piątek, 27 listopada 2015

9. Biennale Fotografii w Poznaniu. Impresja bardzo subiektywna






Biennale Fotografii jeszcze trwa,  otwarte zostały wszystkie wystawy, za nami większość wydarzeń towarzyszących. Tematem przewodnim 9. edycji Biennale są Eksploracje czyli badanie, zgłębianie, eksploatowanie, poszukiwanie, odkrywanie.

Z materiałów informacyjnych dowiadujemy się, że Główne wystawy Biennale zajmują się eksploracją świata za pomocą fotografii, która jest traktowana jako narzędzie poznania nieznanych obszarów ziemi lub kosmosu oraz ludzkiego ciała. Takie badanie wykorzystuje rozmaite technologie, poszerzające nasze pole widzenia: od prostych teleobiektywów po skomplikowane narzędzia przybliżania i modelowania mikro- i makrokosmosu. Z drugiej strony - eksplorują samą fotografię, badając jej język, możliwości, strukturę. Po trzecie wreszcie - eksplorujemy fotografię jako sztukę i sztukę jako fotografię.

Organizatorzy Biennale proponują namysł nad historią związków pomiędzy sztuką i nauką, nad nieznanymi i fascynującymi obszarami historii polskiej fotografii w której jeszcze wiele jest do odkrycia i zinterpretowania
Zgodnie z założeniami, na wystawach znajdujemy mniej fotografii czysto naukowej ale za to więcej inspirujących poszukiwań na pograniczu nauki i sztuki.

Wystawy główne prezentowane są w Galerii Miejskiej Arsenał i CK Zamek.

W Arsenale

  • Eksploracje. Między naukowością a topografią, kurator: Sławomir Tobis
  • Na wspak. O pochodzeniu gatunków, kuratorka: Patrycja Cembrzyńska 








Prof. Stefan Wojnecki. Początki


Piotr Zbierski


Sławoj Dubiel









Karolina Jonderko

Okrzyknięta nadzieją polskiej fotografii, hołubiona przez krytykę i galerników, Karolina Jonderko, tym razem rozczarowuje. Przekaz  artystki, jest zbyt nachalny i naiwny aby go kupić, nie zobaczyłem w tych obrazach nic więcej niż krasnala Amelii.






Waldemar Śliwczyński projektem 808,2 km, wychodzi z cienia Eryka... Przeczytamy o tym w książce Krzysztofa Szymoniaka o historii Kwartalnika Fotografia, miała wyjść na Biennale, tak się nie stało, szkoda. Warta - 808,2 km to duże i piękne przedsięwzięcie, dobrze się stało, że autor nie poszedł za pierwszym impulsem skanowania negatywów i łączenia w panoramy za pomocą programów graficznych. Bardzo mi bliskie jest podejście do tematu, gdzie fotograf nie epatuje fotogenicznością pejzaży, bardziej zwyczajnie już się chyba nie dało.  Można by jeszcze dużo pisać o 808,2 - bo to jeden z ciekawszych projektów dokumentalnych ostatnich miesięcy - ale wystawa i towarzyszące jej albumy została już do najdrobniejszego szczegółu opisane przez jednego z najbardziej wpływowych polskich fotografów i blogerów a pod tekstem znaleźć można kilka gorących komentarzy samego Waldemara Śliwczyńskiego.






Podświetlane panele z obrazami rentgenowskimi Nicka Veaseya - to kolejne poszukiwanie na pograniczu nauki i sztuki. Wystawie towarzyszy film o tym jak powstawały fotogramy. W komentarzu autora jest wiele dystansu i autoironii czego bardzo brakuje większości naszych rodzimych autorów. Zauważalna jest tendencja, im fotograf młodszy tym stopień jego zadęcia większy. Żyjemy w czasach terroru projektu, aby młody artysta (starcy się w to nie bawią, szkoda czasu i nerwów) uszczknął coś z publicznych pieniędzy projekt musi zostać opisany wzniośle i patetycznie. I taka pozbawiona dystansu postawa już zostaje na cały czas realizacji i prezentacji dzieła.

















Poniżej x2 Joanna Stoga z cyklu  Eden,zdjęcia rentgenowskie





 CK Zamek

  • Czasoprzestrzeń, kuratorka: Marta Smolińska




















|Na koniec, w Zamku, warto zajrzeć do zasłużonej dla polskiej fotografii Galerii PF. I Smell Like Rain to wystawa indywidualna Vereny Blok, laureatki Grand Prix konkursu Poznań Photo Diploma Award 2013
Cykl fotografii „I Smell Like Rain” poświęcony jest 12-letniej Natalii – dziewczynce, którą Verena Blok poznawała od dzieciństwa. Dzięki ich wzajemnej bliskiej relacji udało się artystce stworzyć niezwykle złożony portret Natalli, układający się w wielowymiarową opowieść o tęsknocie za czymś nieuchwytnym i nieokreślonym jak tytułowy „zapach deszczu”. cd...>>





niedziela, 22 listopada 2015

Reduta utrzymana. SBB





Skrót SBB czyli Silesian Blues Band
wytłumaczyć można również jako
SZUKAJ, BURZ i BUDUJ
 i to, moim zdaniem, jest
istotą wszelkiej
twórczości.


W ramach 9. Biennale Fotografii w Poznaniu wzięliśmy udział w Dniu Fotografii Analogowej albo Tradycyjnej (19.11.2015)

Dałem się namówić mimo, że od samego początku byłem bardzo sceptycznie nastawiony wobec pomysłów konkursu nazwanego dziwacznie Moja Wielkopolska. Analog i wystawy uzupełniającej Moja Wielkopolska. Analog (aneks). Sceptycyzm wynikał stąd, że przez lata zarówno media, prasa branżowa, galerie i festiwale jak i instytucje zajmujące się popularyzacją i edukacją (nie wyłączając organizatorów konkursów fotograficznych) wyraźnie dyskryminowały fotografów uprawiających techniki tradycyjne. Wyjątkiem i potwierdzającym zasadę była jedynie fotografia otworkowa, ze względu na swą wyjątkowość i nieprzewidywalność chętnie uprawiana przez studentów i absolwentów szkół artystycznych dzięki czemu dopuszczana została do obiegu galeryjnego. Ostatnich wiernym starym technikom i technologiom dyskryminowano na wszystkich polach, zdarzało się usłyszeć, że najlepszym miejscem dla ich zdjęć jest wysypisko śmieci (niestety, tak się właśnie stało ze znaczną częścią zbiorów Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego). Większość ortodoksów zakopała się w swoich niszach, nie marząc nawet o tym, że kiedyś los się odmieni. W pewnym momencie byłem bliski uwierzenia, że uparte trzymanie się kliszy i powiększalnika jest jedynie kosztowną, nikomu niepotrzebną fanaberią.  Nawet Najwyższy Autorytet radził aby wreszcie dać sobie spokój z ciemnią, gdy Photoshop, skaner i ploter rozwiązały odwieczny problem niedoskonałości powiększeń. Na śmietnik historii - pisze B. Biegowski w folderze wystawy - fotografię analogową wyrzuciliby najczęściej ci, którzy jeszcze kilkanaście lat temu wiele godzin spędzali w ciemni. Zapis cyfrowy przyjęli jako akt łaski i skrócenie wyroku. Wyszli z mroku. Teraz mogą wyłącznie fotografować. Jeszcze trochę czasu zajmuje ciemnia cyfrowa (o paradoksie). Siedząc w kawiarni lub wylegując się na leżaku miejskiej plaży z laptopem na kolanach można coś obrobić i wrzucić do sieci. Jest więcej czasu. Można zrobić więcej zdjęć i skupić się na autopromocji i marketingu. Wierni Starej Sztuce mogli czuć się wykluczonymi ale rzeczywistość okazała się przewrotna, analogowe reduty nie dość, że nie upadały ale zyskiwały coraz to nowych i coraz  młodszych (!) wyznawców.


Parter DOMU FOTOGRAFII 19.11.2015 r.



Władku, czy to Jezioro Łabędzie?


Nietaktem było by nie wspomnieć w tym miejscu o roli KOLEKTYWU FOTOGRAFICZNEGO ŚWIETLICA, którego członkowie zrealizowali szereg ważnych i oryginalnych projektów. Nic nie dzieje się bez przyczyny, założyciele Świetlicy Bogusław Biegowski i Witold Jagiełłowicz 30 lat temu  terminowali u Pana Króla w Trzciance, teraz wiedzę, wzbogaconą o własne doświadczenia przekazują młodzieży urodzonej w latach 90 XX w.
Ostatnia praca Kolektywu, Szklane domy to konsekwentnie zrealizowana koncepcja, której punktem wyjścia jest opowieść o cudownie odnalezionej walizce Cezarego Baryki. Walizka, zamieniona w mobilna kamerę otworkową, posłużyła jako narzędzie do rejestracji powstałych ostatnio obiektów architektonicznych, które zmieniły oblicze centrum Poznania. Świetlicy z powodzeniem udało się przerzucić pomost między tradycją a nowoczesnością. Wielkoformatowe zdjęcia postmodernistycznych budowli wykonane zostały najprostszą z możliwych techniką fotograficzną. Praca zasłużenie zwyciężyła w konkursie Moja Wielkopolska. Analog.


Kolektyw Fotograficzny Świetlica (nie cały)


Paradoksalnie do odrodzenia szlachetnej Fotografii przyczynił się internet, który uświadomił, że jest nas wielu, we wszystkich częściach świata. W internecie trwa nieustająca wymiana informacji, instrukcji, przepisów, porad - ta wiedza dostępna jest wszystkim zainteresowanym a nie tylko garstce wyznawców skupionych wobec Najwyższych Autorytetów, jak to niegdyś bywało. Jeśli umiemy dobrze szukać, to w sieci znajdziemy rozwiązanie niemal każdego problemu. Ludzie chętnie dzielą się swoimi doświadczeniami, a nawet odkryciami. Choćby twórczyni cuveeolu, beerolu, ajvarolu Tina Bele z Zagrzebia, eksperymentująca z ekologicznymi wywoływaczami, których bazowymi składnikami są soki owocowe i warzywne, sosy, wino lub piwo.

Wspomniany już wcześniej Bogusław Biegowski postuluje aby proces żelatynowo-srebrowy został uznany przez UNESCO jako niematerialne dziedzictwo kultury  prawnie chronione przez rządy.



Przygotowanie do zdjęcia wszystkich uczestników wystawy, B. Biegowski (czas naświetlania 8 sek.)









Rzeczywistość przerosła najśmielsze oczekiwania. Tłum gości jaki w ostatni czwartek ok. 20.00 dotarł do pomieszczeń byłej Księgarni Adama Mickiewicza w Poznaniu wprawił w osłupienie nie tylko organizatorów. Zaprezentowane zostały niemal wszystkie techniki i technologie oparte na światłoczułości soli srebra, powiększenia duże i małe, odbitki stykowe, pinhole...
Zabrakło mi jedynie analogowych kolorów Jędrka Paszaka, jedynej w Poznaniu - jak mi się wydaje - osoby, która jeszcze samodzielnie obrabia filmy kolorowe i powiększa je pod powiększalnikiem.






W wystawie w Domu Fotografii moje prace  z 2008 r. zajmują kilka metrów na dwóch ścianach.


W tej estetyce jest mało światła... - usłyszałem przemierzają sale Domu Fotografii. Może i mało, a może akurat tyle ile potrzeba, to zależy od indywidualnego odczucia, przyzwyczajenia. Po latach oglądania ostrych, kontrastowych i nasyconych kolorami zdjęć cyfrowych zmysły większości populacji mogły przyzwyczaić się do takiego widzenia świata na fotografii, fotografie czarno-białe mogą przy tym wydać się zbyt szare i mało atrakcyjne. Polska ulokowana jest w strefie zimnej, burej i szarej, przez większą część roku niebo nad naszym krajem zasnute jest chmurami a do tego materiały na których wykonujemy odbitki, też mają swoje lata więc kontrast straciły w poprzednim wieku, dzięki temu fotografie wyglądają szlachetnie, lecz nie każdy musi to kupić.



- O co, w tym wszystkim, chodzi?  - zapewne zastanawia się Janusz Nowacki

Wcześniej na Prusa odbyło się rozstrzygniecie konkursu Moja Wielkopolska. Analog*) oraz promocja ostatniego tomiku z serii Fotografowie Wielkopolski. Wisienką na torcie cyklu miała być rozmowa Krzysztofa Szymoniaka  z Marianną Michałowską. Jeszcze nie zabrałem się za czytanie bo mój zapał ostudziła sama Pani profesor oświadczeniem, że w pewnym momencie fotografia ją znudziła i nudzi nadal.


Rozstrzygnięcie konkursu Moja Wielkopolska. Analog; jury: Michałowska <-> Biegowski <-> Tomaszczuk


Promocja ostatniego zeszytu z cyklu Fotografowie Wielkopolski
Myślenie fotografią/inne miasta
Marianna Michałowska <-> Krzysztof Szymoniak


 - - -
*) Jako uczestnikowi i niby-laureatowi konkursu, nie wypada mi się dzielić opiniami, refleksjami i ocenami imprezy. Sorry. 
Moja Wlkp. Analog - rozstrzygnięcie na stronie WBPiCAK w Poznaniu >>>
**) Okazuje się, że popularne dzisiaj Androidy nie wyświetlają 'flasha' dlatego ten link bezpośredni

..: RAPID :..

Notatki z prowincji. Jeszcze mniejszy obrazek

SC, 13.04. 2016 (skan) Jakub Dziewit w drugiej części swojej książki Aparaty i obrazy. W stron kulturowej historii fotografii ...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy