poniedziałek, 19 grudnia 2016

W cieniu

Piękne jest zimne

 Saitō Ryoku 


Imbir -zen. Fotografia cyfrowa 2016 r.


W latach 30. XX wieku Jun’ichirō Tanizaki napisał esej Pochwała cienia; poświęcił go japońskiej estetyce. W małej książeczce podjął próbę zdefiniowania podstaw japońskiej estetyki, tak odmiennej od naszej - zachodniej. Tanizaki odwołał się do kategorii cienia jako metafory wieloznaczności, ulotności i przemijalności. „Tacy już jesteśmy, że piękno odnajdujemy nie w rzeczach, lecz w smugach cienia, które powstają przez oddziaływanie rzeczy na siebie, w grze światła i cienia. (…) Nie ma piękna bez cienia” – pisał Tanizaki. Cień jest ponad wszystkim, największą wartością i dobrem, powinien być wszędzie, towarzyszyć życiu codziennemu Japończyków. Tradycyjne japońskie domy, świątynie a nawet instytucje publiczne budowane są w ten sposób aby cień można było znaleźć o każdej porze dnia. „(…) my, ludzie Wschodu stwarzamy piękno z cieni, które odnajdujemy w banalnych, najmniej oczekiwanych miejscach. (…) motywem przewodnim naszej w kuchni zawsze jest cień, z cieniem łączy ją nierozerwalny związek”. Światło elektryczne psuje harmonię, wprowadza dysonans, wywołuje niepokój; podobnie sprawa ma się z przedmiotami codziennego użytku.
 „Na zachodzie ludzie posługują się sztućcami i naczyniami ze srebra, stali, cyny i czyszczą  je do połysku. Nas to świecenie razi (…) Przeciwnie, doznajemy doznajemy przyjemności dopiero na widok przedmiotu,  który z czasem traci połysk i pokrywa się warstwą ciemnej podrapanej patyny. (...) Jeżeli prawdę powiada aforyzm, że „piękne jest zimne” to mamy także prawo określić piękne jako przybrudzony.”

  
Drzewko. Fotografia cyfrowa 2017 r.


Japoński kandydat do literackiej nagrody Nobla, zastanawiając się nad tym, co jest charakterystycznego w japońskiej estetyce podaje jako przykłady - konstrukcję japońskiego domu, buddyjskiej świątyni, kształty i faktury przedmiotów codziennego użytku ale zaczyna od Hymnu na cześć japońskiego wychodka.
„I doprawdy nie ma chyba takiego miejsca, które dostarcza tyle przyjemności co japońska ubikacja. Otoczeni tchnący mi spokojem deskami i drewnem o ładnie postarzałem fakturze,  możemy podziwiać barwę nieba i zielone liście drzew. (...) To tu,  jak przypuszczam, pokolenia poetów haiku znajdowały niezliczone tematy do swych wierszy”.


Chleb i wino, 2015 (skan odbitki żelatynowo-srebrowej)


Tanizaki doskonale zdawał sobie sprawę z przepaści jaka istniała między kulturą Japonii i zachodu, zastanawia się co by było gdyby gramofon, fotografię, film wynaleziono w Japonii.
 „W sztuce fotografowania (…) w jakiś nieokreślony sposób znajdują wyraz różnice charakteru narodowego. Jeśli tak jest, nawet przy użyciu takiego samego sprzętu, identycznych odczynników i taśmy filmowej, to o ileż lepiej nadawałaby się nasza rodzima technika filmowa (gdybyśmy ją mieli) do uchwycenie naszej skóry, naszego klimatu i krajobrazu. A gdybyśmy to my wynaleźli gramofon i radio, nieporównanie lepiej odtwarzały by one  nasze głosy i naszą muzykę, wydobywając ich specyficzne niuanse."
„(…) myślę sobie, jak inaczej wyglądałoby nasze życie, gdyby Orient wykształcił odmienną, sobie właściwą cywilizację naukową. (…) Czy nie bylibyśmy otoczeni tysiącem rzeczy – urządzeń mechanicznych, medykamentów czy wyrobów sztuki rzemieślniczej – znacznie bardziej uwzględniających naszą narodową specyfikę?”. 
Chyba nietrudno sobie wyobrazić wynalezione w Japonii prototypy camera obscura czy aparatu z obiektywem, zasada musiała by być ta sama, różnice tkwiły by w użytych materiałach - zrobione były by zapewne papieru i tektury, które są tam zupełnie inne - “Podczas gdy zachodni papier nie budzi w nas szczególnych emocji i traktujemy go czysto użytkowo, faktura papieru chińskiego lub japońskiego daje szczególne poczucie ciepła i przynosi odprężenie. Niby ta sama biel a jakże różnią się arkusze papieru zachodniego od bieli naszego hōsho [gami] albo shiro-karagami! Powierzchnia papieru zachodniego zdaje się odbijać światło, nasz tymczasem zachowuje się jakby je obejmował i wchłaniał tak, jak puszysta powierzchnia pierwszego śniegu. W dotyku miękki, nie szeleści przy zginaniu lub zgniataniu, jest bezgłośny i sprawia wrażenie, że podobnie jak liść drzewa zawiera w sobie wilgoć."

Dlaczego wspomniane wynalazki nie powstały w Japonii, myślę, że nie było takiej potrzeby. Wynikało to z kultury, obyczaju czy temperamentu. Fotografia a później film powstały w Europie bo rosła i kumulowała się potrzeba prostego zapisu obrazów, najpierw statycznych a w końcu i ruchomych, czarno-białych a wcześniej niż się powszechnie wydaje - kolorowych, przecież obraz widziany w camera obscura jest kolorowy i ruchomy! Zanim wynaleziono fotografię i film wynalazcy z kilku poprzednich wieków poszukiwali sposobów utrwalania obrazu i dźwięku, kiedy Arago ogłaszał wynalazek fotografii, Japonia była krajem na wskroś feudalnym, nie potrzebowała nowinek, nowych narzędzi, technologii, przemysłu, przyśpieszenie nastąpiło znacznie później...

Tanizaki napisał Pochwałę cienie prawie 100 lat temu, dzisiejsza Japonia jest zupełnie innym krajem, zmienionym po II Wojnie Światowej, przodującym w tworzeniu i wdrażaniu nowych technologii. Esej Tanizakiego przetłumaczony został na wiele języków, dzisiaj jest lekturą obowiązkową w wielu szkołach artystycznych i na wydziałach architektury na całym świecie. Co jest w nim tak szczególnego, że ciągle wydaje się aktualny fascynuje i inspiruje kolejne pokolenia czytelników?


Kurkuma, 2016 (skan negatywu 135)

 -----------------
*) Jun'ichirō Tanizaki (1886–1965) jeden z najbardziej znanych dwudziestowiecznych pisarzy japońskich. Przez pewien czas fascynował się kulturą Zachodu, by następnie ponownie zwrócić się ku źródłom  kultury japońskiej.  W 1933 roku napisał Pochwałę cienia, w której próbował zdefiniować podstawowe kategorie japońskiej estetyki. Więcej --->


wtorek, 29 listopada 2016

Łekno 1990-2016. Notatki z prowincji


Łekno ok. 1990, skan odbitki barytowej 24x30 cm


O Łeknie było ostatnio głośno, za sprawą dokumentu Zbiluta, który wpisany został na na Polską Listę Krajową Programu UNESCO „Pamięć Świata”. Dokument fundacyjny klasztoru cystersów w Łeknie z 1153 r, wydany przez możnowładcę i rycerza polskiego Zbiluta z Panigrodza - jest to najstarszy akt prawny sporządzony w Polsce!

Sprawa była nagłaśniana i dokładnie opisywana ----> więc przypominam jedynie dla porządku ;) Na miejscu, w łekneńskim kościele w minioną sobotę  odbyła się dziękczynna Msza Święta pod przewodnictwem Prymasa Polski, Prymasa Seniora i duchowieństwa, oraz przełożonego klasztoru Cystersów na Polskę wraz z cysterską świtą. ----> Na widok publiczny wystawione zostały obydwa zachowane oryginały dokumentu sprzed 800 lat. --->

Nielba, Łekno 2016, zdjęcie cyfrowe

Już w średniowieczu istniały odrębne osady - Łekno (miasto/wieś)  i  tzw. Prawo Polskie (osada). Naturalną granicą była przepływająca poniżej osady rzeczka Nielba, zwana na odcinku od Siedleczka do Łekna - Uszewnicą. Odległość między osadami jest niewielka - jakieś 200 m i właśnie ten fragment Łekna pomiędzy dwiema częściami Łekna prezentuję na zdjęciach wykonanych między 1990 a 2016 r.
Dzisiejsze Łekno zachowało średniowieczny układ ulic, mieszka w nim niewiele więcej osób niż w czasach cystersów i śmiem podejrzewać, że w ich żyłach płynie ta sama krew co u ich przodków sprzed 800 lat?


Łekno ok. 1992, skan negatywu 135 BW

Łekno 2016, skan negatywu 135 BW

Łekno 2016, zdjęcie cyfrowe

Łekno 1992, skan negatywu 135 BW

Łekno ok. 1990, skan negatywu 135 BW


W 1444 na wschód od miasta Łekna, na niewielkim wzniesieniu zwanym Wzgórzem Krzyża wybudowany został kościół Łekno Prawo Polskie. Nie był to kościół parafialny, tylko jak zalecił  w akcie fundacyjnym komes Zbilut, kościół szpitalny; postawiony został w celu sprawowania opieki duszpasterskiej nad biednymi, ubogimi zamieszkującymi Łekno i okolicę; występował pw. Sanctae Crucis czyli Krzyża Świętego; Kościół funkcjonował do 1820 roku, kiedy to spłonął i został rozebrany. Wkrótce po rozbiórce, na jego miejscu wystawiono Mękę Pańską czyli krzyż, który stoi do dziś i upamiętnia istnienie kościoła w tym miejscu. W 2016 obok Krzyża stanął pomnik Ojca św. Jana Pawła II, który został ufundowany przez mieszkańców parafii; pomnik jest wykonany z piaskowca, mierzy 2,5 metra wysokości, a jego waga przekracza 2 tony. --->


Łekno 2016, zdjęcie cyfrowe

poniedziałek, 31 października 2016

1992. Wykopaliska Łekno

Z mojego archiwum

  

Archeolodzy uważają, że nie nic nudniejszego niż dokumentacja fotograficzna na wykopaliskach. Podobno zajęcie jest równie emocjonujące jak fotografowanie przedmiotów do wystawienia na Allegro. Trudno mi się z tym zgodzić, około 1992 r. odwiedziliśmy Ekspedycję Archeologiczną Łekno pracującą na tzw. „Klasztorku”. Pierwszy raz mogłem zobaczyć wykopaliska na żywo i z mojej strony było to fascynujące i pouczające przeżycie. Zdarzyło się to na wiele lat przed sezonami 2007-2009, kiedy to archeolodzy odnaleźli skarb składający się z fragmentów srebrnej biżuterii oraz monet zachodnioeuropejskich i arabskich datowanych na X w. i początek XI w. Nie było to pojedyncze odkrycie, w tej okolicy wystarczy gdziekolwiek wbić w ziemię łopatę by trafić na pamiątkę sprzed wieków.
 




Pierwsze badania archeologiczne na „Klasztorku” przeprowadził w 1950 r. prof. Józef Kostrzewski i późniejszy prof. dr hab. Zdzisław Rajewski w ramach „zwiadu terenowego Ekspedycji wykopaliskowej w Biskupinie”. Pozwoliły one na wstępną lokalizacje zabudowań klasztornych. W latach 70 przeprowadzono pierwsze sondażowe prace ziemne a następnie zorganizowano wykopaliska, które pozwoliły odnotować dwa poziomy użytkowania, cmentarzysko oraz warstwy kamieni związane z zabudowaniami klasztornymi.

W roku 1981 na „Klasztorku” wznowiono badania archeologiczne w ramach programu badań klasztorów cysterskich w Wielkopolsce. Badania te rozpoczął, biorący udział w wykopaliskach 1976 r., ówczesny mgr Andrzej Marek Wyrwa, który w 1982 r. w Instytucie Historii UAM powołał Ekspedycję Archeologiczną Łekno.









Pierwotnie Łeknem nazywano gród plemienny powstały w połowie VII wieku, w kolejnych wiekach rozrósł się w gród państwowy z całym zapleczem służebnym. Wchodził w skład sieci grodowej Państwa Piastów. Pełnił ważną rolę w na szlaku handlowym z Gniezna na Pomorze (o czym pisałem w poprzednim tekście Tawerna Łekno -->). W czasie średniowiecznego fragmentu swej historii miasto (dzisiaj wieś) Łekno funkcjonowało w cieniu, najpierw grodów a później klasztoru.

W połowie XII wieku do Łekna przybyli cystersi z Altenbergu. Miejsce gdzie mnisi wybudowali klasztor nazywane jest potocznie „Klasztorkiem”. Fundacja klasztoru miała miejsce w 1153 r., od tego czasu mikroregion Łekneński, rozsiany wokół jeziora podzielił się na dwie części: „klasztorną” („Klasztorek” i Tarnowo Pałuckie) oraz świecką (wieś Łekno wraz z późniejszą osadą „Prawo Polskie”). Taki stan trwał prawie do końca XIV wieku, kiedy to cystersi opuścili „klasztorek” i przenieśli się do Wągrowca. Dokumenty z połowy XV wieku mówią tylko o mieście Łeknie i osadzie „Prawo Polskie”.

W jednym ze swoich opracowań prof. Wyrwa pisze, że „Mikroregion ten ma duże znaczenie dla poznania przemian osadniczych i początków architektury monumentalnej na ziemiach polskich.” Prace badawcze pozwoliły prześledzić, bardzo precyzyjnie, „kolejne etapy kształtowania i rozbudowywania się różnych struktur organizacyjnych Kościoła i związanych z nimi obiektów sakralnych, tj. od tzw. cyklu architektury książęco możnowładczej, przez monastyczną, po tworzenie, ugruntowania i przemiany organizacyjno-prawne sieci parafialnej (diecezjalnej i monastycznej) z własnymi kościołami (kaplicami).”











Miejscem, które jako pierwsze stało się obiektem zainteresowało prof. Andrzeja M. Wyrwy i jego archeologów był „Klasztorek”, tam wznoszone były kolejne grody, przedromańska rotunda, klasztor cystersów i kaplica cmentarna.
Badania te pozwoliły dokładniej poznać dzieje grodów i klasztoru, a także zweryfikować informacje o wyglądzie opactwa. Dotąd przybliżony wygląd obiektów sakralnych i klasztornych w Łeknie znany był tylko z uproszczonych rysunków widniejących na medalionach „tablic filiacyjnych” klasztoru altenberskiego z 1517 r.

Łekneńska rotundę, wybudowana pod koniec X wieku w obrębie grodu państwowego Piastów była jedną z pierwszych murowanych budowli sakralnych wykorzystanych do „tworzenia podstaw i ugruntowania chrześcijaństwa na ziemiach polskich”. W XI wieku była to najdalej na północ wysunięta świątynia w Wielkopolsce. Swoje znaczenie rotunda straciła w początkach rozbicia dzielnicowego. W pierwszej połowie XII wieku gród z rotundą otrzymał, jako ojcowiznę Zbylut z rodu Pałuków - jednego z najpotężniejszych w państwie Piastów. Na miejscu rotundy wzniósł kościół i klasztor dla cystersów.
 




W dokumencie fundacyjnym z 1153 r. zapisane jest, że komes Zbylut z Panigrodza „powodowany głęboką wiarą ofiarował […] (je) z pokorą na chwałę Boga, Szafarza wszelkich dóbr i ku chwale Jego Rodzicielki oraz ku czci świętego Piotra”.
 
Pierwszy kościół cysterski - oratorium powstał w połowie XII wieku, w kolejnych dziesięcioleciach był systematycznie rozbudowywany; w XIII wieku mamy już „pełnoplanowy kościół cysterski” nadal rozbudowywany i remontowany, funkcjonował on do lat trzydziestych XIV wieku, kiedy zaczął osiadać i grozić katastrofą budowlaną (do której w końcu doszło). Mnisi próbowali ratować kościół ale w końcu zrezygnowali i przenieśli się do Wągrowca. Po translokacji zakonu, stary klasztor stał się folwarkiem (grangią) opactwa wągrowieckiego; przez jakiś czas funkcjonowała jeszcze kaplica cmentarna wybudowana na części fundamentów kościoła, chowano tutaj okoliczną ludność. Poza cmentarzem znaleziono kilka pochówków wampirycznych, co potwierdza przypuszczenia o silnym ciągle nurcie tradycji związanej z pobożnością ludową, magią i pierwotnymi wierzeniami w duchy, wampiry itd. o czym pisze prof. Wyrwa w „Pietas ecclesiae et fides plebis” (Poznań, 2006).


Prof. Andrzej M. Wyrwa (w środku, w czapce i wzorzystym swetrze)


 

 

Widok na „Klasztorek” od strony Tarnowa. Zdjęcie archiwalne

Widok na „Klasztorek” od strony Łekna. 2016

środa, 19 października 2016

Notatki z prowincji. Tawerna Łekno



Zabytkowa karczma w Łeknie 2016.


Dotąd nie umieściłem na tym blogu materiału związanego z Łeknem. Sam się sobie dziwię, bo w ciągu 25 lat bywamy tam regularnie, spacerując i dywagując o istocie bytu, fotografując przy okazji; ostatnio tydzień temu. Z tych wycieczek uzbierało się kilka kopert i megabajtów zdjęć. A że Łekna dotąd nie ruszyłem? Chyba dla tego, że temat jest aż nazbyt bliski i oczywisty. Działająca przez 30 lat Ekspedycja Archeologiczna Łekno pod dowództwem prof. Wyrwy przekopała w Łeknie i okolicy tony ziemi, wydobyła z niej mnóstwo spodziewanych i niespodziewanych fundamentów budowli, grobów i artefaktów. Niemal każdy dzieciak z Łekna okolicznych wiosek zatrudniał się w czasie wakacji na wykopaliskach. Kilkoro z nich zostało archeologami... Ekspedycja wyjaśniła prawie wszystkie zagadki związane z początkami Łekna i cystersami. Do tej pory ukazały się dziesiątki publikacji naukowych i popularnonaukowych o wykopaliskach i historii Łekna. Wiele z nich jest autorstwa samego profesora, jego autorytet tutaj jest tak wielki jak Kostrzewskiego w Biskupinie.


Przełom lat 80/90 XX. w. Skan odbitki tonowanej 18x24 cm. 1/1
Październik 2016. Zdjęcie cyfrowe.

Nie będę więc zbyt wiele pisał, skupię się raczej na fotografiach i dygresjach fotograficzno-historycznych. Zapowiada się, że powstanie kilka artykułów; pisanie tego bloga wydaje się najprostszym sposobem na wstępne uporządkowanie zebranych dotąd notatek.
W sprawach historycznych -  aby nie wchodzić w dyskusję z fachowcami -  oprócz najnowszych badań,  często odwoływał się będę do Piotra Palińskiego (Powiat Wągrowiecki, wyd. 1932) badacza amatora sprzed prawie wieku, który jest mi niezmiernie bliski.
Czytając jego obszerne, pełne odnośników opisy powiatu, często odnoszę wrażenie, że Piotr Paliński był tego rodzaju regionalistą - pasjonatem z którym mógłbym się zaprzyjaźnić. Podziwiam jego dociekliwość i pasję, szerokie horyzonty, zainteresowania, łatwość pisania oraz barwny nieco archaiczny język.


2005. Skan odbitki tonowanej 20x30 cm. 1/1


2005. Skan odbitki tonowanej 20x30 cm. 1/1

2016. Zdjęcie cyfrowe


Podrozdział 108 (str. 90) Paliński zaczyna takimi słowami: Łekno, dziś mała osada nad jeziorem tego samego nazwiska, liczące około tysiąca mieszkańców, i leżące 8 km od powiatowego miasta Wągrowca, istniało już jako wieś pod tą, chociaż nieco odmienną, nazwą w XII wieku. Było ono naonczas własnością niejakiego Zbiluta, któremu się dostało w spadku po ojcu. Wuttke pisze, że znajdował się tani wtenczas rynek (targowisko) z karczmą (Forum cum Tabernae).
Że dokumenty z owego czasu zwracają uwagę na istniejący tamże rynek, to by naprowadzało nas na to, że ów rynek musiał stanowić targowisko dla przybywających tu dotąd kupców, bądź z okolicy, bądź też z dalszych stron ze swymi towarami.
Że dokumenty z owego czasu zwracają uwagę na istniejący tamże rynek, to by naprowadzało nas na to, że ów rynek musiał stanowić targowisko dla przybywających tu dotąd kupców, bądź z okolicy, bądź też z dalszych stron ze swymi towarami.




2016. Zdjęcia cyfrowe


Jak widać z fotografiach tematem dzisiaj jest budynek na skrzyżowaniu dróg, przy wjeździe do Łekna. Nie ma on nic wspólnego ze wspominaną, starożytna  tawerną, budynek jest XIX wieczny ale w ciągu tylko ostatnich 25 lat był ruiną, został odnowiony i użytkowany jako przydrożna knajpa (Bar pod Topolą) aby w w drugim dziesięcioleciu XX wieku znowu popaść w powolną ruinę. Po raz kolejny udało mi się zarejestrować przyrodę, która szybko zagospodarowuje przestrzenie zaniedbane lub opuszczone przez człowieka.
 


2016. Zdjęcia cyfrowe

Dalej Paliński pisze, że przez wieś Łekno prowadził kiedyś ważny i wielki szlak/trakt handlowy biegnący z okolic Kalisza ku tutejszym Danaborzowi, Panigrodzowi, Żoniowi, Laskowu (pod Szamocinem), Wolsku (wieś w pobliżu Miasteczka Krajeńskiego w Powiecie Wyrzyskim), następnie na Złotów i w końcu coraz dalej ku morzu. Trakt ten, opisany i oznaczony został przez starożytnego geografa Ptolomeusza, ciągnął  się w równych etapach aż do Bałtyku. 
 Te etapy czyli przystanki były prawie równomiernie od siebie oddalone, i tworzyły podłużno-okrągłe lub też wieloboczne wały ziemne o nieznacznej wyniosłości i rozciągłości; obserwując je musimy sobie powiedzieć, że one nie są dziełem natury, lecz kunsztownie usypane ręką ludzka. Skoro więc Łekno tworzyło w tym trakcie handlowym etap czyli przystanek, to przez Wuttke wzmiankowany rynek tworzył targowisko, a przy nim znajdująca się tawerna (karczma) zaopatrywała kupców i kupujących w potrawy i napoje. Z tego by więc wynikało, że Łekno musiało już wiele wieków przedtem być ludzkiem osiedlem, chociażby tylko w postaci owej tawerny. Owe wały - jak twierdzą uczeni - nie były okopami szwedzkiemi, ani też żalami czyli pogańskimi cmentarzyskami, ani nawet wałami obronnymi starożytnych Słowian, lecz położone w pobliżu zamieszkałych osiedli, miały za cel obronę handlowego traktu i służyły za składnice towarów oraz za targowiska.
|||O łekneńskim ryneczku, klasztorku, wykopaliskach, kościołach, masonach, łąkach i torfowiskach wkrótce...

2016. Zdjęcie cyfrowe

poniedziałek, 26 września 2016

Historie pomorskie. Darłowo - fragmenty




Darłowo, 2005

Wróćmy do fotografii. Dzisiaj proponuję mniej tekstu a więcej zdjęć; z jednego miejsca, z lat 2005 i 2016. Fotografie z lipca 2016 wykonałem na radziecko-rosyjskim filmie CBEMA/SVEMA FN 64 wyprodukowanego w latach 1990-1993; filmy wywołałem w vývojce sporządzonej wg. enerdowskiej receptury ORWO F43, zbliżonej do AGFA Final, ANSCO 47 a zaczerpniętej z biblii Ilińskiego*). Wglądówki wzrobiłem na Fomaspeedzie normalnym, nieprzeterminowanym, 13x18 cm.
Wróciliśmy więc, do Darłowa. Ostatnio nie mam już ambicji wykonywania szczegółowych dokumentacji zjawisk i miejsc (może poza kilkoma lokacjami jak Wapno czy Żyrardów...), wolę fragmenty, wycinki rzeczywistości, impresje, chwilowe zachwyty albo zdziwienia, konsternacje.



Darłowo należy do miejsc odwiedzonych przez nas w odstępach czasu ok. 10 letnich od pamiętnego roku 1981. Miasto jest wręcz nasączone historią i historiami. Niby nad morzem ale do plaży, wzdłuż rzeki Wieprzy, do Darłówka przejść trzeba jeszcze 3 km. Na Darłowo warto spojrzeć z lotu ptaka, kiedy można by zobaczyć plan średniowiecznej zabudowy z Rynkiem w centrum i okrężną ulicą wzdłuż dawnych murów. Zachowały się stare nawet nazwy Wałowa, Ratuszowa, Młyńska, Rzemieślnicza, Kościelna, Nabrzeżna, Podzamcze ale jest i nowa ulica Wenedów. Jeśli nie mamy pod ręką drona widać to na nieocenionych Mapach G.




Spośród historii pomorskich związanych z Darłowem najbardziej rozbudzają wyobraźnie te związane z  ostatnim Wikingiem Bałtyku, królem Erykiem I, który urodził na darłowskim zamku w 1383 roku, na chrzcie otrzymał imię Bogusław. W historii i legendach zapisał się jako wyjątkowy awanturnik i hulaka, człowiek porywczy, postać barwną i raczej niejednoznaczną. Wybuchowy charakter odziedziczył prawdopodobnie po wojowniczych i znakomitych przodkach. Jego antenatem ze strony matki był Niklot - jeden z możnych pogańskiego plemienia Obodrzyców zamieszkujących nad Łabą, jedyny słowiański władca, który wygrał z zorganizowaną przeciwko jego ludowi krucjatą i zatrzymał zbrojnie przymusową chrystianizację forsowaną przez Niemców. Eryk (Bogusław) dzięki matce spokrewniony był także z królem Danii Waldemarem IV Odnowicielem, a także był prawnukiem polskiego króla Kazimierza Wielkiego. Mimo, ze nie był ani Duńczykiem, Norwegiem czy Szwedem, prawie czterdzieści lat panował na tronach Danii (jako Eryk VII), Norwegii (jako Eryk III) i Szwecji (jako Eryk XIII). Przez cały czas swego panowania na skandynawskich tronach utrzymywał przyjazne stosunki z Polską, a z rodzinnym Darłowem utrzymywał, korzystne dla wszystkich stron, kontakty handlowe.

Po detronizacji Eryk I osiadł na jakiś czas w Gotlandii, skąd prowadził łupieżcze wyprawy, dzięki którym zyskał przydomek Króla Pirata. Grabił głównie duńskie i niemieckie statki, był w tym bardzo skuteczny. Legendy mówią o potężnych łupach, które zgromadził na zamku w Gotlandii.  Ostatecznie zmuszony został do opuszczenia królewskiej siedziby w Visby i osiadł w rodzinnym zamku w Darłowie, gdzie spędził ostatnie dziesięć lat życia (1449-59); w przerwach między, obficie zakrapianymi imprezami, sporami z mieszczanami - rozbudował zamek i unowocześnił system obronny miasta. Legenda głosi, że zabrał z Gotlandii wiele kosztowności (w tym insygnia koronne duńskie i szwedzkie) i ukrył na zamku w Darłowie,  skarb Eryka ciągle czeka na swego odkrywcę.

Leszek Walkiewicz przypomina interesujący epizod z życia króla Eryka; fakty ukazujące jeszcze inną - duchową stronę osobowości króla. Otóż w 1423 r w Vordingborgu założył król Eryk Zakon od Gwoździ Chrystusowego Krzyża. Naśladując krzyżowców i swojego ojca odbył w następnym roku pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Po nocy spędzonej w zgrzebnej koszuli przy Świętym Grobie na głębokiej modlitwie został pasowany na Rycerza Grobu Świętego przez patriarchę Jerozolimy i zwierzchnika Bazyliki Grobu Bożego. W tym samym miejscu Eryk pasował kilku z pośród swojej świty na rycerzy założonego przez siebie zakonu. Głównym symbolem zakonu króla Eryka była ręka Chrystusa z trzema gwoździami z Krzyża Świętego rozmieszczonymi po jej bokach. Po śmierci króla Eryka insygnia zakonu i jego dewizę ukradł jeden z jego sukcesorów król Chrystian I.
Najprawdopodobniej z pielgrzymki do Ziemi Świętej król Eryk Pomorski przywiózł złoty talizman w formie naszyjnika z wizerunkiem Ducha Świętego w postaci Gołębicy. Gołąb od najdawniejszych czasów jest symbolem: niebiańskiej czystości i niewinności, poselstwa, nowin niebiańskich. Więcej ----->

Współcześni Darłowianie w sierpniu, świętują powrót Króla Eryka do swej ojcowizny; towarzyszyła mu młoda i piękna dwórka Cecylia, matka Eryka juniora. Romantyczna historia została wielokrotnie opisana, w tym przez Cecylię Lucie Lehmann-Barclay, amerykańską pisarkę, dziennikarkę z Christian Science Monitor.
Bardziej szczegółowa biografia króla Bogusława-Eryka znajduje się pod tym linkiem, polecam ----->


Od lewej: Księżna Elżbieta - Król Eryk I - Księżna Jadwiga

Sarkofag Eryka I znajduje się w darłowskim kościele Mariackim, w niszy, na prawo od wejścia. Początkowo Eryk był pochowany w krypcie przed ołtarzem głównym. Sarkofag z piaskowca bogato zdobiony herbami Gryfitów i państw skandynawskich ufundował król pruski Wilhelm II po 1882 roku. We wnęce kościoła, po obu bokach, królewskiej trumny, stoją sarkofagi Elżbiety (1580-1653) żony ostatniego księcia zachodniopomorskiego z rodu Gryfitów - Bogusława XIV, Księżniczki Duńskiej, Księżnej Pomorza, Kaszubów i Wenedów, Rugii i Gryfii oraz Jadwigi (1595-1650), Księżniczki Pomorza, Pani Szczecinka.
Sarkofagi księżnych Jadwigi i Elżbiety posiadają bardzo interesującą formę, wykonane są z blachy cynowej, zdobiące ją elementy dekoracyjne odlane są z cyny i przylutowane do skrzyni. Trumna Jadwigi opiera się na dziesięciu posążkach lwów trzymających w pyskach okrągłe uchwyty. Ściany boczne zdobione są herbami i  artystycznie wyrzeźbionymi głowami kobiecymi - hermami; są też misterne też dekoracje roślinne; na krótszych ścianach widać medaliony z dwoma herbami. Na listwie wokół sarkofagu są medaliony z fragmentami jej życiorysu. Sarkofag księżnej Elżbiety również cynowy, ozdobiony jest w podobnym stylu jak trumna Jadwigi.






Kościół pw. Matki Boskiej Częstochowskiej w Darłowie x3


Wokół kościoła Mariackiego znajduje się malownicze lapidarium. Dookoła świątyni gdzie kiedyś znajdował się przykościelny cmentarz, umieszczono krzyże oraz pozostałości nagrobków zebranych z okolicznych cmentarzy rożnych wyznań: katolickich, ewangelickich, prawosławnych i żydowskich. Natomiast w mury kościoła wmontowano epitafijne tablice i krzyże.






Jakie jest Darłowo dzisiaj? Trzeba by trochę pomieszkać. Resztki dawnej świetności widać na rynku i deptaku, trochę się odnawia; w sumie jest jak wszędzie w Polsce bogactwo i nędza w jednym kadrze.

Poniżej  Darłowo 2005 i 2016: Rynek, ratusz, fontanna/pomnik rybaka, brama miejska.


 



Darłowo, 2005







Darłowo. Życie codzienne 2005-2015:


Przerwa na budowie. Darłowo, 2005



Ojcostwo. Darłowo, 2005



Minimalizm z Darłowa, 2005 (skan fotografii 18x24) 1/1



---
*) Mikołaj Iliński, MATERIAŁY FOTOGRAFICZNE CZARNO-BIAŁE. Warszawa 1970

..: Baltica :..

Czas nie istnieje

Bałtyk, sierpień 2017. Skan negatywu 6x9 cm. Kodak Brownie Junior Six-20 Fizycy twierdzą, że czas  nie istnieja a matematycy, iż ...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy