawał. Bo część czechosłowackich komunistów też chciała zrobić przewrót. Jak potem w Rumunii. Ale to nie miało już znaczenia.. Znaczenie miało to, że towarzysze źle sytuację oszacowali. I przedobrzyli. 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

..: RAPID :..

Notatki z prowincji. Jeszcze mniejszy obrazek

SC, 13.04. 2016 (skan) Jakub Dziewit w drugiej części swojej książki Aparaty i obrazy. W stron kulturowej historii fotografii ...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy