Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ireneusz Linde. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ireneusz Linde. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 kwietnia 2012

Batman nie lata.


Warsztaty „Fotografia bez aparatu - fotografia otworkowa”.

Sieraków 13-14 kwietnia 2012 r.


Talbotypia wykonana przez Bogusława Biegowskiego podczas warsztatów

Nasze działania edukacyjne odbywały się w tutejszym Zespole Szkół oraz w Zamku Opalińskich. Nie do nas należy ocena warsztatów lecz do uczestników, organizatorów i sponsorów, jednak zaskoczeni byliśmy liczbą i otwartością na fotografię, osób biorących udział w warsztatach. W ciągu kilku godzin zajęć praktycznych wykonaliśmy wspólnie ok. 100 zdjęć (pinholi i ich pozytywów) +cały proces papieru solnego (talbotypii)!


Okazało się też, że niektóre dla nas oczywiste rzeczy, nie są jednak (już!) tak jasne jak by nam się mogło wydawać. Musieliśmy nawet wytłumaczyć młodzieży czym jest i do czego służy powiększalnik. Nam z kolei jeden z licealistów uświadomił rzecz, która oczywista jest dla każdego nastolatka, że "Batman nie lata!"
Sieraków przywitał nas mroźnym i wilgotnym powietrzem, niezbyt zachęcającym do konkretnych działań fotograficznych w plenerze. Mimo ambitnych planów nawet nie rozstawiliśmy statywów. Mój towarzysz podkreślał zresztą, że w zasadzie wszystko tutaj i okolicy sfotografował już Ireneusz Linde. Moje oczy zdążyły jednak zarejestrować kilka obiektów i miejsc, które w końcu muszą znaleźć w moim archiwum. Blisko są Wronki i Szamotuły, więc wkrótce...



Zdjęcia (nokiografie) ilustrujące ten tekst (więcej na picasie) potraktować należy z przymrużeniem oka. Efekt solaryzacji w trakcie fotografowania użyłem celowo, bo dzięki niemu zdjęcia w ciemnych pomieszczeniu wychodzą ostrzejsze i mniej poruszone (?)
Dodatkowo, niektóre pliki przeszły przez dodatek do chrome cheapstamatic, dzięki któremu, za pomocą kilku ruchów myszki, każdy osiągnąć może kiczowate efekty starej fotografii - krytycy sztuki (ostatnio Monika Małkowska) - kicz nazywają szlachetnie kampem, bo jest to kicz popełniany świadomie. Ale kicz nazwany może być kampem jedynie jeśli popełniony jest przez artystów ;-)
Pierwsza próbowała opisać i zdefiniować zjawisko Susan Sontag:  "Kamp jest sztuką, która chce być poważnie traktowana, ale nie można jej traktować zupełnie poważnie, bo jest jej "za wiele". (...) I jeszcze - kamp jest próbą zrobienia czegoś niezwykłego. Ale niezwykłego w znaczeniu szczególnego, oszałamiającego (...) nie zaś niezwykłego w sensie wielkiego wysiłku. (...) Oczywiście kanon kampu może się zmieniać. Czas ma na to wielki wpływ."


piątek, 5 lutego 2010

Mistrz: Ireneusz Linde


Ireneusz Linde. Tatrzańskie impresje, 1985


Niestety, nie było mi dane było mi poznać p. Ireneusza Linde. Zachwyciłem się jego twórczością oglądając zdjęcia. Nasz kolega - Bogusław Biegowski - uważa że Ireneusz Linde był szaleńcem bożym - MISTRZEM FOTOGRAFII.   Zauważcie,  pewną prawidłowość wśród mistrzów. Aby być dobrym fotografem trzeba mieć w sobie niezwykłą osobowość. Mistrzowie  fotografii to nie są zwykli, szarzy ludzie. Do tego sam talent nie wystarczy, potrzebne jest też "doświadczenie" życiowe i biegłość techniczna, która uzyskuje się przez lata prób i poszukiwań.
Fotografia to wizualizacja egoistycznego sposobu patrzenia na świat, a do tego po prostu, potrzeba dojrzałości, odrobiny pokory wobec oporu materii, i odwagi do przekraczania konwencji i reguł.
Ireneusz Linde osiągnął niezwykłą biegłość w technice fotograficznej, ale podporządkowywał ją swojej artystycznej wizji. Udało mu się dotrzeć do istoty rzeczy, zawrzeć w fotografiach pierwiastek duchowy – mistyczny.
Spotkanie z Fotografią 6.02.2010 r.
Wiele jego zdjęć i cykli zawiera w nazwie pojęcie Impresja lub Impresje – i ukazują one subiektywne wrażenia Twórcy, odzwierciedlają ulotne chwile. Autor  przekazuje nam własny sposób odbioru. Impresja w jego fotografii to poranne mgły, odcienie jesieni, odbicia w wodzie, cienie, próby postrzegania więcej...
Zdjęcia Ireneusza Lindego pochodzą sprzed epoki fotografii cyfrowej, epoki, w której nie było  photoshopa i związanych z nim sztuczek. Jest to fotografia srebrowa w najczystszej postaci.
Dzisiejsze spotkanie ma przypomnieć, nie tylko zdjęcia, ale i niezwykłą osobę jaką był Ireneusz Linde - MISTRZ.

..: Notatki z prowincji :..

Notatki z prowincji. Listy z Suicide City 1.

Świat się szybko zmienia, zmienia się internet, powoli zmienia się i ten blog. Od jakiegoś czasu staje się dla mnie - jak to kiedyś p...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy