poniedziałek, 11 stycznia 2010

Co mnie inspiruje?

Francuska nowa fala


Lipiec, 2009. © 2009-2010. Lech Szymanowski


Miałem dzisiaj wielką przyjemność, i zaszczyt, pokazać młodzieży licealnej film François Truffaut „Czterysta batów”. Ten czarno-biały obraz sprzed 50 lat zapowiadał francuską Nową falę. Reżyser w sposób bezpośredni, spełnił tutaj większość, zdefiniowanych później, postulatów kina „nowofalowego”. Truffaut nawiązał do własnych wspomnień z dzieciństwa. Było to niezwykle prawdziwe i boleśnie szczere, niespotykane dotąd w kinie.
Dokonane przez Truffauta zmiany w stosunku do realiów i osób były jedynie powierzchowne. Przeniósł tylko akcję z lat czterdziestych do współczesności (czyli końca dekady lat ’50) i nadał swym bohaterom inne imiona i nazwiska. Natomiast nie ma w „Czterystu batach” - jak pisze Tadeusz Lubelski - ani jednego motywu, który nie byłby prawdziwy, tzn. nie należał do zdokumentowanych wspomnień autora.


Do dzisiaj kolosalne wrażenie robią dwie znakomite sceny, wielokrotnie przytaczane w opracowaniach o Truffaucie i „nowej fali”.
1. Podczas rozmowy a z Panią psycholog z poprawczaka, młody bohater - Antoine, otwiera się przed nią. Widzimy to tylko poprzez ujęcia twarzy bohatera i szokujące, ale tchnące szczerością, wypowiedzi.


 

2. Z kolei, długie ujecie końcowe, eksponuje dążenie do wolności ducha i niepewność sytuacji, w formie trwającej półtorej minuty jazdy kamery w ślad za biegnącym chłopcem, zakończonej jej znieruchomieniem na zbliżeniu zaniepokojonego bohatera.




Co jeszcze uderza w tym filmie? Zdjęcia Paryża (Henri Decaë). Mają one już wielka wartość dokumentalną. Paryż jest szary i brudny, daleki od potocznych wyobrażeń, miasta - stolicy intelektualnej świata. Z kolei zdjęcia wnętrz podobnie (jak w polskim filmie dokumentalnym lat '60) dokumentują niezbyt atrakcyjną codzienność. Nikt spośród postaci filmu (nawet Antoine, grany przez Jeana-Pierre'a Léauda) nie jest miły i sympatyczny. Truffat usiłuje uzasadnić, wytłumaczyć, upadek Antoine'a sytuacja rodzinną. Jej toksyczna atmosferą. Widz nie daje się przekonać do tych racji. Odnosi się wrażenie, że nasz młody bohater jest z gruntu zły i jego upadek może się tylko pogłębiać.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

..: RAPID :..

Notatki z prowincji. Jeszcze mniejszy obrazek

SC, 13.04. 2016 (skan) Jakub Dziewit w drugiej części swojej książki Aparaty i obrazy. W stron kulturowej historii fotografii ...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy