Pokazywanie postów oznaczonych etykietą estetyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą estetyka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 grudnia 2016

W cieniu

Piękne jest zimne

 Saitō Ryoku 


Imbir -zen. Fotografia cyfrowa 2016 r.


W latach 30. XX wieku Jun’ichirō Tanizaki napisał esej Pochwała cienia; poświęcił go japońskiej estetyce. W małej książeczce podjął próbę zdefiniowania podstaw japońskiej estetyki, tak odmiennej od naszej - zachodniej. Tanizaki odwołał się do kategorii cienia jako metafory wieloznaczności, ulotności i przemijalności. „Tacy już jesteśmy, że piękno odnajdujemy nie w rzeczach, lecz w smugach cienia, które powstają przez oddziaływanie rzeczy na siebie, w grze światła i cienia. (…) Nie ma piękna bez cienia” – pisał Tanizaki. Cień jest ponad wszystkim, największą wartością i dobrem, powinien być wszędzie, towarzyszyć życiu codziennemu Japończyków. Tradycyjne japońskie domy, świątynie a nawet instytucje publiczne budowane są w ten sposób aby cień można było znaleźć o każdej porze dnia. „(…) my, ludzie Wschodu stwarzamy piękno z cieni, które odnajdujemy w banalnych, najmniej oczekiwanych miejscach. (…) motywem przewodnim naszej w kuchni zawsze jest cień, z cieniem łączy ją nierozerwalny związek”. Światło elektryczne psuje harmonię, wprowadza dysonans, wywołuje niepokój; podobnie sprawa ma się z przedmiotami codziennego użytku.
 „Na zachodzie ludzie posługują się sztućcami i naczyniami ze srebra, stali, cyny i czyszczą  je do połysku. Nas to świecenie razi (…) Przeciwnie, doznajemy doznajemy przyjemności dopiero na widok przedmiotu,  który z czasem traci połysk i pokrywa się warstwą ciemnej podrapanej patyny. (...) Jeżeli prawdę powiada aforyzm, że „piękne jest zimne” to mamy także prawo określić piękne jako przybrudzony.”

  
Drzewko. Fotografia cyfrowa 2017 r.


Japoński kandydat do literackiej nagrody Nobla, zastanawiając się nad tym, co jest charakterystycznego w japońskiej estetyce podaje jako przykłady - konstrukcję japońskiego domu, buddyjskiej świątyni, kształty i faktury przedmiotów codziennego użytku ale zaczyna od Hymnu na cześć japońskiego wychodka.
„I doprawdy nie ma chyba takiego miejsca, które dostarcza tyle przyjemności co japońska ubikacja. Otoczeni tchnący mi spokojem deskami i drewnem o ładnie postarzałem fakturze,  możemy podziwiać barwę nieba i zielone liście drzew. (...) To tu,  jak przypuszczam, pokolenia poetów haiku znajdowały niezliczone tematy do swych wierszy”.


Chleb i wino, 2015 (skan odbitki żelatynowo-srebrowej)


Tanizaki doskonale zdawał sobie sprawę z przepaści jaka istniała między kulturą Japonii i zachodu, zastanawia się co by było gdyby gramofon, fotografię, film wynaleziono w Japonii.
 „W sztuce fotografowania (…) w jakiś nieokreślony sposób znajdują wyraz różnice charakteru narodowego. Jeśli tak jest, nawet przy użyciu takiego samego sprzętu, identycznych odczynników i taśmy filmowej, to o ileż lepiej nadawałaby się nasza rodzima technika filmowa (gdybyśmy ją mieli) do uchwycenie naszej skóry, naszego klimatu i krajobrazu. A gdybyśmy to my wynaleźli gramofon i radio, nieporównanie lepiej odtwarzały by one  nasze głosy i naszą muzykę, wydobywając ich specyficzne niuanse."
„(…) myślę sobie, jak inaczej wyglądałoby nasze życie, gdyby Orient wykształcił odmienną, sobie właściwą cywilizację naukową. (…) Czy nie bylibyśmy otoczeni tysiącem rzeczy – urządzeń mechanicznych, medykamentów czy wyrobów sztuki rzemieślniczej – znacznie bardziej uwzględniających naszą narodową specyfikę?”. 
Chyba nietrudno sobie wyobrazić wynalezione w Japonii prototypy camera obscura czy aparatu z obiektywem, zasada musiała by być ta sama, różnice tkwiły by w użytych materiałach - zrobione były by zapewne papieru i tektury, które są tam zupełnie inne - “Podczas gdy zachodni papier nie budzi w nas szczególnych emocji i traktujemy go czysto użytkowo, faktura papieru chińskiego lub japońskiego daje szczególne poczucie ciepła i przynosi odprężenie. Niby ta sama biel a jakże różnią się arkusze papieru zachodniego od bieli naszego hōsho [gami] albo shiro-karagami! Powierzchnia papieru zachodniego zdaje się odbijać światło, nasz tymczasem zachowuje się jakby je obejmował i wchłaniał tak, jak puszysta powierzchnia pierwszego śniegu. W dotyku miękki, nie szeleści przy zginaniu lub zgniataniu, jest bezgłośny i sprawia wrażenie, że podobnie jak liść drzewa zawiera w sobie wilgoć."

Dlaczego wspomniane wynalazki nie powstały w Japonii, myślę, że nie było takiej potrzeby. Wynikało to z kultury, obyczaju czy temperamentu. Fotografia a później film powstały w Europie bo rosła i kumulowała się potrzeba prostego zapisu obrazów, najpierw statycznych a w końcu i ruchomych, czarno-białych a wcześniej niż się powszechnie wydaje - kolorowych, przecież obraz widziany w camera obscura jest kolorowy i ruchomy! Zanim wynaleziono fotografię i film wynalazcy z kilku poprzednich wieków poszukiwali sposobów utrwalania obrazu i dźwięku, kiedy Arago ogłaszał wynalazek fotografii, Japonia była krajem na wskroś feudalnym, nie potrzebowała nowinek, nowych narzędzi, technologii, przemysłu, przyśpieszenie nastąpiło znacznie później...

Tanizaki napisał Pochwałę cienie prawie 100 lat temu, dzisiejsza Japonia jest zupełnie innym krajem, zmienionym po II Wojnie Światowej, przodującym w tworzeniu i wdrażaniu nowych technologii. Esej Tanizakiego przetłumaczony został na wiele języków, dzisiaj jest lekturą obowiązkową w wielu szkołach artystycznych i na wydziałach architektury na całym świecie. Co jest w nim tak szczególnego, że ciągle wydaje się aktualny fascynuje i inspiruje kolejne pokolenia czytelników?


Kurkuma, 2016 (skan negatywu 135)

 -----------------
*) Jun'ichirō Tanizaki (1886–1965) jeden z najbardziej znanych dwudziestowiecznych pisarzy japońskich. Przez pewien czas fascynował się kulturą Zachodu, by następnie ponownie zwrócić się ku źródłom  kultury japońskiej.  W 1933 roku napisał Pochwałę cienia, w której próbował zdefiniować podstawowe kategorie japońskiej estetyki. Więcej --->


wtorek, 20 listopada 2012

Czeszewo Libelta


MALOWNICZA RUINA

Jak na razie, konsekwentnie fotografuję nowo powstałe wglądówki a w przyszłości również i zdjęcia.  Nie jest to dla mnie żadne novum, bo i wcześniej wszystko do umieszczania w necie, co przekraczało rozmiar kartki A4,  fotografowałem. Dotąd z powodów praktycznych a teraz ideologicznych.
Tak się stało i z Czeszewem. Pałac Libelta i jego parkowe otoczenie odwiedzamy regularnie i z żalem dokumentujemy proces upadku. Kiedyś pałac był chociaż zamknięty, teraz drzwi rozwarte są na oścież, młodzież i wiatr hulają w najlepsze.
 W wydanym w 1981 roku przewodniku Nad dolna Wełną znajdujemy informację z pogranicza sci-fi w najbliższym czasie ma być on zaadaptowany na ośrodek kultury i muzeum. Minęło ponad lat 30 i dwór ciągle nie ma mieszkańców, stoi jak stał ale niszczeje i popada w ruinę... Sprawa jest tym bardziej przygnębiająca, że budowla usytuowana jest w środku wsi, przy dość intensywnie uczęszczanej drodze. Tuż obok jest teren kościelny, przez proboszcza wypieszczony, wychuchany, położone nowe chodniczki, krawężniczki, trawka przycięta, elegancki parking nie wspominając o kościele i plebanii - jest pięknie! Szkoda, że tego wielkopolskiego porządku zaradności zabrakło za płotem. W ciągu ostatnich 20 lat, pałacem zainteresowanych było kilku inwestorów, ostatnio nawet dość poważnych ale jak dotąd upadek  ciągle postępuje. Wydaje się, że Czeszewo skazane jest na zagładę bo nie widać możliwości wykręcenia intratnego interesu, dwór jest potężny więc i duże pieniądze byłyby potrzebne na jego odbudowę. Czeszewo Libelta to miejsce, które czeka na człowieka z wizją, pasją ...i pieniędzmi, bo na powiatowych decydentów nie ma co liczyć.


Wglądówki (12x12 cm) na resztkach multikontrastu Fomy i jednocześnie pożegnanie
z tym niezwykle wygodnym ...ale również pozbawionym duszy materiałem.

CZESZEWO

Czeszewo to zasobna wieś, położona l km na wschód od skrzyżowania dróg SC-Bydgoszcz i Gołańcz-Wapno, w pobliżu Jeż. Czeszewskiego. Pierwsze wzmianki o osadzie pochodzą z r. 1360, kiedy było własnością Czeszewskich. Minęło kilka wieków by w 1850 r. wieś odziedziczył Karol Libelt. Piętrowy dwór, stylowo eklektyczny, zbudował w latach 1859-60, na zlecenie Libelta, wspominany już w kilku innych miejscach tego bloga, architekt Wiktor Stabrowski z Kcyni.


Wieś w XIX wieku była miejscem ważnym, centrum intelektualnym związanym z osobą Karola Libelta. W latach 1866-75 kilkakrotnie gościł, u Libelta w Czeszewie, Oskar Kolberg, zbierając materiały do swych Pieśni Ludu polskiego
Przez długie lata nauczycielem w Czeszewie był tu Jakub Chociszewski, ojciec Józefa, znanego pisarza i działacza narodowego. Stąd pochodził Jan Spychalski (1893—1946), malarz, literat i publicysta, związany z poznańską  grupą ekspresjonistów Zdrój.
Za płotem stoi Czeszewski kościół, choć nie wygląda, to zbudowany został około 1500 r. Wieżę, wzorowaną na kościele klarysek w Bydgoszczy, wybudowano znacznie później, w 1909 r. W kościele, w lewą ścianę wmurowane jest neorenesansowe epitafium marmurowe Karola Libelta (pochowanego w podziemiach kościoła) z wizerunkiem zmarłego, malowanym według portretu Tytusa Malczewskiego. Poniżej znajduje się nagrobek w kształcie obelisku z czarnego marmuru, poświęcony jego synowi Karolowi, poległemu w r. 1863.
Jak wszędzie na tej ziemi, gdziekolwiek archeologowie nie wbiją swoich łopat to trafiają na pozostałości wcześniejszych kultur. Również okolice Czeszewa obfitują w takie znaleziska. Wykopano tu m.in. narzędzia z epoki kamiennej i kultury łużyckiej, naczynia kultury grobów kloszowych, skarb z wczesnej epoki brązu (1800—1500 p.n.e.), zawierający siekierki i ozdoby, oraz wczesnośredniowieczny grot oszczepu.

 

KAROL LIBELT

Karol Libelt (ur. 8 IV 1807 w Poznaniu, zm. 9 VI 1875 w Brdowie) był wybitnym filozofem, estetykiem, publicystą i działaczem społeczno-politycznym. Podczas studiów filozoficznych na Uniwersytecie Berlińskin należał do ulubieńców G. W. Hegla i pod jego kierunkiem napisał rozprawę doktorską. 
Na wieść o wybuchu powstania listopadowego opuścił Paryż i wrócił do kraju, walczył w kilku bitwach, m.in. pod Ostrołęką i Międzyrzeczem a za męstwo otrzymał Virtuti Militari. Po złożeniu broni został internowany w Opawie i Zatorze. Gdy wrócił do Poznania, Prusacy uwięzili go w twierdzy magdeburskiej i skonfiskowali majątek. Po wyjściu na wolność nie miał szans na pracę w instytucjach Prus, zajął się więc gospodarzeniem w folwarkach będących własnością kolejnych żon oraz pracą naukową. Dużo pisał i wydawał, brał aktywny udział w wydarzeniach Wiosny Ludów. Po wyciszeniu nastrojów rewolucyjnych osiadł w Czeszewie, zajął się praca organiczną. Czas spiskowania przeminął, a miejsce jego zająć powinna agitacja prawna, publiczna, dozwolona - pisał wtedy.

Karol Libelt, uczestnik powstania listopadowego – fotografia ze zbiorów NAC

W 1867 r. założył w Czeszewie kółko rolnicze. Gospodarując tutaj, a później w Brdowie rozmyślał nad poprawą stosunków ekonomicznych i nad wyrównaniem różnic między właścicielami a robotnikami. Rozważania te zawarł w dziele Koalicja kapitału i pracy. W latach 1859-70 był posłem do sejmu pruskiego z okręgu wągrowieckiego, przewodniczącym koła polskiego.
Stopniowo jednak odchodził od poglądów lewicowych i rozluźniał kontakty z emigracją, angażował się w propagowanie pracy organicznej w duchu solidaryzmu społecznego. Wpływowy w Wielkopolsce, choć nie bez prób kontestowania przez środowiska konserwatywne, Libelt cieszył się uznaniem aż w Galicji, co ujawniła podróż w 1869 oraz członkostwo krakowskiej Akademii Umiejętności (1873).  
Wielkim wyróżnieniem był wybór w 1868 na prezesa Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Poznaniu. Funkcję tę pełnił z wielkim oddaniem do 1875  r.
Miał wielki autorytet wśród współczesnych. Ceniono go jako filozofa, historyka, pedagoga, krytyka literackiego, jako aktywnego działacza politycznego, oświatowego i gospodarczego. Uznawano za jednego z najwybitniejszych przedstawicieli myśli demokratycznej w Polsce. O swoich poglądach pisał: Całe życie wyznawałem zasadę demokratyczną: wiara moja polityczna była i jest zawsze demokratyczna. Uważałem, że lud jest podstawą i siłą społeczeństwa, że przywrócić mu należy prawa przywłaszczone przez mniejszość.
Intensywna działalność polityczna zbiegała się z naukową. Jego piśmiennictwo zdumiewa bogactwem i wszechstronnością. Pozostawił prace z filozofii, estetyki, literatury, polityki, ekonomii, pedagogiki, matematyki, nauk przyrodniczych i archeologii. Publikował materiały w niemal całej prasie polskojęzycznej swoich czasów. Zajmował się nawet archeologią, a na podstawie odkryć dokonanych w Czeszewie i Dobieszewku (na północ od Gołańczy) opublikował w r. 1870 głośną wtedy pracę Mieszkania nawodne przedhistoryczne.


Śmierć syna w Karola była dla Libelta wielkim wstrząsem. Ostatnie lata życia spędził prawie nie opuszczając wiejskiej siedziby. Poważna choroba serca uniemożliwia mu pracę na roli. W 1874 oddał drugiemu synowi w dzierżawę Czeszewo, a sam przeniósł się na folwark do Brdowa (nazwanego tak od miejsca śmierci syna Karola). Umarł na apopleksję 9 czerwca 1875, został pochowany 14 czerwca w Czeszewie.
Libelt to nie był tylko bakałarz narodowy, nie tylko wychowawca, wykładowca, moralista, pedagog, teolog, historyk, matematyk, krytyk, myśliciel. Ale to był także budziciel, burzyciel, bojowiec, wskrześca, odkrywca, działacz, inicjator, animator, wizjoner, człowiek walki, człowiek pełny, duch wieczny rewolucjonista, artysta, a co ważne artylerzysta (Adolf Nowaczyński).*) 

 

SYSTEM FILOZOFICZNY LIBELTA. MESJANIZM

Myśl filozoficzna Libelta to eklektyczny, choć nie pozbawiona prób stworzenia oryginalnego ujęcia systemowego, kompilacja refleksji filozoficznej z polityczną i społeczną, która miała w założeniu tworzyć kompletny system filozofii narodowej. Był to splot różnych współczesnych myślicielowi kierunków umysłowych, w oparciu o polską kulturę epoki romantyzmu. System filozoficzny Libelta przypomina intuicjonizm Henri Bergsona. Od studiów w Berlinie, Libelt, przejął się metodą dialektyczną Hegla; wykorzystał ją jednak inaczej, będąc przekonanym, że nie rozum jest najwyższym szczeblem umysłu, nadaje się on bowiem raczej do krytyki niż do syntezy, nie ma w sobie pierwiastków twórczych.  Z pewnością można umieścić Libelta wśród wyznawców i propagatorów myśli mesjanistycznej.**) Był jednym z najwybitniejszych przedstawicieli polskiej myśli filozoficznej epoki romantyzmu, świadomie nawiązującym do idei innych autorów metafizyków polskich. 


Karol Libelt swoje tezy wyłożył w potężnym, sześcioczęsciowym dziele: Filozofia i krytyka, 1847-1850, z których I część rozważała Samowładztwo rozumu i objawy filozofii słowiańskiej, II i III zawierały System umnictwa czyli filozofii umysłowej, pozostałe zaś Estetykę czyli umnictwo piękne. ***)
Najwyższą władzą jest urn, władza praktyczna, czynna. Libelt przepowiadał, iż (zgodnie z dialektyczną zasadą rozwoju) po panowaniu rozumu przyjdzie era umu, po wszechwładztwie filozoficznym Niemiec nastąpi era Słowian. Uważał, że epoka Słowian, głównie Polaków, będzie tą, w której ci ostatni udowodnią istnienie Boga, w oparciu o świadectwa umu. Mesjanistyczna nauka obudzić miała ducha narodu, zainicjować nowe prądy polityczne i Polska jako nauczyciel narodów miała zunifikować myśl ludzką w umie. Filozofia przyszłości będzie oparta, nie na samym dyskursywnym poznaniu, lecz na intuicji i wierze, będzie bardziej konkretna i lepiej odpowie potrzebom życiowym, udowodni istnienie Boga osobowego i duszy nieśmiertelnej.
Jak wszystkie metafizyki polskie XIX w., tak i mesjanizm Libelta kładł nacisk na historiozofię i na posłannictwo narodów, zwłaszcza polskiego. Jednakże historiozofia jego była trzeźwiejsza od innych, nie mówiła o Chrystusie narodów ani o nadchodzącej epoce Ducha Świętego.
Wiele miejsca w twórczości Libelta (podobnie jak i pokrewnego mu Kremera) zajęła estetyka. Była ona u obu myślicieli zależna od Hegla, idealistycznie widziała piękno w tym, że duch przenika materię.


Więcej zdjęć z cyfrowej dokumentacji Czeszewa w albumie na picasie  >>

*) Krystyna Suchan, Winieta, nr 2. 2007.
**) W pierwszej połowie XIX w. pojawił się w Polsce cały zastęp metafizyków, jednomyślnych  w tezach podstawowych, a bardzo różniących się w szczegółach. Jedynym ośrodkiem ich działalności był Paryż, inni działali w samodzielnie Trentowski w Niemczech, Gołuchowski na wsi w Kongresówce, Cieszkowski i Libelt w Wielkopolsce, Kremer w Krakowie. Większość ich rozpoczęła swą działalność dopiero po powstaniu 1830 roku. 
Byli wśród nich filozofowie zawodowi, ale w dziejach mesjanizmu nie mniejszą rolę odegrali poeci: Mickiewicz, Słowacki i Krasiński, oraz działacze religijni, jak Towiański. Dążenia mesjaniczne łączyły ich wszystkich, ale metoda rozumowań, a częstokroć i wyniki były inne u wieszczów niż u uczonych. Wieszczowie pragnęli stworzyć filozofię polską, a uczeni filozofię absolutną. Uczeni mesjaniści znali współczesną filozofię europejską i korzystali z niej, wieszczowie bardziej samorodnie tworzyli swą metafizykę.
Znacznie upraszczając można rzec, ze  najważniejszą różnicą dzielącą mesjanistów była ta, że jedni z nich byli racjonalistami, a drudzy mistykami.
***) Syntetyczny opis systemu Karola Libelta: http://www.ptta.pl/pef/pdf/l/libelt.pdf

wtorek, 6 listopada 2012

Fotografie po za czasem

W sklepie ze starzyzną kupiłem, za kilka złotych, ciekawy aparat - Kodak Brownie 44a, na rzadko już spotykany film 127. Klatka 4x4 to taki średni format dla dzieci. Aparat ma jeden czas (dość długi bo 1/40 i trzy przesłony, a kupić do niego można tylko jeden film 100 ISO od EFKE. Na filmie mieści się 12 kadrów 4x4 cm.
Zabrałem Browniego w czerwcu nad polski Bałtyk przed sezonem. Nieustająco zafascynowany Depardonem chciałem zrobić kilka fotografii pustego czasu. Negatyw wyszedł mocno zaświetlony, odbitki-wgladówki 15x15 cm wykonałem mimo to, zarówno na speedach jak i na starych barytach. Wyszły prace w estetyce błędu. O dziwo speedy okazały się ciekawsze. Myślę, że powtórzę eksperyment w innej porze roku, albo znacznie skrócę czas wywołania, przekonuje mnie interesująca plastyka obiektywu Dakon (plastikowy i dość ostry).
Okazało się też, że ramki do średniego są za duże i film się wygina, a pod szybki nie chciałem wkładać bo było by jeszcze gorzej. Kiedy przyjdzie czas na powiększenia coś wymyślę. Moim pierwszym powiększalnikiem był Krokus 44, miał takie ramki. Szkoda, że kilka lat temu przekazałem sprzęt jednemu z moich uczniów, teraz byłyby jak znalazł.
Ciekawa strona o różnych nietypowych filmach i starych aparatach w tym o Kodaku Brownie >>







piątek, 11 września 2009

Estetyka czy dokumentacja?

 
Paweł Pierściński, z cyklu "Kielecczyzna przemysłowa"- brom, 1968 r 
Osoby zaczynające swoje świadome fotografowanie często zadają pytanie co jest ważniejsze estetyka zdjęcia, motyw, kompozycja, forma czy może jednak istotniejsza jest wartość dokumentalna obrazu.

W 2003 r., Paweł Pierściński, twórca dla którego forma zawsze była bardzo istotna, stwierdził: "- Powołaniem fotografa jest dokumentowanie unikalnego wyglądu świata w celu zachowania jego obrazu dla następnych pokoleń. Obserwuję funkcjonowanie starej fotografii. Wzbudza ona zainteresowanie naszego pokolenia wyłącznie wtedy, gdy dotyczy spraw i tematów ponadczasowych, czyli opowiada o człowieku i jego otoczeniu.
I tak jest również z fotografią tworzoną współcześnie: przetrwa ona i będzie interesowała naszych potomków, jeżeli utrwalimy na niej wygląd naszego miejsca na ziemi, nasze tu i teraz. Każdy obraz fotograficzny oprócz warstwy znaczeniowej zbudowany jest z elementów estetycznych. W różnych okresach historycznych twórcy - fotografowie przywiązują wagę do wartości dokumentalnych. 
Z czasem narasta potrzeba kreacji artystycznej i w dziełach zaczynają przeważać elementy estetyzujące. Na gruncie fotografii trwają i ścierają się dwa prądy: dokumentalny i estetyzujący. Po latach poszukiwań formalnych wzrasta zainteresowanie faktami. Trwa osobliwe falowanie idei. Nie da się określić, co jest ważniejsze: estetyka czy dokumentacja. Sporną kwestię rozstrzyga czas, który jest najważniejszym probierzem wartości dzieł. 
Prawdziwego znaczenia nabiera dokument. Inne tematy są wykorzystywane przez fotografów jako etiudy, pozwalają na doskonalenie warsztatu artystycznego, a w perspektywie dziejowej przepadają, albo są traktowane jako swoista ciekawostka znacząca kolejny etap w rozwoju artystów lub grup twórczych. Właściwy rytm sztuki fotograficznej wytyczają tematy ponadczasowe."
Fragment wywiadu z 2003 r., Cały wywiad >>
Czy warto uprawiać fotografię (dokumentalną)?
Wypowiedź powyższa w niespełna rok później znalazła swój - niestety - tragiczny finał. W sierpniu 2004 w prasie ukazała się informacja:

"Spłonęło archiwum Pierścińskiego.
Liczące 262 tysiące negatywów archiwum Pawła Pierścińskiego, jednego z twórców Kieleckiej Szkoły Krajobrazu, poszło z dymem. Myliłby się jednak ktoś, kto pomyślał, że jest to skutek tragicznego pożaru - artysta sam spalił bezcenne zbiory, ponieważ mimo lat poszukiwań nie udało mu się znaleźć instytucji, która chciałaby je od niego przejąć. Od zawsze związany z Kielcami Pierściński przechowywał negatywy w jednym z pokoi swojego mieszkania. Kiedy zaczęło brakować na nie miejsca, rozpoczął poszukiwania instytucji, która chciałby przejąć choćby część zbiorów, jednak ani władze miasta, ani konserwator zabytków, ani archiwum państwowe nie wykazały zainteresowania. 


Po ponad 50 latach pracy twórczej Pierściński podjął niezwykle trudną decyzję o zniszczeniu swojego archiwum. Nie chciał, żeby po jego śmierci negatywy popadły w zapomnienie i trafiły na śmietnik.
Pierściński sukcesywnie spalił 262 tysiące naświetlonych przez siebie negatywów w domowej kuchni węglowej. 

W ten sposób z powierzchni Ziemi zniknęły bezcenne zbiory dokumentujące wiele aspektów życia Świętokrzyskiego (m.in. prace utrwalające rozwój przemysłu w tym regionie) i zawierające mnóstwo znakomitych pejzaży, z których Pierściński najbardziej słynął. 
Fakt, że nie znalazła się żadna instytucja, która byłaby zainteresowana przejęciem zbiorów tak ważnej postaci polskiej fotografii, jaką jest Paweł Pierściński, może tylko smucić. Mierna to nagroda za lata, które poświęcił nie tylko robieniu fotografii, ale też pisaniu o niej, organizowaniu wystaw, wydawaniu albumów (jak choćby almanach "Mistrzowie polskiego pejzażu" ) i innym działaniom popularyzującym tę dziedzinę sztuki."
 Jak ma się ta informacja do wcześniejszej wypowiedzi mistrza?

..: Notatki z prowincji :..

Notatki z prowincji. Listy z Suicide City 1.

Świat się szybko zmienia, zmienia się internet, powoli zmienia się i ten blog. Od jakiegoś czasu staje się dla mnie - jak to kiedyś p...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy