czwartek, 26 czerwca 2014

Oleszno - zapomniany pomnik przyrody i orby




Zdarzyło się wczoraj - 25 czerwca 2014 r.

Nie da się już spokojnie śledzić nowości związanych z Vistula Gate. Przerażenie wywołuje poziom polskich elit władzy. Dotąd naiwnie myślałem, że tak jest tylko na dole. Hańba! Szkoda na to moich nerwów i czasu. Na szczęście są jeszcze kamienie.
Dotąd wydawało mi się, że kamienie z Budziejewka i Margonina są największymi w mojej części Wielkopolski. Wczoraj okazało się jednak, głaz z Oleszna nie ustępuje im wymiarami a margoniński nawet przewyższa. Mieszkańcy Gołańczy i okolicy doskonale wiedzą że w ich pobliżu znajduje się jeden z największych głazów narzutowych w Wielkopolsce. Niestety (a może jednak -stety?) władze powiatu i gminy nie robią nic aby swym fenomenem przyrody zainteresować turystów z całej Polski. Brak jakiegokolwiek drogowskazu, tabliczki kierunkowej, czegokolwiek co ułatwiło by dotarcie błądzącemu miłośnikowi kamieni.


Oleszno. Tą drogą dochodzimy do kamienia.

Kamień z Oleszna, pomnik przyrody, znajduje się w borku oleskim, zlokalizowanym na południe od wsi, z prawej strony nieczynnej linii kolejowej do Bydgoszczy, kilkaset metrów za gospodarstwem Oleszno 1. Latem leśna ścieżka do kamienia jest zarośnięta bujną roślinnością, tak gęstą że niedowiarek mógłby po 100 metrach zrezygnować z poszukiwań kamienia. Po ciężkiej przeprawie przez chaszcze nasza cierpliwość  zostaje nagrodzenia. Kamień jest imponujący, zaświadcza o lokalnej specyfice polodowcowego krajobrazu. Ma kształt nieregularny, jest jasnoszarym granitognejsem, o długości 430 cm, szerokości 340 cm, po jego bokach rosną dwa okazałe drzewa.
Najbliższe otoczenie jest podmokłe, wręcz bagienne i zapewne z tego powodu i swego ciężaru  głaz stopniowo się zapada. Wystaje jeszcze na ok. 1,2- 1,5 m nad ziemię. 

Może i dobrze, że do głazu trudno dotrzeć, po cóż zakłócać jego spokój.






Fotografując z lampą błyskową w plenerze możemy zarejestrować orba (z ang. orb=sfera) – artefakt występujący najczęściej w formie koła.
Przez początkujących fotoamatorów i osoby interesujące się zjawiskami  paranaturalnymi,  orby często brane są za zjawiska nadprzyrodzone  jak duchy miejsca czy anioły opiekuńcze.
Wyjaśnienie tego zjawiska jest jednak bardzo proste, w przypadku gdy w powietrzu znajdują się drobinki kurzu (najczęściej), krople deszczu lub owady, światło z lampy błyskowej odbija się od nich i trafia do aparatu tworząc przeważnie białe koliste elementy na zdjęciu. Zdarzają się jednak inne kolory, kształty i struktury. Przyczyna tego zjawiska polega na tym, że przy wykonywaniu zdjęć światło flesza obiekty znajdujące się bliżej lampy błyskowej są oświetlane znacznie silniej. We współczesnych aparatach kompaktowych flesz jest niewielki, jest umieszczony blisko obiektywu a średnica obiektywu jak i element matrycy fotoczułej niewielki. Wszystkie te czynniki sprawiają, że kompaktowe aparaty cyfrowe silnie uwydatniają niewielkie elementy znajdujące się blisko obiektywu. Znajdujące się blisko obiektywu elementy tworzą na matrycy obraz nieostrego obiektu, który na zdjęciu wydaje się znacznie większy niż jest w rzeczywistości*). Takie wytłumaczenie podaje autor artykułu w Wikipedii. Orb zarejestrowany na powyższym zdjęciu nie jest uwieczniony kompaktem tylko lustrzanką i nie znajduje się na pierwszym planie tylko kilkanaście metrów od lampy i obiektywu, w zasadzie światło lampy nie powinno tam docierać, albo bardzo słabo.


Jak widać głaz już mocno się zapadł w podmokłe podłoże.




Z głazem wiąże się lokalna legenda. Przed wiekami stała tutaj przydrożna karczma. W czasie zabawy Podkoziołkowej biesiadnicy przeciągnęli ją na Środę Popielcową. Za karę, rozbawieni imprezowicze wraz z karczmą zamienieni zostali w ten wielki kamień.
Inne podanie głosi, że pewnego razu w miejscowej karczmie było bardzo wesoło i gwarno. Doszło do bójki po pijanemu, podczas której został zabity jeden z uczestników zabawy. Szybko wyniesiono zwłoki i podjęto na nowo zabawę. Trzykrotnie tajemniczy, czarno ubrany pan wzywał obecnych do przerwania zabawy. Gdy go nie posłuchano, przeklął ich. Karczma zapadła się pod ziemię. Na drugi dzień na tym samym miejscu znaleziono olbrzymi głaz, który do dziś leży w lesie.





Sama wieś Oleszno jest bardzo ciekawie położona na polodowcowym wyniesieniu. We wsi znajduje się dwór z początku XX wieku. W 1926 roku majątek należał do Magdaleny Kruszewskiej. Jest to budynek parterowy, przekryty dachem dwuspadowym. Obok znajdują się pozostałości parku dworskiego. Na wjeździe do wsi znajduje się sklep i przystanek autobusowy i tam głównie kwitnie życie towarzyskie...
Jakiś czas temu, wiele miejscowości leżących na trasie kolei Gołańcz-Bydgoszcz odciętych zostało od świata, kiedy to kolej została zlikwidowana. Po raz pierwszy idąc w stronę kamienia nawet nie zauważyliśmy, że przechodzimy przez te tory. Cóż postęp cywilizacyjny na polskiej prowincji kojarzy mi się przede wszystkim z degradacją, wykluczeniem i odcięciem. Wystarczy wyjechać za rogatki wielkopolskich miast i miasteczek by ujrzeć Polskę zupełnie inną niż ta pokazywana nam w mediach. A powszechnie uważa się, że Wielkopolska cywilizacyjnie wyprzedza inne rejony kraju. Trudno mi w to uwierzyć. Może tak było na przełomie XIX i XX wieku.



   ---
Tym razem wszystkie zdjęcia są cyfrowe. Sorry!

4 komentarze :

  1. Coś musi w tych orbach musi nadprzyrodzonego być, ta czerwono/purpurowa plama na pierwszym planie od razu skojarzyła mi się...z Matką Boską. Poważnie.

    ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To akurat jest proste, rozszczepienie światła przez liscie i odbicie od szkieł obiektywu... Masz rację jak się dobrze wpatrzyć to wygląda jak Matka Boska.

      Usuń
  2. Witam,
    Na fotografii nie znam się absolutnie, ale mój lokalny patriotyzm nie pozwala mi przejść obojętnie obok tego wpisu. Jestem ogromnie zachwycona faktem, że ktoś miał chęci (i niestety siłę...) odkrywać sekrety naszej oleskiej przyrody. Muszę powiedzieć, że "ekologiczne" walory głazu nigdy nie były jakoś szczególnie eksponowane, a i z tymi turystycznymi nie jest wiele lepiej. Kiedyś, co prawda, odbywały się tak zwane Majówki przy Kamieniu. Potem ten zwyczaj jakoś tak zanikł i szczerze mówiąc ja te czasy ledwie pamiętam. To przykre, ponieważ osobiście uważam, że małe wsie mają do zaoferowania bardzo wiele, jeśli chodzi o turystykę - tę zwykłą i tę nazywaną ekoturystyką też. Nie ma potrzeby przekształcania od razu całej wioski w skansen, wystarczy trochę zaangażowania ze strony mieszkańców. Niestety, z tym ostatnim zazwyczaj jest problem. W każdym razie ostatnio trochę się u nas ruszyło - infrastruktura powoli się remontuje, staw i park przed pałacem również zostały odnowione. Może w końcu przyjdzie pora i na głaz. Na pewno będzie wtedy warto raz jeszcze odwiedzić go z aparatem. Mam nadzieję, że biedak doczeka się czasów świetności, zanim się całkiem zapadnie!
    Pozdrawiam,
    Natalia Bartoszek - mimo wszystko dumna mieszkanka Oleszna

    OdpowiedzUsuń
  3. @Natalia Bartoszek - dlaczego "mimo wszystko"? Od wielu lat mieszkam pod Warszawą, ale cały czas jestem dumny ze swego miejsca urodzenia - Żnina. Na rodzinnych Pałukach od wielu lat spędzam urlopy, a od przejścia na emeryturę (2008) na całe lato wynajmuję wiejską kwaterę i stamtąd przemierzam znane i nieznane trasy rowerem, lub na dłuższe dystanse z przyjaciółmi samochodami.

    Od dwóch letnich sezonów bawię się w opencaching i geocaching. Sa to dwie odmiany gry terenowej dla użytkowników nawigacji gps, polegające na wzajemnym wskazywaniu sobie miejsc godnych odwiedzenia jako ciekawostki geograficzne, historyczne, turystyczne, kulturalne itp. W ubiegłym roku odwiedziłem właśnie kilka interesujących głazów narzutowych i opisałem je wraz z towarzyszącymi legendami w cyklu ok 10 artykułów na łamach wychodzącego w Żninie dwutygodnika Goniec Pałucki. Publicystykę uprawiam hobbystycznie jako członek Warszawskiego Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

    Głazy w Budziejewku i Margoninie minionego lata widziałem. W nadchodzącym sezonie z przyjemnością odwiedzę głaz w Olesznie, a gdzieś w jego pobliżu chętnie założę tzw skrzynkę jako rekomendację do odwiedzenia tego miejsca przez innych uczestników gry. W opisie powołam się na powyższy interesujący artykuł jako źródło mojej wiedzy o tym kamieniu. Bardzo jednak byłbym wdzięczny za podanie jego lokalizacji w formie współrzędnych geograficznych. Można je odczytać za pomocą każdego smartfona, posiadającego z reguły ten pomiar jako element aplikacji "mapa". Proszę o ewentualny kontakt na adres mailowy leo48@gazeta.pl lub leolex1503@gmail.com

    Pozdrawiam i może do zobaczenia latem przy kamieniu :)
    leo

    OdpowiedzUsuń

..: Baltica :..

Czas nie istnieje

Bałtyk, sierpień 2017. Skan negatywu 6x9 cm. Kodak Brownie Junior Six-20 Fizycy twierdzą, że czas  nie istnieja a matematycy, iż ...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy