Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anarchia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anarchia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 kwietnia 2015

Nowa forma życia


Solarigrafia całoroczna kw. 2014 - kw. 15, skan 2015.


Powinienem to po prostu wyrzucić i zapomnieć. Trudno jednak powiedzieć co może zainteresować potencjalnego badacza, który trafi na taki eksponat za 100 czy 500 lat. Między innymi dla tego rzadko wyrzucam próbki, ścinki a nawet nieudane zdjęcia. Zdarzało się, że artyści zakopywali, albo wkładali pod darń nienaświetlony papier fotograficzny, mając nadzieję że powstaną na nim interesujące faktury. Nikt do tej pory nie zastanawiał się nad tym, że materiał fotograficzny może być pożywką dla nowego życia.

















Z założenia miała to być solarigrafia naświetlana przez pełny rok od połowy kwietnia 2014 do połowy kwietnia 2015. Metalową puszkę z dziurka umieściłem w idealnym, lekko osłoniętym miejscu, dziurkę skierowałem w kierunku południowym, w stronę słońca, puszka cały czas narażona była na mróz i upał,  deszcz i śnieg,  warunki atmosferyczne nie były jej obojętne. Co jakiś czas sprawdzałem stan puszki, który wydawał się być niezły, niestety nie zdawałem sobie sprawy z procesów jakie zachodzą wewnątrz. Jeden rok wystarczył aby blacha skorodowała i do wnętrza obscura dostała się wilgoć, która zaatakowała papier i emulsję. Po otwarciu wieczka znalazłem dość obrzydliwą i włochatą pleśń, która pochłonęła znaczną część powstających linii drogi słońca na nieboskłonie. Nie udało się wykonać ciekawej solarigrafii ale za to wyhodowałem  w obscurze - nową formę życia. 
Zbliża się kolejny World Pinhole Day, zostały mi do otwarcia jeszcze dwie puszki.


Mapa świata. Solarigrafia całoroczna kw. 2014 - kw. 15, odwrócona po zeskanowaniu.

wtorek, 5 sierpnia 2014

Fotograf - między technologią a sztuką





W dawnych czasach, początków fotografii sam fotograf traktowany był zaledwie jako dodatek do wężyka, wyzwalacz migawki. Do tej pory fotografia przebyła długą drogę, zmieniło się postrzeganie fotografa, jego prestiż wzrósł wręcz nieprzyzwoicie. Dzisiaj obserwujemy jednak ponowny upadek znaczenia fotografa i fotografii. Nigdy dotąd jej uprawianie nie było tak łatwe i tanie co powoduje szybką degradację medium. Jednocześnie powstaje nisza dla fotografów uprawiających tradycyjne techniki, (nie tylko na uczelniach artystycznych), jest to maleńki margines i zapewne tak zostanie. Dzisiaj proponuję kilka zdań z wydanej w zeszłym roku książki Steve Edwards. Fotografia. bardzo krótkie wprowadzenie*):

....język sztuki był integralną częścią fotografii od jej powstania w 1839 roku; przykładem może być to, że zamożni amatorzy parający się fotografią często wzorowali się na działalności koneserów drukarstwa. Jednak zasadnicze założenia fotografii artystycznej pojawiły się dwadzieścia lat później. Założenia te zbiegły się z powstaniem stowarzyszeń zawodowych fotografów i były artykułowane podczas ich spotkań, pojawiając się również w ich specjalistycznych periodykach. Fotografowie musieli toczyć ciężką bitwę z powszechnym mniemaniem, jakoby zdjęcia wyskakiwały automatycznie z bezdusznej maszyny. Aparat wykonywał dokumenty, nie zdjęcia. Zarówno w Anglii, jak i Francji był to pogląd dominujący, prawie przez znaczną, część XIX wieku.






Przepisy, na które powoływano się w orzecznictwie w sprawie praw autorskich, zakładały zazwyczaj, że fotograf był biernym asystentem aparatu (niczym pracownik), który nie może być właścicielem praw autorskich. Prawo autorskie należało często do zlecającego zdjęcie lub właściciela przedstawianego na fotografii dobra; w niektórych wypadkach fotografom zabraniano nawet korzystania z ich własnych negatywów. Trzeba było nie lada wysiłku, by stawić opór podobnym poglądom. Oto słowa Antoine'a Claudeta, francuskiego fotografa pracującego w Anglii, który w roku 1861 pisał: Fotografia może wymyślać, tworzyć i komponować, podobnie jak kopiować. W rzeczywistości, zwłaszcza w portretowaniu, maszyna kopiuje to, co wymyślił, stworzył i skomponował prawdziwy artysta, i co nie mogłoby być nigdy skopiowane lub zaprezentowane, gdyby nie geniusz fotografa.








Interesujący jest tu zakres, do jakiego sztuka - która zdaniem Claudeta oznacza inwencję, kompozycję i geniusz - jest spleciona z negatywnym wydźwiękiem dokumentu lub kopii. W całej swej historii sztuka fotograficzna była ściśle związana ze swym demonicznym bliźniakiem: czasem walczyła, by go zniszczyć, a czasem wchodziła z nim w pakt. Jednak w obu wypadkach zachowywała definiujący ją związek z ideą automatycznej kopii lub obiektywnego dokumentu.


Zdjęcia cyfrowe. Lipiec 2014

wtorek, 3 kwietnia 2012

Under the gun

Z mojego archiwum.

 



Na początku ostatniej dekady XX w. nagle świat zaczął się przed nami otwierać. W wyborach samorządowych 1994 r. do Radym miasta Suicide City wszedł PISZPUNT (Piotr Rachwalski), niespełna 20 letni działacz anarchistyczny, ekolog, organizator koncertów punkowych. Próbował przebić się przez miejscowy beton. Był inicjatorem tworzenia ścieżek rowerowych, uświadamiał poborowych jak wymigać się od wojska. Z czasem okazało się, że miejscowa postkomunistyczna mafia nie zamierza się z nikim władzą dzielić i wprowadzać w miasteczku jakichkolwiek zmian. W konfrontacji z rzeczywistością marzenia oraz ideały młodego anarchisty musiały się runąć jak zamki z piasku. PISZPUNT już dawno przestał się zajmować polityką, nie próbuje już na siłę zbawiać świata. Prowadzi dobrze prosperujacą firmę na Pomorzu a  po godzinach zajmuje się działalnością społeczną.
Pozostały jednak zdjęcia. Na początku lat 90-tych, Piotr pokazał, że nawet w tak kompletnie zabitej dechami dziurze jak Suicide City, zagrać może alternatywna kapela z Londynu.
Jednym z pierwszych, a może nawet pierwszym powiewem świeżej, alternatywnej kultury z zachodu w wersji live, były dwukrotne występy angielskiej punkowo-folkowej kapeli Under the gun. Niesamowita  spontaniczność i energia muzyków powodowała, że wszyscy obecni na koncertach stawali się fanami zespołu. Wygrzebałem niedawno kasetę i przypomniałem sobie, że powinienny być i zdjęcia z  koncertów które odbyły się 20 lat temu! W tamtych latach mówiło się, że Suicide City to "miasto punków" albo "miasto pedałów" (w zależności od preferencji). Punk już dawno umarł, a co z subtelnymi dżentelmenami?





Skany ze współczesnych (2012) powiększeń.
Aby nie używać źle wtedy kojarzącego się określenia punk, PISZPUNT, na plakatach promujących koncerty pisał szybki rock'n'roll.

Na Facebooku i Myspace  można znaleźć kilka nagrań Under the gun.

..: Notatki z prowincji :..

Notatki z prowincji. Listy z Suicide City 1.

Świat się szybko zmienia, zmienia się internet, powoli zmienia się i ten blog. Od jakiegoś czasu staje się dla mnie - jak to kiedyś p...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy